*M jak miłość odcinek 567
Doktor Rogowski proponuje pani Cholakowej pracę w charakterze księgowej przychodni.
Marysi taki wybór zdaje się w ogóle nie zawadzać, chociaż to od niej zaczęły się jej problemy w poprzednim małżeństwie.
Wieczorem, do zadomowionych w mieszkanku w przychodni Rogowskich puka Kotowicz, który wrócił na kilka dni do Polski z Wielkiej Brytanii.
Zduńska dostaje od niego bukiet kwiatów. Umawiają się na kolację.
Janusz w krótkich słowach informuje ich, że sprzedaje przychodnie, wraz z domem. Mina jego przyjaciół: po prostu bezcenna

.
* M jak miłość 569
W przychodni atmosfera jest gęsta, a łyżki smaru raz po raz dodaje Renia, która wietrzy katastrofę i to potrójną - na polu - finansowym, zawodowym i przyjacielskim.
Artur zastanawia się gdzie będzie mieszkał. Marysia proponuje mu ciepły kącik w swoim dawnym mieszkaniu. Pół żartem, pół serio - Rogowski odmawia, ponieważ nie chce litości. Chciałby, żeby Zduńska zamieszkała z nim z nieco romantyczniejszych, niż problemy lokalowe, powodów. Pielęgniarka zalotnie kręci głową, ale nie namawia zbyt intensywnie swojego narzeczonego do wspólnego zamieszkania.
Do mieszkania przychodzi Zakrzewska. Pani doktor pożycza pieniądze - w stresie zapomniała portfela. Renia zamierza z gołą klatą przeć w obronie przychodni. Nie podoba jej się, że Kotowicz jest taki tajemniczy (nie, żeby w jej naturze leżało wścibstwo XD). Marysia i Artur tylko bezradnie patrzą po sobie, również zaniepokojeni o prace i dach nad głową.
Zakochani siedzą pod kocykiem i czytają poezję. Przychodzi Janusz. Mówi im tylko, że sprawa sprzedaży przychodni nadal jest w toku i na razie nic więcej nie może powiedzieć. Rogowski martwi się o przyjaciela, ponieważ zauważa u niego silne antydepresanty. Domyśla się, że Janusz ma poważne problemy zdrowotne.
Przyszłość zdaje się być niepewna.
* M jak miłość odcinek 570
Kotowicz przestawia swoim kolegom nowego właściciela przychodni - Michała Łagodę. Zanim do tego miało dojść, Renia chciała mu przegryźć aortę

. Na całe szczęście Janusz pozostał w jednym kawałku, ale mam wrażenie, że sekundy dzieliły go od katastrofy.
* M jak miłość odcinek 571
Janusz na stałe wyjeżdża do Wielkiej Brytanii. Proponuje Rogowskiemu kupno domu oraz rozłożenie płatności na raty, aby dali sobie radę. Zarówno Marysia, jak i Artur są zachwyceni. Przytulają się do siebie, pełni nadziei na szczęśliwe jutro.
Cała przychodnia żegna Kotowicza. Później Rogowsci wraz z narzeczoną jadą do Warszawy. Maria dowiaduje się, że Sylwia zerwała z Pawłem. Z całą stanowczością chce wejść z butami rasowej teściowej w związek syna. Artur stanowczo odradza jej tę odsiecz, dając delikatnie do zrozumienia, że jej zachowanie to zwyczajne wścibstwo. Później narzeczeni odwiedzają Martę Mostowiak. Przyszła szwagierka serwuje kompletnie niezjadliwą zapiekankę. Artur w sposób czarujący ratuje rodzinny obiad. Widać jak bardzo oboje są szczęśliwy, a Rogowsci doskonale czuje się w rodzinie - jakby cały czas był jej członkiem.
* M jak miłość 572
Marysia wchodzi na wyżyny namolności. Cały czas SMS-uje do syna, dzwoni. Artur studzi jej zapał - do znudzenia powtarza jej, że Paweł jest dorosły i ma prawo do popełniania błędów i własnego życia.
Rogowski przegląda literaturę fachową. Przy okazji otwarcie przyznaje, że w czasie, kiedy wyjechał na sympozjum i pokiereszował sobie łapkę rozbijając w dłoni szklankę, był o Marię zazdrosny. Doktorek przypomina sobie skąd zna Szymona, sąsiada Marty Wojciechowskiej.
Maria czuje się niedopieszczona, kiedy jej facet siedzi z nosem w książkach. Sprytnie wytrąca go z równowagi, kiedy mówi, że zamierza przygotować sobie długą kąpiel. Od razu Artur zapomina o dokształcaniu i wpada w ramiona narzeczonej.
Niestety, dobry nastrój diabli wzięli, kiedy przychodzi Paweł. Z baraszkowania nici, Maria idzie z synem do dawnego mieszkania. Tam dowiaduje się, że nie zostanie babcią, bo Sylwia poroniła.
* M jak miłość 575
Marysia wraz z Arturem ubiera choinkę. Rogowski opowiada jej o swojej rodzinie oraz świątecznych zwyczajach. Kiedy lekarz zapala światełka, które trzyma na klacie, Zduńska ze śmiechem mówi: "Mój osobisty, świąteczny narzeczony. Wyglądasz jak prezent pod choinkę". Później Artur zabiera Marysię na cmentarz, na grób Zduńskiego: piękny gest, choć niełatwy dla doktora.
Rogowski zostaje wezwany do szpitala na konsultację. Niestety, na miejscu okazuje się, że musi zostać dłużej. Prosi narzeczoną, żeby pojechała do Grabiny sama, a on do niej dołączy. Składa jej telefoniczne życzenia.
Gdy przychodzi do domu, z tęsknotą spogląda na ciemną choinkę. Zapala lampki i wtedy dobiega do niego głos Marysi, która nusi kolendę cienkim, ciepłym tembrem. Jest zaskoczony. Zduńska mówi, że nie mogła go samego zostawić w tak ważnym dniu. Składa mu życzenia, a przy słowie "miłość" zarówno u niej, jak i u niego pojawiają się łzy. Oboje czule obejmują się: śliczna scena.
*M jak miłość 577
Artur zaprasza Marysię na bal sylwestrowy. Kobieta mówi, że ma w planach wizytę u Pawła w Oazie. Rogowski mówi jej, że to zły pomysł, ale ostatecznie godzi się, że w tym roku raczej się nie pobawi jak należy

