Nie wiem jak to się stało, ale ostatni odcinek mnie nie zirytował ani trochę. Pomimo braku rewelacji dobrze się go oglądało. Co prawda myślałam, że po pierwszej scenie Marcina i Kaśki "Czy ty mnie kochasz?", "Tak" "ok", cisnę pilotem, ale wytrwałam.
Wydoroślał ten Marcinek, chociaż sceny z dzieckiem pracownika wskazywały na coś innego. Rozwaliła mnie tylko histeria Kaśki, cały czas myślałam, że ona już dawno po teście i dlatego tak przeżywa.
Ha, Kisielowa wywnioskowała pilną potrzebę tłumacza w ratuszu...a o drogę do tego ratusza to w jakim języku ją pytano?

Szykują kolejną szuję w serialu, co to nie dba o środowisko i mieszkańców i buduje co chce a Janka akurat w nim się zabuja, jak tylko Wojtek lekarz powyciąga ją z tego i owego, i będzie rozdarta wewnętrznie...przez jakiś czas. Klasyk.
Ten cały chłopak Uli z przeszłością co to wzrok stracić ma - zdaje się, że on wtedy został pobity jako pierwszy a pobicie "kolegi" zlecił w ramach "zemsty"?

I Ewa mogłaby wrócić. Głupota z wątkiem chorobowym. Niestety boję się, że znowu Marek wyląduje u Anny

Post Merge: [time]śro, 8 paź 2014, 07:39:51[/time]
Z ostatniego odcinka:
Polubiłam postać Krisa - uwielbiam jak gra na nerwach Bonie Mostowiakowej i Mareczkowi. Jak to niby przypadkiem powie jedno słowo za dużo i wszyscy są oburzeni.
"Mamy wiele planów wyjazdowych"
"Mamy?"
Natalia to typowa nastolatka, o której życiu naiwni rodzice nie maja bladego pojęcia. Świadectwo z paskiem, grzeczna dziewczynka a na wakacje z żonatym nauczycielem, który żonę zostawia....na chwilę. Nie wiem czy fakt posiadania przez dziewuchę więcej niż 15 lat może być jakąkolwiek okolicznością łagodzącą?