Mi się ten odcinek 539 też podobał, jak Maryś dostała olśnienia, że jedyną osobą, na której może polegać jest Artur, i wprosiła się do biedaka na noc na kanapę

. Rozczula mnie ta scena, kiedy Zduńska opiera się o drzwi i mówi że łzami w oczach, że Nie chce być dziś sama.
Gosia jest dobra w tych "płaczliwych" wątkach. Zawsze wierzę w zagraną przez nią rozpacz.
No, i mój drugi faworyt: scena z odcinka 533, kiedy Artur skrada jej całusa, i wisienka na torcie to epizod 534, kiedy widzi doktorka na pokuszenie i...tatuś budzi się w najmniej odpowiednim momencie

.
W czasach tej pierońskiej zarazy, dobrze, że się pojawikaś, Miłka, dałaś mi motywację do wspominek..bo lepiej zobaczyć coś optymistycznego niż ciągle dołować się czasem rzeczywistym.
Lubię bardzo też odcinek 1368 kiedy spojona Maryś uwodzi byłego męża zachęcona program promilami.