Autor Wątek: Coś na smaczek...  (Przeczytany 79018 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Katakumba

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 106
  • Płeć: Kobieta
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #75 dnia: Październik 29, 2012, 13:05:42 »
Ja wczoraj upiekłam gęś z jabłkami... wyszła rewelacyjna. Natarłam ją w sobotę wieczorem solą z pieprzem i zostawiłam na całą noc. Miałam pewne obawy że będzie za słona po upieczeniu, ale nie. Smak soli wyszedł minimalny. Przed upieczenie jeszcze wtarłam w gęś majeranek z wierzchu i od środka i włożyłam jabłka. Zamiast nitki użyłam wykałaczek i to nie był dobry pomysł, pod koniec się rozeszło i jabłka wyszły na wierzch. Mimo to mięso było mięciutkie i bardzo smaczne. Polecam <mruga>

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #76 dnia: Październik 29, 2012, 14:42:27 »
Aronii miałam pełno na działce, starczy na kilka nalewek.

To korzystaj, korzystaj, bo nawet nie wiesz jaki masz skarb w domu! Przynajmniej wg. Amerykanów. W Polsce kilogram aronii kosztuje 70gr a w Stanach - UWAGA! - 25 dolarów!
Podobno to dlatego, że aronia ma właściwości anty-alzhimerowe.
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #77 dnia: Listopad 26, 2012, 13:49:12 »
Dziewczyny, i chłopcy też :D, jak przyprawić mięso, rybę i tego typu rzeczy ograniczając przy tym lub całkowicie eliminując sól czy słone przyprawy czy też przyprawy niezdrowe (na bazie glutenu np.)?
Tak, wiem, zioła, ale też chyba trzeba umieć je dobrać, żeby to wszystko nie było bez smaku...a często jest i człowiek chciałby po prostu szczypt soli zaraz i poczułby się szczęśliwy.
Ma ktoś jakiś sposób, pomysł...oprócz przyzwyczajenia się? :D

Offline kazia

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Ja to proszę Pana mam bardzo dobre połączenie.
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #78 dnia: Listopad 26, 2012, 15:36:59 »
Nie ma innego sposobu, niż przyzwyczaić się, byleby stopniowo.
Od dawna, z powodów zdrowotnych muszę ograniczać sól i dosmaczacze. Jak mieszkałam (dawno temu) z rodzicami rządziła "Vegeta" i pochodne, maggi itp. świństwa. Obecnie używam soli kamiennej lub morskiej (ale wolę kamienną). I nikt na moją kuchnię nie narzeka, wręcz przeciwnie.
A jak technicznie ograniczyć spożycie sodu, bez szkody dla smaku? Myślę, że technika przygotowania też ma swoją wartość. Przede wszystkim - odrzucić wszelkie polepszacze. Na początku wszystko będzie wydawać się za mało słone, ale za to po paru dniach zaczniesz się dziwić jak mogłaś to jeść. Po drugie - istotne w przygotowaniu dań mięsnych - mniej soli zużyjesz, jeśli zaczniesz marynować mięso w soli i przyprawach. Czyli planowanie rządzi. No i przyprawy - jeśli brak ci charakterystycznego posmaku maggi, używaj lubczyku. Kupuj dobrej jakości przyprawy od sprzedawców w internecie (uznanych) lub przywoź z zagranicy - to co u nas sprzedają nawet renomowani producenci, to jednak wciąż towar II a nawet III kategorii. Kto był na greckim lub tureckim bazarze, ten wie.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #79 dnia: Listopad 26, 2012, 19:09:12 »
No właśnie za magą nie tęsknię a po prostu za zwykłą solą. Ja raczej nigdy nie magowałam jakiejś potrawy w garnku będącej, wszyscy sobie ewentualnie przyprawiają na talerzu. Kucharek czy vegeta to w moim wydaniu bardzo rzadko, ale moja mama prawie zawsze. Cóż, ziół mam tylko bazylię żywą w doniczkach i suszone prowansalskie. Wszystko to takie mało słone, ale dzielna jestem ;D
Są takie wafle ryżowe z solą morską...to mówisz, ze chrupanie ich może być zdrowe?

