Chyba trochę przesadzacie z odbiorem tego gwałtu. Różnie on wygląda i różnie kobiety reagują po fakcie.
- spodnie mogły być owszem gwałtownie ściągnięte, ale nie koniecznie tak, że byłby poszarpane. Tkanina raczej jest mocna (bielizna to co innego), nie mówiąc o tym, że ofiara mogła być ogłuszona, nieprzytomna, wtedy łatwo wszystko zdjąć. Poza tym nie musiały być ściągnięte do końca, a co się z tym wiąże, wcale buty nie musiały być zdjęte, a nawet w ogóle tknięte,
- czasem reakcją na gwałt może być pozorne spokojne uporządkowanie ubrania, kobieta jak robot, automatycznie, jak w transie może własnie poprawić się, zakryć, zapiąć, a nawet zaczesać włosy,
- to samo, jeśli chodzi o oddalenie się z miejsca zdarzenia,
- gwałt wcale nie musi oznaczać, że może krwawić z intymnych miejsc, a przynajmniej na tyle, że leci z niej, w szoku może nawet nie odczuwać bólu,
- w tym wypadku gwałciciel właśnie potraktował ją brutalnie - jest pobita, zakrwawiona na twarzy, ma siniaki, ale gwałt może nawet nie zostawić widocznych śladów, oczywiście nie mówię tu o psychice kobiety,
Ogólnie - kobieta w szoku zachowywać się może nieracjonalnie, tak więc wcale nie musi płakać, krzyczeć, wzywać pomocy, uciekać itd.
Co do drugiego niusu, tego o testamencie, to chyba z kosmosu wzięty wątek. Tak bzdurny, że aż strach. Nawet to, że to "tylko" eMka nie usprawiedliwia tak porąbanego pomysłu.