Po wczorajszym odcinku utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że Elżbiecie najbardziej zależy na odzyskaniu kontroli. Na Krzyśka już nie jest tak zła i go nie wini - nie bardzo wie jak z tego wybrnąć, bo na razie boi się utrzymywać bliższe kontakty z nim, bo nie wiadomo co się znowu stanie, kiedy pozwoli sobie na jakąś chwilę słabości

.
Może przyjdzie czas na jakąś dłuższą rozmowę (może nawet Ela wybuchnie i się dowiemy w końcu o co jej chodzi), ale póki co woli się zajmować synem (nawet jeśli nie trzeba i mieć jakieś "alibi").
Natomiast nie nazwałabym ją jakoś bardzo oziębłą wobec Krzysztofa. Owszem, nie gruchają, ale Ela faktycznie jest zajęta i ma problemy w szpitalu.

Scena w gabinecie. Bez przerwy dzwonią telefony. Kiedy Krzysztof wyszedł, ona dostrzegła dopiero zamykające się za nim drzwi. Na jej twarzy było widać raczej zaskoczenie niż ulgę...że sobie poszedł i że nie trzeba będzie poruszać "niewygodnych" i trudnych tematów.
Sama nie wie czego teraz chce (najprawdopodobniej tego, żeby wszystko było jak dawniej), ale jej to przejdzie

Michał Karkoszka natomiast pokazał po raz kolejny swoją lojalność wobec Elżbiety. Nie wiadomo tylko jak daleko może się posunąć w demaskowaniu swojego ojca. Natomiast wiadomo jakie ma zdanie na temat ojca poczynań - krytyczne!
I jeszcze mu się oberwało za darmo dlatego, że Basia nie raczyła odpowiedzieć wprost na proste pytanie.
Jaki to jest podryw
na ordynatora? Czyżby Leon też tego próbował? Nie mam na myśli przypadku Baśki bynajmniej.

Wanat...litości. Podrzucanie narkotyków nie ma nic wspólnego w kompetencjami w pracy, akurat w tym szpitalu, na tym oddziale. Jednak robienie takich rzeczy chyba w ogóle się kłoci z etyką lekarską...więc chyba kochanka (dr Żelichowska) nie może być aż tak pewna siebie

Sam Wanat jest rozciapciany - nawet wyrzucanie z pracy czy straszenie wygląda tak, jakby on za chwilę miał zejść.

Gustaw i jego zawały

Stoi w obliczu śmierci, ale nie odpuści za cholerę. Będzie się do końca mścił za to, że wszystko wyszło na jaw o jego alkoholizmie i skłonnościach do panienek.

Nie wiem ile zawałów można przeżyć, ale ten na sali sądowej może być ostatnim.
