Po odcinku 12...SpoilerNajpierw odnośnie tego, co mnie najbardziej w serialu interesuje, czyli Eli i Krzyśka. Przyznam, że spodziewałam się czegoś gorszego, ale nie było aż tak źle jakby wskazywało na to streszczenie ;). Ot po prostu Ela najpierw po raz kolejny go spławiła na parkingu, a potem wkurzając się na Krzyśka o wspólny wypad z jej synem i niby mówiąc o weekendowych planach Janka i Florczyka (a tak naprawdę mając na myśli ich znajomość - przynajmniej ja tak to zrozumiałam), stwierdziła, że "to nie jest dobry pomysł". Akurat jeśli chodzi o Janka to jestem w stanie trochę Elę zrozumieć - Krzysiek nie powinien go zabierać bez jej zgody, tym bardziej, że akurat jazda konna to nie jest jakiś super bezpieczny sport. Owszem nie planował tego, chciał dobrze i cały ten wypad wyszedł spontanicznie, ale jednak powinien był ją zapytać. Tylko, że moim zdaniem tutaj wcale nie o Janka chodziło... Ela się miota, w scenie w ogrodzie najlepiej widać jakie targają nią emocje; chciałaby tylko się zwyczajnie boi i szuka miliona pretekstów, żeby nie pozwolić sobie na to uczucie. Bo tak naprawdę jej i Krzyśkowi nie stoi nic na przeszkodzie - oboje są wolni, mają ugruntowaną pozycję zawodową, nie ma tutaj obawy jak np. w przypadku Basi i Leona, że ktoś chce kogoś wykorzystać, żeby zrobić karierę. W przypadku Eli problemem jeszcze mógłby być Janek, ale "jak na złość" ten akurat polubił Krzyśka i Bosak nie może się nim zasłonić. Fajnie, że Krzysztof otwarcie jej powiedział, że "chce z nią być", wcześniej Ela zarzucała mu tchórzostwo, a teraz jeśli ktoś tchórzy to akurat nie on... Sympatyczne sceny Krzyśka z Jankiem w domu i stadninie, liczyłam na to, że się polubią i na szczęście tak się stało. Mama Eli też chyba zachwycona, ale to akurat norma, mam wrażenie, że jej się podoba każdy facet, który mógłby zostać ewentualnym partnerem jej córki :D. Okazało się też, że Natasza znała Florczyka w młodości, więc chyba nie był jakąś przelotną miłostką Eli, skoro bywał u nich w domu. Cieszy mnie ponowne pojawienie się Janka, to fajny chłopak, choć problematyczny :P. Urocze były jego sceny z matką, szczególnie jak Ela go przepraszała ;) Czekam z niecierpliwością na sceny Eli i Krzyśka w 13 odcinku, mam nadzieję, że najpierw nam pokażą jakąś szczera rozmowę między nimi, w której sobie wszystko wyjaśnią, a dopiero potem będzie ta romantyczna kolacja :).
Co do innych wątków to ciągle się zastanawiam się kiedy wyjdzie na jaw mataczenie Izy. Ta kobieta mnie przeraża, jest naprawdę ogarnięta ogromną żądzą zemsty, skoro posunęła się do takich kroków żeby pogrążyć Piotra. Nie żal mi akurat zbytnio Wanata, ale Iza totalnie przegięła. Rozumiem poczucie krzywdy, ból po zdradzie, ale ona być może zrujnowała mu całą karierę. I jeszcze jak cudownie udaje troskliwą żonę, samochód będzie sprzedawać żeby było na kaucję...
Toruń jest jednak dość mały ;) - nauczycielka syna Jivana trafiła akurat do Coperniusa, Gajewski jej pomógł i problem z synem chyba został ostatecznie rozwiązany. Całkiem niezły wątek medyczny - pokazuje jaką cenę można czasem zapłacić, za z pozoru niegroźną operację "kosmetyczną". Urocze sceny Alicji z Beatą i z tatusiem na tarasie - "wróć, bo ją uszkodzę" :D. Wątku Alicji i Maksa, i powrotu Ali do męża jakoś nie kupuję. Nie wyobrażam sobie po prostu jak można wybaczyć coś takiego.
