ej, ja tego nie piszę, żeby was zniechęcać albo przestraszyć!

Hmm wiesz co, to wszystko zależy od uczelni, od terminu sesji.
U mnie na politechnice sesja zaczyna się 24 czerwca. I w sesji są egzaminy. Mam trzy przedmioty, które kończą się egzaminem - fizyka, termodynamika i matematyka.
Ale żeby podejść do nich musisz zaliczyć ćwiczenia. No i zaliczenie z ćwiczeń jest zazwyczaj na ostatnich zajęciach (czyli ten nadchodzący tydzień...) chociaż np. z termy miałam już 12 i było to moje pierwsze zaliczenie w tej sesji. No i Bogu dzięki, bo tak to wszystko w jednym tygodniu zaliczyć, to jest ciężko.

Mam też przedmioty, które nie kończą się egzaminem i zaliczenie z nich też odbywa się przed sesją (czyli nadchodzący tydzień... ;P). Oczywiście niektóre z nich składają się też z ćwiczeń i wykładów czyli tak na prawdę są po dwa zaliczenia z każdych zajęć, tak np. mam z organicznej.
Oczywiście jak komuś nie pyknie, no to może zaliczać w następnym terminie, który jest zazwyczaj tydzień później. Ale to wszystko zależy od wykładowcy, bo np. z matmy to chyba mamy z 5 terminów z ćwiczeń. No ale następny tydzień to już sesja, czyli egzaminy.
No najgorsze jest to, że nie możesz podejść do egzaminu bez zaliczonych ćwiczeń/laboratoriów.
Bo np. z termy mamy tylko jeden termin w czerwcu, a drugi jest we wrześniu.
No więc robi się gorąco jak nie zaliczysz w pierwszym podejściu, a drugie jest np. dzień przed egzaminem i nie wiadomo co robić.