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #80 dnia: Listopad 26, 2012, 21:50:03 »
Całkowicie wyeliminować sól chyba się nie da, bo to przyprawa, która istnieje niemal we wszystkich artykułach żywnościowych, w mniejszym lub większym stopniu. Ale i absolutne "wyrzucenie" soli z naszej diety, też nie jest wskazane, bo ona przeciwdziała odwodnieniu organizmu (nawet podaje się mocny roztwór solny w razie biegunek, czy intensywnych torsji, aby "zatrzymać" wodę w organizmie).
Najbardziej szkodliwy jest zawarty w soli sód. Rzeczywiście sól morska ma go dużo mniej. A poza tym zawiera sporo mikroelementów, jod, wpływający na przemianę materii.

Tak więc, niekoniecznie pozbywać się soli. A zachować umiar. Ograniczać, Minimalizować <szczerzy_sie>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #81 dnia: Listopad 26, 2012, 21:54:38 »
No dobrze, ale chyba ta sól zawarta w produktach już wystarczy za dawkę dzienną 6 g? Już chyba nie muszę dosalać, tego co gotuję, by mi nie brakło tego w organizmie i nie spowodowało czegoś złego?

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #82 dnia: Listopad 26, 2012, 21:59:09 »
Pewnie wystarczy. Bo są tacy, co nic nie solą, a nie odwadniają się <jezyk>

Pewne jest, że zdrowiej jest z niej zrezygnować, niż dosalać. Właśnie dlatego, że gdzieś tam, w jakimś produkcie ona jest.

U nas w przedszkolu nie solą, a jakoś wszystko zjadliwe jest <jezyk>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #83 dnia: Listopad 26, 2012, 22:02:50 »
Z drugiej strony - im mniej solę tym więcej piję wody mineralnej. W ogóle dużo piję wody Nie wiem czy ma to jakiś związek.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #84 dnia: Listopad 26, 2012, 22:14:00 »
Ma związek. I dobrze, że dużo jej pijesz, właśnie ze względu na ograniczenie soli.

A jeśli chodzi o zioła, to ja używam prawie do wszystkiego (oprócz oczywiście ciast, deserów - chociaż do deserów czasem mięte daję) mieszanek z suszonych ziół: bazylia, oregano, tymianek, estragon, majeranek, pietruszka, szczypior (mięsa, zupy, sosy, a nawet kanapki nimi posypuję). Moja mama jest zaś mistrzem w pieczonym boczku w ziołach - po prostu... miodzio.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline kazia

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Ja to proszę Pana mam bardzo dobre połączenie.
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #85 dnia: Listopad 27, 2012, 15:17:27 »
Jeśli pijesz więcej wody niż zazwyczaj a pragnienie jest intensywne, zbadaj cukier.
I masz rację, soli jest pod dostatkiem w serach, wędlinach etc., nawet tych które słone się nam nie wydają. Sól to ważny konserwant, więc sypią go garściami.
Staram się sama robić pieczenie na kanapki, pasztety a nawet mam za sobą próby z wyrobem wędlin. Smacznych! Nie jest to trudne, więc polecam gorąco.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #86 dnia: Listopad 27, 2012, 20:03:07 »
Pieczeń na kanapki? Brzmi ciekawie i pysznie. Podzielisz się przepisem czy choćby ogólnymi wskazówkami? Być może wiem jak się robi a być może nie wiem. .. :D Można coś ciekawego przyrządzić do chleba z królika, poza klasycznym pasztetem? Generalnie jest bardzo chudy, nawet do pasztetu trzeba coś dodawać o ile wiem, rosół z królika też nie powstanie...no ale być może jest coś, co jeszcze z niego przyrządzić można?!?
A cukier mam w porządku :) Wydaje mi się, że to przez to, iż jestem w ciągłym ruchu. czasami trzeba się nieźle nagimnastykować z bieganiem za małym człowiekiem plus prace domowe plus forum plus spacery plus jeszcze godzinka codziennie na rowerze. Ze mnie się leje ciurkiem - wydaje mi się, że jest związek między moim rozkładem dnia a moim pragnieniem <mysli>

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #87 dnia: Grudzień 03, 2012, 21:59:53 »
Też staram się ostatnio ograniczać sól, ale że jestem od niej uzależniona, to mi ciężko. Niemniej zrobiłam spory postęp i jem mniej.
Ja za to mało piję, zawsze mało piłam i pewnie stąd to zamiłowanie do soli, bo ona zatrzymuje wodę w organizmie.