SpoilerMoim zdaniem Krzysztof przecież w ogóle nie pozwolił jej nic powiedzieć więc i o odrzuceniu nie ma chyba mowy :) a widać było ewidentnie że miała baaaardzo mieszane uczucia. Z jednej strony ewidentnie chce ale z drugiej coś ją powstrzymuje.... mam nadzieję że w tym ostatnim odcinku sezonu coś się jednak w ich wątku wyjaśni :D
A co do Ali i Maxa to to jest już tak naciągane że ja tego nie kupuje.... Fantazja zbyt mocno poniosła scenarzystów ;)
SpoilerMoim zdaniem Krzysztof przecież w ogóle nie pozwolił jej nic powiedzieć więc i o odrzuceniu nie ma chyba mowy :) a widać było ewidentnie że miała baaaardzo mieszane uczucia. Z jednej strony ewidentnie chce ale z drugiej coś ją powstrzymuje.... mam nadzieję że w tym ostatnim odcinku sezonu coś się jednak w ich wątku wyjaśni :D
A co do Ali i Maxa to to jest już tak naciągane że ja tego nie kupuje.... Fantazja zbyt mocno poniosła scenarzystów ;)SpoilerA mnie się wydaję, że Krzysztof dał jej powiedzieć to co chciała. Ona powiedziała co miała do powiedzenia, że jej się to nie podoba i, że to nie jest dobry pomysł. On też powiedział jej wszystko co chciał, nikt sobie nie przerwał, nie wchodził w zdanie. Ona poprostu nie może się zdecydować...
Również widziałam jakie uczucia nią targały:) Mam tylko nadzieję, że w 13 odcinku będzie więcej scen z ich udziałem oraz ,że tym razem to Ela będzie za nim chodziła i próbowała mu wyjaśnić co było tak naprawdę, powodem jej niezdecydowania. Baaardzo liczę na jakąś szczerą rozmowę , no a potem oczywiście na romantyczna kolację <na_poduszce>
Co do reszty odcinka...wątek Ala ,Maks...kurde tak fajnie był prowadzony, w pierwszym sezonie oglądałam ich z przyjemnośćią. Dzisiaj musze powiedzieć, że ich relacje interesują mnie najmniej w tym serialu:( szkoda.
Nareszcie zostali pokazani nam Leon, Beata i Alicja...super wątek .Taki rodzinny ,nie wymuszony;)
Ogólnie cały odcinek zaliczam do naprawdę dobrych ;).
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131115/GWIAZDY_PLOTKI/131119674§ioncat=photostory2 (http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131115/GWIAZDY_PLOTKI/131119674§ioncat=photostory2)
kilka fajnych filmików na temat nowego sezonu lekarzy! już nie mogę się doczekać wiosny!!! <skacze>
"Lekarze" bez Pawła Małaszyńskiego (http://www.swiatseriali.pl/seriale/lekarze-936/news-lekarze-bez-pawla-malaszynskiego,nId,1089143)Wcale nie zdziwiła mnie jego decyzja. No cóż szkoda i tyle. Myślałam, że po tych wszystkich zawirowaniach i przeszkodach Ala z Maksem użyją troszkę małżeńskiej sielanki, myliłam się. Trudno.
Jak wrażenia po 2 odcinku?SpoilerMnie się podobało. Ciekawy wątek z domino, z niechęcią Bireckich do 'Cyganichów' i tajemnicą Olka. Można się uczepić, że w tym serialu świat jest zdecydowanie za mały, ale cóż. Ładnie pokazane operacje i świetna piosenka w tle. Podoba mi się młody Karkoszka, bywa niemiły, zbyt zasadniczy, ale mimo wszystko polubiłam tą postać. Na parterze mamy kącik dla dzieci, tam znajdzie pan domino xD. Okazuje się, że upierdliwy pacjent Jivana też może przynieść korzyści ;). Eli i Krzyśka jak na lekarstwo, ale jakoś nawet nie narzekam na to. Fajna scena z przekonywaniem pacjenta przez Florczyka (ojej, pan taki młody ;)). Od Wanata odwracją się od niego kolejne pacjentki, Iza sugeruje mu żeby pozbył się Magdy i że to ona może być winna całej tej sytuacji, natomiast Żelichowska jasno daje mu do zrozumienia, że ktoś musiał mieszać w dokumentacji. Coraz ciekawiej... Pojawiają się jakieś pierwsze drobne rysy na związku Leona i Baśki, bo on okazuje się być zazdrosny o młodego Karkoszkę. W weekend w DD TVN była Różczka i mówiła, że Alicja będzie musiała walczyć o Kubę. Byłam przekonana, że będzie chodziło o rodziców Olgi, ewentualnie jej męża, tym czasem nie zdziwię się, jeśli będzie tą walkę toczyć z rodzicami Maksa, bo teściowa najwyraźniej ma problem z tym, że Keller wróciła do pracy i można wywnioskować, że uważa to za przejaw zaniedbywania małego. Zawsze marudzę, że mało Eli i Krzyśka, bo tak naprawdę najbardziej czekam na te sceny między nimi, ale tym razem odcinek tak przyjemnie mi zleciał, że nawet nieszczególnie przeszkadzała mi ich znikoma ilość. Liczę jednak po cichu, że może w kolejnym odcinku pójdą świętować to udane domino i właśnie wtedy zobaczymy popisy wokalne Leona i przeurocze sceny w ogrodzie i przy barku Bosak :).
