Hoho, widzę, że po Żukowskiej idzie "sznureczek" Aktorów, którzy podziękowali eMce. 
Nie sądzę, że odejście Mariety Żukowskiej można porównywać z tym, co nastąpiło później.
Scenarzyści w część wątków tchnęli nowe życie, a niektóre wręcz olali.
Od dłuższego czasu Kuba, kiedyś dzielny policjant, nie ma praktycznie nic do powiedzenia w serialu, poza tym, że wyciera kąty w firmie kamieniarskiej infantylnej do granic bólu Mireczki, dłubie w nosie, w komputerach, wysyła faksy, zamawia pizze . No i nawiązuje coraz ciekawsze kontakty. W agencji towarzyskiej.

Z panią Pieńkowską rzecz się ma podobnie- postać św. Marii stała się tak bezpłciowa, że gdybym miała streścić, co się u niej działo w minionym sezonie, wymieniłabym jednym tchem: spacery z małą, karmienie kotów oraz nieustanne kursy na trasie GRÓDEK -WARSZAWA.
A ten cały absztyfikant w kraciastym kaszkiecie to już prawie ładunek termojądrowy, kompletnie rozwalający wiarygodność czcigodnej Marii, łaski pełnej.

To się w końcu musiało tak skończyć.

Mnie to akurat wcale nie martwi, bo od zawsze oglądałam "Emkę" podziwiając jedyną w swoim rodzaju sędzię nad sędziami.

A u niej ostatnio tak gorąco, gorąco...
Tak się franca zacięła, że grozi Jędrusiowi rozwodem.
A niech mi ktoś odpowie, czy mecenas zdradził kiedykolwiek swoją żonę? NIE!
Od dnia ślubu jest wiernym i kochającym mężem!
PS Nie uważacie, że serial "M jak miłość" powinien mimo wszystko zasługiwać na odrębny dział?