W ogóle ostatnio staram się zwracać uwagę na to co jem i już wolę wydać więcej a kupić coś zdrowszego, niż żywić się tylko i wyłącznie syfem.
Jeszcze żebym nauczyła się jeść co 3 godziny, w sumie 5 posiłków dziennie, w małych porcjach jak mi znajoma dietetyk poradziła, to byłoby dobrze..., ale niestety jestem tak krnąbrna, że nie dam chyba rady. Chociaż dietka by mi się przysłużyła.

Pasztet z królika <mniam> Ja ostatnio robiłam z samego królika a właściwie dwóch i wyszedł wyśmienity. :)

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #88 dnia: Grudzień 04, 2012, 00:07:43 »
Pieczeń na kanapki? Brzmi ciekawie i pysznie.
Nie wiem, o jakich pieczeniach mówiła kazia, ale generalnie lubię robić sobie takie kanapkowe smakołyki sama. Karkówka, schab czy szynka - raz wychodzą, raz nie, czasem są za suche, czasem w sam raz... ale generalnie nie boję się eksperymentować. Karkówkę opanowałam już do perfekcji.

Tak samo, jak pieczeń z mięsa mielonego. 2-3 jajka, mięso mielone, bułka tarta i manna. Albo sama manna, albo sama bułka - w sumie zależy, jak mi się tam sypnie. No i przyprawy. Wszystko to do formy, do piecyka, godzina, albo godzina z kawałkiem i pieczeń gotowa. Na święta wrzucam do środka 2-3 ugotowane jajka :) Ja bardzo lubię, rodzinka w sumie też.

W ogóle wprowadziłam do mojej kuchni zioła Małgorzatki - miks różnych ziół, ale tak wyważony, że zmienia i udoskonala smak każdej potrawy - a dodaję naprawdę do wielu rzeczy: zaczynając od zup, przez sosy, gulasze, czy nawet do zapiekanek. Babcia zaraziła tymi ziołami mamę, mama mnie i tak jakoś poszło...
Swoją drogą uwielbiam dodawać do potraw czosnek, i nie boję się tego proszkowanego, a także lubczyk.

Soli nie lubię jakoś specjalnie... znaczy jasne, że makaron, ryż, ziemniaki, etc. to posolę, ale rzadko to jest odpowiednio dosolone. Jakoś... nauczyłam się jeść jałowe takie... tam gdzie się da, to zmieniam smak ziołami, ale żebym musiała mieć na słono, to nie. :) Zupy też - dodam jarzynkę, ale o soli zapominam zupełnie. W sumie jarzynki mają w sobie sól, więc nie, że w ogóle na słodko jadam, no ale...


Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #89 dnia: Grudzień 04, 2012, 09:13:50 »
Przyprawy typu "Jarzynka", "Kucharek", "Vegeta", "Ziarenka smaku" ( i inne temu pochodne) uważam za dużo bardziej szkodliwe od soli w czystej postaci. To przez przesadne czasami, niebotyczne, ilości glutaminianu sodu. (E 621 bodajże). Dlatego pytałam jakimi ziołami zastąpić smaki tej chemii, którą wszyscy przecież dodajemy niechcący do potraw, zastąpić.
O ziołach Małgorzatki nie słyszałam - różnią się one czymś od prowansalskich suszonych, na przykład firmy Prymat?

A czosnek uważam za najlepszą przyprawę i najlepsze lekarstwo, ale najbardziej lubię zjadać go na żywca ;D
 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2012, 10:15:42 wysłana przez Jean »