Czesć, przyszłam powiedzieć, że egzaminy gimnazjalne były banalnie proste i że jak to się śmie nazywać egzaminem?
No więc: było łatwo, poszło mi w miarę dobrze, a za jakiś czas będę płakać, że nie przyjęli mnie do szkoły, do której chcę.
No i tak sobie myślę, że za trzy lata matura 
O, to ja również zdam relację. Trochę obszerniejszą, bo dziś mnie aż palce palą do pisania.

Human:
Język polski, rzecz banalna. Koledzy, którzy na lekcjach tegoż przedmiotu wykazują się wyjątkową głupotą, wyszli zadowoleni i wyluzowani. Tak naprawdę czytanie ze zrozumieniem.

Trochę nas zaskoczyli z tą charakterystyką (dla niewtajemniczonych: rzadko się zdarza, że jest coś innego niż rozprawka), ale temat na tyle obszerny, że piszący miał naprawdę szeroką gamę możliwości i pole do popisu.
Historia, tu sprawa była trudniejsza. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy istotnie było ciężko, ale miałam ambicję dobrze napisać i naprawdę do tej historii przysiadłam. Tegoroczny test mnie zaskoczył, te z poprzednich lat były prostsze. Teraz tylko pokornie czekam na wyniki i mam nadzieję, że te 70% będzie.
Przyroda + matma:
Część przyrodnicza składała się z chemii, fizyki, biologii oraz geografii. Chemia i fizyka to moje pięty achillesowe... Udało mi się coś tam logicznie pomyśleć i po porównaniu odpowiedzi z innymi jestem zdania, że dało się przeżyć. Ja, osoba z tych przedmiotów raczej słaba i generalnie nie ucząca się na test, jestem zadowolona. Sądzę więc, że było prosto.

Z biologii przysolili z kosmosu wzięte pytanie o jakiegoś aksolota meksykańskiego... mała cholera miała nogi, skrzela i żyje w wodzie. Każdy strzelił w coś innego, okazało się że to płaz.

O ile nie pałam teraz do stworzenia miłością, zapamiętam go do końca życia.
Matematyka, też spodziewałam się gorszych rzeczy. Tymczasem trzeba było trochę pokumać, dojść do pewnych rzeczy, krótko mówiąc ruszyć głową - i też 'jakoś to poleciało'.

Język:
Zarówno podstawę jak i rozszerzony zdawałam angielski. Co do podstawy opinie były podobne - proste. Rozszerzony już nie każdy sobie tak chwalił, ale generalnie - raczej żadne filozofie. Chociaż było zadanko, które sprawiło mi trudności. Podchwytliwe dali.

No a tak ogólny komentarz dam, że cieszę się, iż to wszystko już za mną. I to naprawdę nic strasznego - dlatego osóbki, które się być może obawiają - pocieszam i zapewniam, że nie ma co się przejmować na zapas. I nie kuć! Egzaminy o tyle mi się podobały, że tak naprawdę trzeba było ruszyć główką.