Intrygująco-irytującą postać ma Mecwaldowski... :P Niby właśnie działa mi na nerwy, ale na swój sposób go lubię. Zobaczymy, w którą stronę moje uczucia do niego pójdą :PA mnie ta postać póki co...nudzi :P Nie wiem, jakoś nie widzę tego, że na nim właśnie będą budowali cały sezon. A już zupełnie przeraża mnie myśl, że mieliby go chcieć połączyć z Alicją (co nie jest takie znowu nierealne, w końcu ojciec jakiś dla dziecka by się przydał, a i główna bohaterka musi mieć faceta, jakby to wyglądało).
No bo skoro na tym 6 min zwiastunie , było, że Krzysiek chce głośno powiedzieć co zrobili,( a wszyscy myślimy podobnie co mogli zrobić :)) to może obudzą się przynajmniej razem, albo pokarzą jak się rano ubierają. :) Taka scena była by spełnieniem moich marzeń :)Nie wszyscy, ja np. myślę, że w tym zwiastunie nie chodziło o to, że się ze sobą przespali. Pamiętam jak gościem dodatkowego odcinka "Magla towarzyskiego" była Danuta Stenka i kiedy Tomek Kin zapytał ją, czy w nowym sezonie będzie seks Eli i Krzyśka - wydawała się być raczej zdziwiona i rozbawiona tym pytaniem. Nie potwierdziła tego w żaden sposób, ale niestety nie mogę znaleźć tego odcinka (jak zresztą pozostałych odcinków z serii "Magiel Towarzyski EXTRA"), aby się upewnić i pokazać to nagranie.
SpoilerNiestety mnie też trochę rozczarował rozwój zdarzeń po odcinku z pocałunkiem. Sceny były ładne i naprawdę urocze, szczególnie radosny i pełen nadziei Krzysiek. No ale niestety....patrząc na tempo Elżbiety - oni nie zdążą się już kolejny raz pocałować, bo rzeczywiście zanim ona się "oswoi" (co miałam nadzieję, że nastąpiło w trakcie pocałunku, ale niestety nie) - to Janek spadnie z konia, cała wina spadnie na Krzyśka i Elżbieta znowu go skreśli. Dotychczas podobała mi się ta ostrożność Eli, ale jednak sezon jest ograniczony, mogliby dać tej postaci trochę radości, spontaniczności i uczuć.
SpoilerZa to kompletnie nie potrafią mnie zainteresować pozostałe wątki w serialu. Sylwia i Orda to jedne wielkie nudy. Nie lubię tej pary, z Daniela zrobił się nudziarz i buc, nie pasuje do Sylwii jeszcze bardziej niż na początku.
SpoilerAla z dzieckiem...urocza :) Tylko walka z rodzicami Maksa, niemalże nad grobem syna, o dziecko - słaby pomysł. Tracę do Kellerów resztki sympatii i tolerancji. Oni nie zdają sobie sprawy z tego, że nie są najmłodsi, że ojciec Maksa jest starym alkoholikiem i zboczeńcem, a matka odrobinę niestabilna emocjonalnie? Kto im da dziecko pod opiekę? No proszę...
Ja ze smutkiem muszę nadmienić, że to pierwsza produkcja, w której niesamowicie irytuje mnie Bobrowski. W pierwszym sezonie, jak jeszcze był ewentualnym kandydatem dla Alicji... jakoś bardziej dał się lubić, ale ogólnie jest straszny. Już naprawdę pomijając wygląd, bo ostatnimi czasy prezentuje się paskudnie, ale rolę ma taką... odrażającą. Niby pozytywna postać, a o zabarwieniu głęboko negatywnym. No i gra aktorska też poniżej Szymonowego poziomu. Zawodzi, oj zawodzi.SpoilerCzekam teraz jeszcze na to jak potoczą się losy Piotra i Izy, bo jakoś do nich mam jeszcze jako-taką słabość.
