No i się skończyło...
O ile początek serialu oglądałam z wielkimi przerwami, bo mnie to po prostu nudziło, o tyle końcowe odcinki obejrzałam wszystkie - co do joty. Wreszcie zaczęło się coś dziać, akcja postępowała, a nie stała w miejscu. Jak zwykle zresztą. Zdecydowanie przedłużają te seriale na siłę, mogłoby być trochę mniej odcinków, ale za to wciągających i nieustannie interesujących.
Daruś się nawrócił! Do samego końca ciekawił i bawił, jednak mimo wszystko wyszedł z tego z twarzą. Jego próby przed wykonaniem telefonu, kiedy udało mu się zebrać dowody na Monikę - bezcenne. Ale... Kotenieniek w więzieniu? Wiem, że sobie na to zasłużyła, wiem, że właśnie takie powinno być zakończenie tego wątku, ale jednak ona i jej mamusia były postaciami tak samo wrednymi, jak i zabawnymi, i zdobywającymi sympatię widzów. A przynajmniej moją. Będzie mi ich bardzo brakowało! No to Monisia udawała wariatkę, bo tak jej "Kotenieńku" kazała, może po pół roku wyjdzie i się zemszczą.

Cieszę się, że Hanna postanowiła dać Tadeuszowi jeszcze jedną szansę. Bardzo na to liczyłam. To, co zrobił, było naprawdę wstrętne i niegodne kochającego małżonka, ale jednak wydarzyło się dawno... A było widać, że jest jeszcze szansa na odbudowanie ich związku.
Cóż, Janek i Julka w końcu razem. Super, bo bardzo się kochają, ale jednak... średnio ich sobie wyobrażam jako parę. Niech im się wiedzie.
Maciek... Jak ja kocham Maćka! Do końca utrzymał poziom, pozostał pozytywny i zabawny.

Brakowało mi za to zakończenia wątku Anity. Połączenia jej z Darkiem czy coś...
