Czyżby dobre relacje z Wojtkiem były jakimś plusem, czymś pomniejszającym cierpiętnictwo? Chociaż może nie tak chciałam...
To, że Wojtuś polubił Joasię zwalam na karby życia na obczyźnie, gdzie matka poszukała sobie kolejnej atrakcji (matka pierwsza klasa, dziecko pyta o niańkę a nie o matkę

). Ja natomiast uważam, że Wojtuś może mieć dobre relacje też z innymi. Pragnę przypomnieć, że i do Rudej się już zaczął przekonywać (pomagał pakować prezenty weselne) i kto wie, może jeszcze trochę...
I wreszcie, Ruda ma tę przewagę, że można jej nie znosić, bo robi to czy tamto, nie zachowuje się jak prokurator. Nawet
rozmemłuje się z większa klasą. Aśka jest bezpłciowa - naprawdę mam problem z określeniem swojego stosunku do niej. Już chyba Kaśka była bardziej ...ekhmm...wyrazista.
Może i nie powinnam tego tak analizować dogłębnie, no ale wczorajsze występy "Kurde - diabeł" (jak to mówi Mintek) mnie bardzo zawiodły. "Ach, straszni ci ludzie" "same problemy mamy" "ach chciałabym, żeby się to już skończyło"

Takie to dziewczę biedne, ze aż trudno uwierzyć, że ukradła pieniądze z miejsca pracy i zostawiła narzeczonego bez słowa. Ale przynajmniej wiemy dlaczego miała szansę pracować u Gośki
