Hm...zakończenie tej serii było wyjątkowo "wystrzałowe" i trochę utrzymane w konwencji filmów z Arnoldem Schwarzenegerem...

, a nasi dzielni konspiratorzy byli jak zwykle kuloodporni ( z wyjątkiem biednego Janka).
Będę się czepiać...Scena z kierowcą Wasilewskiego to niechlujstwo, niedopatrzenie konsultantów serialu d/s, no nie wiem, mundurowych czy wojskowych. Żołnierz, który przyjechał samochodem, miał na pagonach dystynkcje chorążego, podchodzi do niego Janek i zwraca się do niego per szeregowy...Pomijam, że nieznajomy mu cywil, wydaje polecenia wojskowemu, myląc jego stopień wojskowy, a ten od razu posłusznie je wykonuje....Ubecja ubecją, wszyscy się jej bali, ale no bez przesady.
W następnej scenie, Bronek przebrany już w jego mundur ( nie sądzę, żeby Bronek i Janek mieli przygotowany wcześniej mundur), melduje się płk Wasilewskiemu jako chorąży...Zarówno Janek i Bronek byli oficerami i nie wierzę, żeby nie znali, nie odróżniali stopni i dystynkcji wojskowych, tym bardziej, że stopień chorążego istniał jeszcze przed II wojną światową, nie wspominając o Wojsku Polskim na Zachodzie... Zresztą stopnie i dystynkcje w tzw. Ludowym Wojsku Polskim były przez pewien czas takie same, jak przed wojną.
Zadymienie teatru i porwanie majora NKWD...Nikt z obecnych na premierze sowieckich wojskowych nie posiadał przy sobie broni i nie "wygarnął" do naszych..Dobra, nie musieli targać ze sobą kałachów do teatru, ale nie wierzę, żeby nikt z Ruskich nie nosił ze sobą broni osobistej w okupowanym przez siebie kraju. Szczególnie tuż po zakończeniu wojny...Oprócz tego, po takiej spektakularnej akcji, Ruscy plus ubecja w pół godziny obstawiliby całą Warszawę i okolice, a szczególnie postawiliby swoje jednostki w stan alarmu, a nasi konspiratorzy jadą spokojnie do willi i odbiją bez żadnych strat "Rudą"...
No i na koniec ta "cudowna" teleportacja aktoreczki Wandzi do ukochanego Bronka. Kurcze, wszystko wszystkim, ale nie wierzę w to, żeby działające z wielkim trudem, ocalałe po wojnie podziemie, zdecydowałoby się na coś takiego, mieli innych, o wiele bardziej ważnych ludzi do uratowania.
No chyba, że byli to agenci CIA

, którzy ulitowali się nad losem biednych kochanków... Co to było? "Nagroda" jakaś dla Bronka, czy co?

A tak bardziej na poważnie, jak dla mnie najlepiej zagranymi w tej serii postaciami były "schwarz" charaktery.
Rainer Adamczyka, Ryszkowski Konopki, Wasilewski Woronowicza czy Zwonariew Damięckiego.
Cielecka, Wencel i Frycz również dobrze zagrali. No i P.Gniewkowska z P.Mikołajczykiem!!!
Niestety, wielką porażką było obsadzenie Różczki w roli Wandzi.