Nie rozumiem dlaczego ma się popsuć między Elą i Krzysztofem po wypadku Janka.Nie rozumiesz Ty, nie rozumiem ja, nawet sama Danuta Stenka mówiła w wywiadzie, że nie rozumie zachowania swojej bohaterki. Elżbieta za wszelką cenę chce zwalić na kogoś winę za to co się stało, więc na kogo innego jak nie na Krzysztofa? Przecież to on namawiał Janka na te konie, zaszczepił w nim pasję. Zdaniem Bosak gdyby nie Krzysztof - wypadku by nie było. Co jest oczywiście nieprawdą i w następnym odcinku, gdy Janek jej o tym mówi - widać, że ona podświadomie o tym wie. Tylko po co w takim razie ten chłód, obojętność, skoro facet na rzęsach staje, aby ją wesprzeć, pomóc jej dziecku. Bez sensu. Zrozumiałabym przerzucenie uwagi na syna, zminimalizowanie ich wspólnych scen z Krzyśkiem, ale nie, że raptownie się odkochała i już nie widzi jaki to z niego super facet.
Odrobinę zaskakuje (pozytywnie raczej) zainteresowanie młodzieży miłością w wieku dojrzałym. Do niedawna uważała bowiem ona, że ludzie po 40-tce już "tego" nie robią i w ogóle to już próchno jest - nie ludzie :)Odkąd pamiętam lubiłam takie pary najbardziej. Ciekawe z czego to wynika, nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam :D Może po prostu chodzi o to, że nie mam problemu ze starszymi ludźmi, w ogóle nie dokonuję w życiu takiego podziału na "młody-stary", nie tworzę bariery, bo nie uważam, aby była ona konieczna, przynajmniej na tym etapie, na którym się już znajduję.
Zdaniem Bosak gdyby nie Krzysztof - wypadku by nie było. Co jest oczywiście nieprawdą i w następnym odcinku, gdy Janek jej o tym mówi - widać, że ona podświadomie o tym wie. Tylko po co w takim razie ten chłód, obojętność, skoro facet na rzęsach staje, aby ją wesprzeć, pomóc jej dziecku. Bez sensu. Zrozumiałabym przerzucenie uwagi na syna, zminimalizowanie ich wspólnych scen z Krzyśkiem, ale nie, że raptownie się odkochała i już nie widzi jaki to z niego super facet.
Intrygująco-irytującą postać ma Mecwaldowski... :P Niby właśnie działa mi na nerwy, ale na swój sposób go lubię. Zobaczymy, w którą stronę moje uczucia do niego pójdą :P
A'propos, co to była za laska co to raz do niego przyszła a on ją wsadził do windy z sałatką? Żona, kochanka? basia się jeszcze może zdziwić.Może to ta kobieta, o której wspomniane jest w streszczeniu ostatniego odcinka? Nie wiem czy czytałaś :) Niemniej jednak nie wiem czy Basia jest w nim zadurzona, jakoś nie potrafię rozgryźć tej relacji. Ja odniosłam takie wrażenie, że jej zachowanie, unikanie Leona - to wynik wątpliwości, które narodziły się w jej głowie. Nie typowa miłość, chęć bycia z Michałem, ale zwyczajna myśl, że skoro zainteresował ją inny mężczyzna to może Leon nie jest tym jedynym, jedynym, na całe życie. Jeszcze niepotrzebnie zasugerowała się historią Alicji.
I może to właśnie jest sposób na Elę? Jeśli ona zobaczy, że Janek jest smutny, zgaszony i osowiały to w końcu spyta: co się dzieje? No i wtedy Janek (który Florczyka bardzo polubił) na pewno powie "wiesz mama, tęsknię za Krzyśkiem, za stadniną, za wspólną jazdą itd.". Może ona się w końcu ogarnie? Oby nie było za późno :(.Wybacz, ale chyba trochę nie rozumiem. Ma się pogodzić z Krzysztofem, bo Jankowi jest smutno z powodu ich rozstania? No chyba jednak trochę nie o to chodzi. Tu akurat najważniejsze jest to, co ona czuje. Myślę, że jeśli naprawdę się zakochała i chce być z Krzyśkiem to dotrze w końcu do niej, że jej zachowanie jest bezsensowne, że przekreśla szansę by być szczęśliwą i się opamięta. Oczywiście Janek może jej uświadomić pewne rzeczy (co już trochę zrobił w 12 odcinku), ale to musi być jej świadoma decyzja, wynikająca z uczuć do Krzysztofa, a nie chęć uszczęśliwienia ukochanego jedynaka.
I może to właśnie jest sposób na Elę? Jeśli ona zobaczy, że Janek jest smutny, zgaszony i osowiały to w końcu spyta: co się dzieje? No i wtedy Janek (który Florczyka bardzo polubił) na pewno powie "wiesz mama, tęsknię za Krzyśkiem, za stadniną, za wspólną jazdą itd.". Może ona się w końcu ogarnie? Oby nie było za późno :(.Wybacz, ale chyba trochę nie rozumiem. Ma się pogodzić z Krzysztofem, bo Jankowi jest smutno z powodu ich rozstania? No chyba jednak trochę nie o to chodzi. Tu akurat najważniejsze jest to, co ona czuje. Myślę, że jeśli naprawdę się zakochała i chce być z Krzyśkiem to dotrze w końcu do niej, że jej zachowanie jest bezsensowne, że przekreśla szansę by być szczęśliwą i się opamięta. Oczywiście Janek może jej uświadomić pewne rzeczy (co już trochę zrobił w 12 odcinku), ale to musi być jej świadoma decyzja, wynikająca z uczuć do Krzysztofa, a nie chęć uszczęśliwienia ukochanego jedynaka.
