Do Basi, o dziwo, nic nie mam. Dla mnie to typowa matka, babcia, teściowa, co się martwi za wszystkich, myśli najpierw o innych, potem o sobie.
No i właśnie o tych
innych czasami chodzi, bo za bardzo się o tych
innych martwi, próbując ich oceniać, zmieniać, pouczać i rozgrzeszać. Może kiepski to przykład, ale na tapetę wezmę przykład Anki. Oczywiście Anka to niezrównoważona osoba, która perfidnymi kłamstwami w żywe oczy próbuje coś dla siebie ugrać, niszcząc miłość Marka i Ewy.
Wróćmy jednak do początku, kiedy Anna pojawia się w życiu Hanki. Po latach synowa Basi odnajduje swoją jedyną, pozostałą przy życiu, rodzinę i się mimo wszystko cieszy, ale Basia tego uszanować nie bardzo potrafi. A po co ta kryminalistyka tu przyszła? A po co widuje się z Hanką? I ciągle to nagabywanie Marka o to samo. Nie wspominając o cierpkich słowach pod adresem Anki osobiście.
I nawet jeśli Anka nie była ideałem, bo daleko jej do tego nadal, to jednak Hanka tutaj powinna decydować jakie stosunki utrzymywać będzie z własną siostrą a Basia stulić dziubek i to uszanować, nawet jeśli miała sporo racji
Niestety Basia Mostowiak jak się na kogoś zaweźmie to już koniec.
Podobnie ma/miał Filarski, tyle że on chyba jednak nie był hipokrytą

Chociaż....