a z takim bobkiem małym z chęcią bym się bawiła...
Aa jeszcze takie pytanie - czy wy trzymacie ją w pokoju swojej siostry? I czy sprzątanie klatki raz na tydzień jest wystarczające? bo chodzi mi o to, żeby mi nie śmierdziało w pokoju odchodami... 
Siostra stwierdziła, że jedna noc z nią jej wystarcza i teraz klatka jest u mnie. Właśnie koszatniczka śpi, ale zaraz ją budzę, żeby w nocy spała.
Raz na tydzień powinno wystarczyć. Tej sprzątamy coś koło 5 dni (tylko na początku tacie i siostrze odbiło - zmieniali trociny po 7 godzinach - ale to raz tak

) i jest ok. Gdzieś czytałam, że należy sprzątać raz na tydzień albo raz na dwa tygodnie, a gdzieś, że dwa razy w tygodniu. Ogólnie koszatniczka przyjmuje zapach otoczenia ^^ , wg mnie wcale nie śmierdzi - nikt inny też nie narzekał.
A żeby nauczyć ją załatwiać się w jednym miejscu to trzeba jak najszybciej zacząć i być konsekwentnym. Nie wiedziałam, jak się za to zabrać, więc to olałam.
Każda kosia (jak to na te gryzonie mówią czasem xd) jest inna, Sali lubi jeść ściany xd. Szukałam też o tym w Internecie (ach, ta skarbnica wiedzy) i taka jedna odpowiedź na forum była ''po prostu twoja koszatniczka woli gryźć klatkę, niż jakieś tam wapno ze sklepu".
Dziś babcia mówiła, że się poprawiła. Ładnie sierść zmienia. Wczoraj się opalała.
Mama mówi, że bym się zapłakała, gdyby się jej coś stało. Ale mama też zmieniła swoje nastawienia do niej. Najpierw chciała ją spuścić w kiblu, teraz tylko wyrzucić na dwór, żeby sobie samca znalazła. Kochana