Na konie by nigdy syna nie puściła. Najwyżej podpalał by nadal szafki. "Lepsze" to niż utrata zdrowia.Z tymi koniami to bym się akurat nie zgodziła. Pod koniec 3 sezonu była właśnie ta akcja gdy Janek miał urodziny i Ela kupiła mu buty, a Florczyk kask. I wtedy Krzysiek przyjechał do niego z prezentem i Janek mówi, że miał jechać z mamą do stadniny. Ela nie mogła, więc zabrał go Florczyk. Czyli generalnie wychodzi na to, że nie miała nic przeciwko tej pasji syna i być może podobny wypadek mógłby się zdarzyć, nawet gdyby Krzysztof w ogóle nie pojawił się w ich życiu i nie pomógł Jankowi rozwijać tej pasji. Oczywiście wtedy Ela się "fochnęła" na Krzysztofa, że pojechał z Jankiem, ale to raczej nie chodziło o to, że konie są niebezpieczne tylko przestraszyła się chyba tego, że on zaczyna być coraz bardziej obecny w jej życiu i że być może staje się kimś ważnym dla jej syna.
Na konie by nigdy syna nie puściła. Najwyżej podpalał by nadal szafki. "Lepsze" to niż utrata zdrowia.Z tymi koniami to bym się akurat nie zgodziła. Pod koniec 3 sezonu była właśnie ta akcja gdy Janek miał urodziny i Ela kupiła mu buty, a Florczyk kask. I wtedy Krzysiek przyjechał do niego z prezentem i Janek mówi, że miał jechać z mamą do stadniny. Ela nie mogła, więc zabrał go Florczyk. Czyli generalnie wychodzi na to, że nie miała nic przeciwko tej pasji syna i być może podobny wypadek mógłby się zdarzyć, nawet gdyby Krzysztof w ogóle nie pojawił się w ich życiu i nie pomógł Jankowi rozwijać tej pasji. Oczywiście wtedy Ela się "fochnęła" na Krzysztofa, że pojechał z Jankiem, ale to raczej nie chodziło o to, że konie są niebezpieczne tylko przestraszyła się chyba tego, że on zaczyna być coraz bardziej obecny w jej życiu i że być może staje się kimś ważnym dla jej syna.
Konie nie są niebezpieczne, Krzysztof jest odpowiedzialny a Ela przestała Krzyśka kochać i nie przestała go winić za wypadek, chociaż sam poszkodowany mówi, że to nie była Krzysztofa wina...Co się więc dzieje? O co chodzi?Nie wydaje mi się, żeby Ela przestała kochać Krzyśka, ona po prostu poniekąd obwiniała go o ten wypadek, sama przecież powiedziała, że gdyby Krzysiek się nie popisywał to Janek nie chciałby mu dorównać - czyli ewidentnie widać, że miała do niego o to pretensje, żal. Odtrąciła go od siebie bo po raz kolejny poczuła się urażona, poczuła, że coś stało się tak jak nie powinno się stać właśnie przez Krzyśka. Ona nadal go kocha, nadal potrzebuje jego wsparcia, ramienia ale nie jako przyjaciela, ale jako faceta, z którym chce być, tylko biedna pani dyrektor broni się teraz przed tym rękami i nogami. Myślę, że ten wypadek uświadomił jej, że nie może w to brnąć, że to tylko przynosi ból i cierpienie - co z mojego punktu widzenia jest totalną brednią. ;) Swoją drogą bardzo jestem ciekawa jak scenarzyści rozwiążą ich relacje w tym sezonie. ;)
Gustaw i jego zawały ::) Stoi w obliczu śmierci, ale nie odpuści za cholerę. Będzie się do końca mścił za to, że wszystko wyszło na jaw o jego alkoholizmie i skłonnościach do panienek. :ysz:Tylko właśnie o to chodzi, że Alicja nie chce użyć tych argumentów przeciwko niemu. Nie wiem skąd w tej dziewczynie tyle szlachetności, każda inna załatwiłaby takiego padalca od razu, a ona? Wie że Kellerowie, jacy by nie byli, są dla Kuby jedyną prawdziwą rodziną. Chłopiec nie ma ojca, nie ma matki, więc niech chociaż dziadków ma. Szkoda że takich rąbniętych :P no ale pewnie niedługo odpuszczą. W końcu nie ma mocnych na urok i dobroć doktor Alicji.
