O, to, to. Też nie ufam Ance. Gra taką milutką, fajniutką, jak to było już tutaj wspomniane. A przecież podczas castingów pokazała zupełnie inną swoją odsłonę. I wydaje mi się, że tamta Ania była prawdziwa. A teraz to jest czysta gra, udawanie kogoś, kim nie jest. Jej uśmiech jest nieszczery.
I nie da się zaprzeczyć, że dziewczyna umie tańczyć. Ba, robi to świetnie. Ale po castingach pozostał niesmak. Niesmakiem jest też to, jak obecnie się zachowuje. Nienaturalnie, gra po prostu. I nie przekonuje mnie do siebie kompletnie.
Brian za to jest zupełnie inny. Chociaż tak jak też było tutaj już wspomniane, osobowością pozostawał w cieniu. Ale to program o tańcu. A tańcem niewątpliwie się wyróżnia. I zasługuje na wygraną, bez dwóch zdań.
Miałam dwóch faworytów. Igor - Odpadł wczoraj, cóż. I tak jest dla mnie zwycięzcą. I wierzę w to, że wiele osiągnie. Drugim był Mateusz. Przekonywał mnie i przemawiał do mnie w 100%. I mam ogromną nadzieję, że w kolejnej edycji będę mogła znów patrzeć, na jego taniec.
Swoją drogą to muszę przyznać, że jak dla mnie to w tej edycji panowie byli od wiele lepsi od dziewczyn. A z dziewczyn to kibicowałam siostrom Zwierzyńskim. Obydwie miały coś w sobie. Ale chyba jednak bardziej była za Aśką.

Teraz trzymam kciuki za Briana. Mam nadzieję, że to on wygra.