No, The Descent.
Czekałam aż obejrzysz ten odcinek

Jeden z bardziej charakterystycznych odcinków 2 sezonu dla mnie, ale widzę zachwyciły nas inne sceny.
Ja tam uwielbiam ten odcinek nie za Rose, choć to też było dobre, nie za Elenę, choć bardzo lubię
TĘ DELENOWĄ SCENĘ, ale za
KOŃCOWĄ SCENĘOglądałam ją chyba 173981892 razy. Jest cudowna. Złożoność postaci Damona wychodzi tutaj na wierzch.
Damon: "What's your name?"
Girl: "Jessica."
Damon: "Jessica, I have a secret. I have a big one, but I've never said it out loud. I mean, what's the point?! It's not gonna change anything... It's not gonna make me good, make me adopt a puppy! I can't be what other people want me to be. What she wants me to be. This is who I am, Jessica."
Girl: "Are you gonna hurt me?"
Damon: "I'm not sure. Because you're my existential crisis. Do I kill you? Do I not kill you?"
Girl: "Please don't-"
Damon: "But I have to, Jessica. Because I'm not human... And I miss it. I miss it more than anything in the world! That is my secret. But there's only so, so much hurt a man can take."
Girl: "Please don't."
Damon: "Okay." *compells girl* "You're free to go."
Uwielbiam ten dialog. Widać, że Damon tylko udaje takiego twardego... W głębi serca tęskni za człowieczeństwem, ale wie, że nie może nic z tym zrobić. Jest potworem, który musi zabijać. Chciałby być kimś innym, kimś lepszym przede wszystkim dla NIEJ (podkreślony fragment), ale jego natura jest inna i nie może z tym walczyć. Naprawdę uwielbiam tę scenę, jest taka magiczna na swój sposób. Rozchwianie emocjonalne Damona i przerażona Jessica. Uwielbiam momenty, w których jej nakazuje co ma robić -
"Don't move" i złudne
"You're free to go" Do tego ta muzyka jak zwykle genialnie dopasowana.
I wielkie brawa dla Iana za tę scenę.
Moim zdaniem genialne zagrał ten egzystencjalny kryzys Damona, jego totalne rozchwianie emocjonalne spowodowane śmiercią Rose i narastającym uczuciem do Eleny. Naprawdę się wczuł, ja byłam zachwycona. Zresztą cały czas jestem.
Moja ulubiona scena z 2x12 i nic tego nie zmieni