W końcu nie ma mocnych na urok i dobroć doktor Alicji.
A moim zdaniem jest właśnie całkiem na odwrót - Ela jest jaka jest, bo Krzysztof od początku jej na to pozwalał. Od początku ganiał za nią jak szczeniak, a gdy go odpychała to wracał niezrażony jak bumerang. W końcu uległa, ale doskonale wie, że ma go okręconego wokół małego palca i nie musi się specjalnie wysilać, bo cokolwiek by się nie stało to ewentualnie się powkurza, ale i tak wróci. I moim zdaniem dużo w tym winy Florczyka. Gdyby po tych jej różnych unikach okazał jej trochę chłodu, spróbował się zdystansować to może wyglądałoby to inaczej. Gdy była ta scena z listem to jakoś się powstrzymał przed wybiegnięciem za nią, można przypuszczać, że dzień później w pracy też jej nie nachodził i co? Jakoś o dziwo podziałało i to Bosak w końcu zmuszona była wykonać jakiś krok. Mi ta cała sytuacja Eli i Krzysztofa kojarzy się z mało wymagającym nauczycielem. Jeśli na pierwszym sprawdzianieSpoilerInzigia, masz sporo racji, ale pomyśl...gdyby Elżbieta była inna - Krzysiek nie musiałby się tak zachowywać.
Ale wtedy to byłoby nudne, gdyby miał tyle babeczek :P Mnie się podoba w Krzysztofie to, że jest wierny Elżbiecie, że tak się o nią stara.To, że jest wierny jest naprawdę super. I Alicji też był wierny, pomimo akcji z tą całą Edytą, wiec można przypuszczać, że raczej nie ma tendencji do "chodzenia na boki". Także ta cecha jest jak najbardziej na plus. Ale co do reszty, to dla mnie właśnie te jego starania są już nudne. To jego uganianie się za Elą jest naprawdę trochę żałosne. Urocze było na początku, ale potem gdy widać było, że Bosak niespecjalnie entuzjastycznie reaguje na jego zaloty, powinien trochę odpuścić, a tym czasem on był jeszcze bardziej nachalny, chwilami miało się wrażenie, że wręcz 'żebrze' o jej zainteresowanie. Dlatego jak dla mnie to większą winę za to jak jednostronna jest ta ich relacja ponosi on. Tak jak pisałam wyżej - sam pozwala Elżbiecie na takie traktowanie, dlatego to wszystko wygląda tak jak wygląda. Mam również sporo wątpliwości, co do rzekomej miłości Bosak - patrząc na jej zachowanie po wypadku i w całym 4 sezonie, ten jeden sielankowy odcinek jakoś niespecjalnie mnie przekonuje. Wydaje mi się po prostu, że gdyby Elżbieta naprawdę go kochała to gdy emocje po wypadku opadły, przestraszyłaby się, że przez swoje zachowanie może Krzysztofa stracić, próbowała z nim porozmawiać, jakoś to wszystko wyjaśnić. Tym czasem nic takiego nie miało miejsca, co nasuwa dość oczywiste wnioski.
Stawianie ultimatum lub umawianie się z kimś innym nic tu nie da. Ela tylko zamknie się w gabinecie na kilka godzin więcej,a le na pewno nie będzie się rzucała z okna. Wróci do tego, co miała od zawsze.Jean, może czegoś w Twoim poście nie zrozumiałam, ale piszesz, że Ela go kocha. To czy jeśli by tak było to tak bezproblemowo przeszłaby do porządku dziennego jeśli by się ta relacja tak na prawdę zakończyła? Ludzie gdy tracą prawdziwą miłość zwykle rozpaczają, a ten fragment Twojego postu, który zacytowałam sugeruje raczej, że Ela nie miałaby wielkiego problemu, żeby pogodzić się z ostatecznym rozstaniem z Florczykiem.
I naprawdę śmieszny już jest z tym zabieganiem o nią, wręcz żebrze o jej miłość.
Łacki dość szybko odpuścił, natomiast Florczyk chodził, narzucał się, był nieustępliwy i upierdliwy, aż chyba w końcu ją sobie "wychodził".Nie wydaje mi się, że to kwestia "wychodzenia". Elżbiety do niczego nie da się przymusić, ona sama musi być pewna, że to co robi, jest słuszne. Zresztą sama mówiła, że nie lubi jak się na nią naciska. Była świadoma, wiedziała na co się decyduje. I chciała tego.
