Ja myślałam, że u mnie zaczęło się od cyfrówki, ale jak sobie wspominałam to wyszło na to, że dużo wcześniej.
Jeszcze w podstawówce latałam po domu z aparatem na kliszę, starsza siostra mi pozowała (ach, to tło - meblościanki) i mówiłam wszystkim JAKIM TO JA ŚWIETNYM FOTOGRAFEM JESTEM.
Oczywiście rodzice dawali mi limit zdjęć, bo klisza, więc trzeba było na jakieś okazje zostawiać.
Potem była cyfrówka. Tu już byłam doroślejsza, inaczej, poważniej, artystycznie do tego podchodziłam. Zaczęłam też w programach graficznych się bawić, wyrażać zdjęciami to czego wstydziłam się powiedzieć.
Dlatego też długo krytykowałam tych co biorą hajs za zdjęcia, bo to przecież sztuka, pasja, coś czym można wyrazić emocje, a więc bezcenne.
A teraz to już sama nie wiem. Chyba nadal do zdjęć a'la reporterskie nie jestem przekonana.
Lustrzankowe zdjęcia są chyba kontynuacją tych z cyfrówki, tyle, że w lepszej jakości.
Niestety nie bardzo wierzę w siebie i gdzieś tam kiedyś świtał mi w głowie pomysł
idź na fotografie , ale za chwilę przyszła myśl
chyba żartujesz, w stosunku do innych jesteś w tym na samym dole, nikim.
Taka historia.
EdySziA, jeśli nie jesteś pewna czy to Cię wciągnie - ja bym kupiła coś tańszego. Tani nie znaczy zły. Po co marnować pieniądze na coś co ma się kurzyć. Wciągniesz się, super, sprzedasz stary aparat i kupisz lepszy. Albo po prostu zmienisz obiektyw
