Moją ulubioną postacią jest Henio Lermaszewski. Warszawski cwaniaczek, kombinator - ale z drugiej strony patriota, człowiek honorowy i mający świadomość co się tak naprawdę w kraju wyrabia. W przeciwieństwie do takiego Langa, który tuż po powrocie do domu robi za partyjną "szczekaczkę" zaś później poznamy go jako chama i drania dręczącego zakochaną w nim Lidkę.
Toć już nawet Andrzej - mimo iż należał do tych wszystkich ZWM-ów nie ideologizował tak wszystkiego - Lang aż wkurza w tej swojej agitacji. Pamiętamy rozmowę a raczej kłótnię w mieszkaniu Lawinów gdy gościli tego profesora z Anglii - na słuszne słowa krytyki Lang klepał bezmyślnie partyjne slogany.
Baśka - postać dość niejednoznaczna. Na samym początku strasznie drażni tą "mitologizacją" Łukasza, konsekwentnie i nieraz po chamsku odrzuca raz po raz Andrzeja, wreszcie bierze z nim ślub - z litości? - aby zapomnieć o Łukaszu?
Ale Łukasz wraca, i Baśka wszystko zostawia, wiadomo zresztą co się wtedy wyprawia, staje się bezduszna, niewrażliwa na innych, zimna i zła. Tym bardziej drażnią - a może śmieszą te ich spacerki z Łukaszem, na których ten z natchniona miną recytuje te "...a warkocze naszych dziewcząt będą białe..."...
W tej nowszej części serialu jest taka.... "bezpłciowa", no ale przynajmniej nie wzbudza antypatii.
Bronek - mam tutaj mieszane uczucia. Zabiło go to skumulowanie - miłości do Ewy, bezkrytycznego uwielbienia dla socjalizmu i przekonania o własnej wielkości ("Wiesz, kto tą rączkę ściskał?"). Nie jest tu winien Andrzej - a na pewno nie w tym stopniu w jakim przez lata oskarżał go Leszek...
Co zaś do Leszka - ja go polubiłem już na samym końcu jak się związał w końcu z tą Ulą. Bo na początku - dziewczyna świata poza nim nie widziała, a ten tylko konie i konie, nie otrzeźwiła go nawet jej próba samobójcza - a przynajmniej nie na tyle, żeby z tej "hippiki" trochę spuścić...
Lubię też starego Talara - człowiek na wskroś przepełniony religią i tradycją, niemal korzeniami wrośnięty w swoją ziemię, surowo ale sprawiedliwie wychowujący synów. Nie godzi się z nowymi czasami, odrzuca je całkiem, woli widłami przywitać agitujących do kolektywizacji nie bacząc na skutki niż się dostosować.
Taka ciekawostka - w drugim odcinku rolę reżysera filmu, do którego najmuje się Tolek Pocięgło gra.... Stanisław Bareja