To może wyglądać, ze to Krzysiek jest bardziej w ten związek zaangażowany, ale to dlatego, że on pierwszy wyszedł z inicjatywą. On chciał...choć w sumie nie wiadomo czy szczera chęć bliskości czy wyrzuty sumienia nim kierowały.
Dla mnie to, że poszła z nim do łóżka, akurat nie świadczy jeszcze o miłości. O jakimś uczuciu i potrzebie bliskości owszem, ale niekoniecznie o miłości
Czy zawsze Ela go traktowała fair to można się spierać. W jednym odcinku całowała go, dawała nadzieję i dość jednoznaczne sygnały, a w kolejnym znowu odpychała i dawała do zrozumienia, że nie chce niczego więcej.
Facet, który robi wszystko, by być z kobietą, do której szczerze czuje miłość, żebrze o uczucie? Nie uważam tak. Nawet pomimo wahań Eli oraz jej początkowej niechęci. Krzysztof swoim zachowaniem utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że jest w stanie dla niej zrobić wszystko. Nawet pocierpieć z powodu bezpodstawnych oskarżeń
Facet, który robi wszystko, by być z kobietą, do której szczerze czuje miłość, żebrze o uczucie? Nie uważam tak.Ty tak nie uważasz, a dla mnie to wygląda jak żebranie. Nie zgadzamy się i tyle.
A może to był strach? Jesteś pewna, że to rodzaj wyrachowania i zabawa w księżniczkę: "Nie wiem czego chcę, ale lubię się bawić ludźmi"?Być może tak jak piszesz wynikało to ze strachu, ale dla mnie to nie zmienia faktu, że nie było to w porządku. Nigdzie nie napisałam, że ma być ciągle sielanka. Akurat uważam, że problemy w związkach są dużo ciekawsze niż wieczna idylla. Ja rozumiem, że Elżbietę poniosło w tym odcinku z wypadkiem, w końcu chodziło o życie jej jedynego syna. Po prostu liczyłam na to, że jak ochłonie to zdobędzie się na jakąś szczerą rozmowę z Krzysztofem. Czy ja piszę, żeby chodziła we włosiennicy i klęczała przed przed nim na kolanach? Nie. Ale czy powiedzenie facetowi, którego ona podobno kocha po tym wszystkim zwykłego przepraszam to jakieś straszne wymagania? Tak, przeliczyłam się i zwyczajnie rozczarowało mnie to, że załatwili wszystko jakąś króciutka sceną na parkingu.
Jak rozumiem, miało być tak, że jak zaczęło się sielankowo to tak miało pozostać? I to, że Elżbieta jeszcze nie rzuciła się w ramiona Krzysztofa po wypadku syna, ją już całkowicie przekreśla? Nic więc nie dadzą kolejne odcinki (13!), bo ona czegoś nie zrobiła na parkingu?
No błagam.
A o jakim na przykład?Ludzie zawsze idą ze sobą do łóżka z miłości? Gdzieś pomiędzy przyjaźnią i miłością są uczucia (których nie potrafię ich nazwać), które też sprawiają, że ludzie chcą być ze sobą blisko.
Co z tego, że Ela nie wygarnęła co czuje? No litości, na parkingu to miała robić?Ale mogli w tą scenę na parkingu wpleść coś takiego, o czym sama pisałaś. Na przykład Ela powiedziałabym mu, że oboje z Jankiem na niego będą czekać. Albo pokazać inną scenę, gdy Krzysiek z Elą spokojnie rozmawiają, w jakimś bardziej sprzyjającym miejscu.
Jak jest fajnie to wszyscy "uuuu, brawo, super wątek", a jak tylko jakiś moment zawahania to "buu, ona go nie kocha, co to za para". Wątpliwości, wahania i gorsze momenty zdarzają się nawet w takiej relacji, gdzie dwoje ludzi kocha się na zabój. To normalna sprawa, więc tym bardziej w przypadku osób, które mają dość spory bagaż doświadczeń - tak jak Ela z Krzysiem - może się do zdarzyć.Justek pewnie pisałaś tak ogólnie, ale akurat ja już od dawna wspominałam w swoich postach o wątpliwościach co do uczuć Bosak i o tym, że nie do końca podoba mi się, jak ten wątek pokazują. Wam się podoba i jesteś przekonane co do ich związku, ja niekoniecznie. Nastawiłam się na coś innego, jak widać za bardzo i się rozczarowałam. Mam całkiem inne zdanie, ale chyba od tego jest forum, żeby każdy mógł wyrazić swoje, niekoniecznie podobne ;).
