A ja uważam, że scenarzyści sobie poradzą i bardzo dobrze że zaczynają sięgać po innych aktorów, bo gwiazdeczkom wylansowanym przez ten serial, zaczyna się we łbach przewracać.
Że niby chcą się dalej rozwijać...Tere fere. Im o kasę chodzi wyłącznie, a nie o żaden rozwój.
Pierwsza Koroniewska, której się wydaje, że jak włosy przefarbowała na blond, to już wszystkie drzwi do światowej kariery stoją przed nią otworem.
Właśnie widać, jak się rozwija z drugą "wschodzącą gwiazdą" polskiego kina i teatru, Katarzyną Zielińską w debilnym programie: "Kocham cię Polsko"...

Pieńkowska też odeszła dopiero wtedy, jak sobie zabezpieczyła tyły...w kolejnym serialu, a jakże!
Pani Walach jakoś wcześniej nie przeszkadzał fakt, że podreperowuje domowy budżet grając z mężem w jednej produkcji. A niby tyle się mówi na temat wszechobecnego w samorządach nepotyzmu.
Artystów ta dwuznaczność oczywiście nie dotyczy, bo oni z innej gliny lepieni.

Dlatego jestem zdania, że jak się komuś nie podoba, to niech spada, ale niech mi tu nikt o rozwoju zawodowym nie pierniczy. Niech się przyzna, że nęci go większa kasa, niż te marne 6 tysięcy złotych za jeden ( sic!) dzień zdjęciowy.
Ma być Osyda? Niech będzie Osyda, a nie jakaś rozkapryszona gwiazdeczka, która uwierzyła, że odtąd będzie świecić na zawodowym firmamencie dłużej niż żarówka LED.
