Oj, Kaśka ostro namiesza, ostro...
Odcinek pt.
"Masquerade" 2x07 - bardzo ciekawy, bo pojawia się... Katherine.
(Sama nie wiem, nie lubię pisać Katerina, a już w ogóle tak mówić, zdecydowanie wolę Katherine. A Damon i Stefan z takim fajnym akcentem wymawiają jej imię, lubię to po nich powtarzać.)
Bardzo zaskoczył mnie ten motyw, jak Elena odczuwa to, co odczuwa Kaśka. To znaczy Kaśka zostanie dźgnięta w brzuch - u Eleny pojawi się krew. Nie ogarniam, ale to było chyba spowodowane tą klątwą rzuconą przez drugą czarownicę.
Jeju, a Caroline - coraz bardziej ją lubię. Jej przemiana po przemianie w wampira (masło maślane

) jest wręcz oszałamiająca. Już myślałam, że się przestraszyła i zdradza Kaśce całą akcję, a tu się okazało, że ją w końcu wrobiła.

Mądra dziewczyna. A po ostatniej rozmowie z matką to już w ogóle. Stała się sprytna i przede wszystkim pewniejsza siebie, co jej matka sama jej powiedziała. I zachowuje zimną krew, ale umie udawać spanikowaną.
Za to ani trochę mi nie szkoda jej związku z Mattem, bo do siebie nie pasowali. No, może trochę, ale na dłuższą metę by nie wyszło. Spoko, mówię tak, bo czekam na Klausa - podobno wielką miłość Caroline, chyba, że wyolbrzymiam.

Jeszcze dodam, że Nina Dobrev naprawdę ma okazję wykazać się w tych odcinkach szczególnie jako Kaśka. Ale o tym może kiedy indziej.