Ale mogli w tą scenę na parkingu wpleść coś takiego, o czym sama pisałaś. Na przykład Ela powiedziałabym mu, że oboje z Jankiem na niego będą czekać. Albo pokazać inną scenę, gdy Krzysiek z Elą spokojnie rozmawiają, w jakimś bardziej sprzyjającym miejscu.No ale to akurat wina scenarzystów :D Mogli pokazać mnóstwo cudownych scen z Elżbietą i Krzysztofem, ale to że nie pokazali - wcale nie oznacza, że coś z tą parą jest nie tak. Po prostu nie są głównymi bohaterami, więc poświęcili im minimum czasu antenowego...kto wie, może w kolejnym sezonie się to zmieni :)
Powie mi ktoś, co Elżbieta odpowiedziała Krzysztofowi na jego "Czuję, że się już na mnie nie gniewasz". Specjalnie słuchałam kilka razy i nadal nie wiem co ona tam powiedziała."Prorok, cholera" :D - i to, z kolei w moim mniemaniu, też pokrzepiło trochę Krzysztofa. W końcu nie dość, że się nie gniewa, to jeszcze tak uroczo i przekornie to wyraziła, no i pomachała mu na koniec. Florczyk to facet, który niewiele potrzebuje do szczęścia, więc taki gest ze strony Bosak z pewnością uradował go niesłychanie :D
Moim zdaniem scena na parkingu nie była zła (choć mało wylewna) i dobrze naprawdę wróży na przyszłość ;D
Jedyne co im w tej chwili grozi to Łącki i Karkoszka, ale oni też są nastawieni bardziej na szpital niż na prywatne życie dyrektor Bosak,
Ela i Krzysiek... to oni w końcu są razem? Ja już się chyba zgubiłam, ostatni sezon nie skończył się jakimś ponownym wybuchem uczuć między nimi, a tutaj już w pierwszym odcinku jadą do niego, szok ale dosyć pozytywny <haha>No ale z drugiej strony nie mają 12 lat, nie musieli się jakoś długo godzić i schodzić na nowo, bo skoro byli razem i była między nimi tylko drobna niejasność, która szybko została rozwiana...no to fajnie, że scenarzyści tak logicznie podeszli do sprawy i szybko ich połączyli ze sobą na nowo.
CytujEla i Krzysiek... to oni w końcu są razem? Ja już się chyba zgubiłam, ostatni sezon nie skończył się jakimś ponownym wybuchem uczuć między nimi, a tutaj już w pierwszym odcinku jadą do niego, szok ale dosyć pozytywny <haha>No ale z drugiej strony nie mają 12 lat, nie musieli się jakoś długo godzić i schodzić na nowo, bo skoro byli razem i była między nimi tylko drobna niejasność, która szybko została rozwiana...no to fajnie, że scenarzyści tak logicznie podeszli do sprawy i szybko ich połączyli ze sobą na nowo.
Synek Elżbiety zdążył na swoją maturę?Obawiam się, że on się tam po prostu nie wybierał.
CytujSynek Elżbiety zdążył na swoją maturę?Obawiam się, że on się tam po prostu nie wybierał.
Dopóki jeszcze jest zjadliwy.
chociaż uważam za okropny. I na pewno nie jest dla mnie zjadliwy. Co gorsze od 1 odcinka.W moim przypadku sprawa wygląda tak, że do sezonu czwartego broniłabym "Lekarzy" wszystkimi dostępnymi mi siłami. Naprawdę bardzo lubiłam ten serial. Może nie był na najwyższym poziomie, ale każdej niedzieli z ciekawością siadałam i oglądałam kolejny odcinek. Dlatego jest mi tak bardzo przykro, że teraz jest niestety źle.. Najciekawsze jest to, że kompletnie nie obchodził mnie wątek Alicji. Maksa nie lubiłam w ogóle i tak naprawdę wszystko mi było jedno, co się z nimi miałoby stać. Śmierć Kellera w ogóle mnie nie obeszła. Ba! Uważam, że po odejściu Małaszyńskiego serial stał się lepszy, ciekawszy. I dalej nie interesował mnie wątek Alicji. A teraz wolałabym, żeby Różczka dalej grała, zamiast niewypalonego pomysłu z Karskim i Zaniewska.
Co musi mieć w sobie Stenka, że przeszłam dla niej tyle sezonów i tyle odcinków? Sama nie wiem. Fakt jest taki, że obejrzałam dla niej i dalej oglądam dla niej. Szkoda, że jej wątek taki poboczny, taki zaniedbany... ale jak już sobie Ela jest, to jest klasa, jest miło, jest ciepło, jest cudnie.Nie wiem, co w sobie ma, ale ewidentnie z jej powodu obejrzałam pierwszy odcinek. I będę oglądać tak długo, jak długo ona będzie grała w serialu.