. Kiedy po południu Zduńska dzwoni do syna okazuje się, że ostatnie, o czym marzył, to sylwestra spędzone z mamusią przy boku. Marysia pyta narzeczonego nieśmiało, czy bilety są nadal aktualne. Artur uśmiecha się szelmowsko, po czym potwierdza, że jeszcze ich nie oddał. Następnie wręcza zaskoczonej narzeczonej pęk kluczy, prosząc, aby się do niego wprowadziła. Kobieta zgadza się, jednocześnie dziękując Rogowskiemu, że sprawił, iż przestała być toksyczną matką dorosłych synów, którym odbierała prawo do prywatności, tylko tak jakoś zupełnie niechcący

.
Artur jest w siódmym niebie i trzy razy prosi, żeby Zduńska powiedziała: "tak".
Odebrałam tę scenę jako taką bezgraniczną pewność, ze strony Marysi, która wie, że będzie z nim szczęśliwa. Zupełnie tak, jak pewnie podała mu dłoń wiele, wiele lat później, w kościele, gdy wkładał jej na palec obrączkę.
* M jak miłość 583
Bliźniaki Zduńskie mają urodziny. Marysia rano przegląda zdjęcia. Mówi Rogowskiemu, że była wtedy młodą mamą z maluchami przy boku. Artur odpowiada, że nadal jest młoda, na co Zduńska reaguje: "Wiedziałam, że to powiesz, lizusie". Lekarz nie pozostaje jej dłużny, bo odpowiada: "Kochanie, dla mnie takie pochlebstwa do chleb powszedni, myślisz, że dlaczego pacjentki mnie tak uwielbiają". Ona uśmiecha się szelmowsko i pyta: "A uwielbiają", na co on odpowiada: "Złośliwcze, uważaj, bo na ciebie też znajdę sposób".
Uwielbiam tę scenę

.
* M jak miłość 585
Ewa rozpoczyna prace w przychodni MARIA-MED. Zduńska wprowadza koleżankę w nowe obowiązki. Przy okazji obie panie rozmawiają o miłości. Była kochanka świętej pamięci Zduńskiego mówi, że nie ma szczęścia na tym polu - zawsze, kiedy kocha kogoś naprawdę, musi się to skończyć niepowodzeniem. Marysi dzwiga się ciśnienie, do głosu dochodzą złe, ciągle bolesne wspomienia. Jak widać, przyjaźń między paniami, które dzieliły z tym samym panem łoże, na cieńkim pasku chodzi, jak sądzicie?
Złe samopoczucie ukochanej dostrzega Artur, ale ona nie chce przyznać się przed nim, skąd ten smutek, żeby go nie zranić. Wieczorem, w seksownej koszuli nocnej prosi narzeczonego, by nigdy nie zakochał się w innej kobiecie.
Zapewne Maria zdała sobie sprawę, że romans Krzysztofa nie był zwykłym skokiem w bok.
* M jak miłość 588
Artur wraca z gór. Spędził weekend z bliźniakami. Młodzi Zduńscy są zachwyceni przyszłym ojczymem. Marysia promienieje. Niestety, jej entuzjazm gasi Renia, która wypomina jej, że ta nie interesuje się Radoszem, tylko zapatrzona jest w czubek własnego szczęścia. Rani tym przyjaciółkę do żywego, z czego doskonale sobie zdaje sprawę. Wieczorem Zduńska czule przytula się do narzeczonego i z wdziękiem dziękuje mu za miło spędzony czas z jej synami. Gdyby nie "serdeczność" koleżanki, miałaby naprawdę udany dzień.
PS. Dziękuję, Meg, że podobają Ci się moje opisy. Jakiś tydzień temu mnie pochwaliłaś, a ja zapomniałam ci podziękować. To miło z Twojej strony, zwłaszcza, że jesteś wymagająca i nie łatwo Ci zaimponować. Tym bardziej mi miło.