Jestem po McDusi.
Powiem tak - bardzo dużo wątków spiętrzyło się w tej części, ale gdzieś słyszałam, że to już przedostatnia, więc autorka jakoś musi wszystko ugryźć.
Zaskoczyła mnie śmierć profesora Dmuchawca - ale została pokazana w dobry sposób, ludzie nie rozpaczają, wspominają go z uśmiechem, powieść jest pisana już jakiś czas po tym wydarzeniu (wiedziałam, że niestety to kiedyś nastąpi).
Są momenty wzruszające (ślub Laury), są momenty zabawne (za sprawą, no jakże by inaczej - Bernarda), są zaskakujące (wyznanie Janusza Pyziaka), fajnie, że akcja toczy się w okresie świąt, możemy już się przenieść w ten magiczny klimat i poczuć się (znowu) jak członek tej, licznej rodziny

Ogólnie książka mi się podobała. Ciekawa, wciągająca, przewinęło się dużo bohaterów, troszkę irytowało to wszechobecne wykształcenie - nawet mała Łusia jest już super inteligentnym dzieckiem

Nie będę komentować poszczególnych wątków bo pewnie ktoś zechce przeczytać, a nie chcę mu psuć zabawy

Czas wrócić do Pulpecji
