Nikt nie pisze, to ja zacznę.

|
Tak więc... Kiedyś pisałam tutaj o swojej historii związanej z odchudzaniem. Zaczęło się w 2011 roku, ale to było bezmyślne i nieodpowiedzialne odchudzanie - głodówka, zadziałało, ale można powiedzieć kosztem mojego organizmu. Co dalej... Jakiś czas później usłyszałam o pewnie Wam znanej Ewie Chodakowskiej, zaczęłam ćwiczyć po miesiącu nie zobaczyłam efektów co za tym idzie - przestałam. Była kolejna próba- znowu nieudana, aż w październiku 2013 spięłam tyłek i zmotywowałam się na dobre - ćwiczę i staram się jak najaktywniej żyć i zdrowo się odżywiać. Co prawda coraz mniej ćwiczę z Ewą, ale ćwiczę. Chciałam Wam pokazać kilka moich zdjęć.
W 2011 roku ważyłam 85 kg, nie mam możliwości wrzucenia teraz zdjęcie.
Wrzucam zdjęcie z czerwca 2013, mniej więcej tak samo wyglądałam przed ćwiczeniami.
klikklik A tutaj zdjęcia ze stycznia - 3 miesiące po ćwiczeniach.
Tutaj zdjęcie z dzisiaj (jestem aktualnie po śniadaniu więc może być trochę wypchany

)
klik Było ciężko. Wiele razy chciałam zrezygnować, ale pomyślałam: "Zobacz jak daleko zaszłaś!" Teraz, gdyby ktoś mi powiedział: "Przestań ćwiczyć, to zagraża Twojemu życiu!" chyba bym się załamała. To już jest mój nawyk, bez ćwiczeń nie wyobrażam sobie dnia, wiadomo nie zawsze jest czas, ale staram się ćwiczyć 5x w tygodniu! Mam nadzieję, że zauważyliście zmiany i może kogoś zmotywuję?
