Ja nie potrafię uwierzyć, że Aneta za przykład w budowaniu swojego życia wzięła...WEKSLERA

Największego rodzinnego nieudacznika, który własną córkę traktuje jak wroga, który tylko myśli jak go razem z ukochanym wykiwać, pozbawić majątku. Dokładnie wie jaki jest a odniosłam wrażenie, że to właśnie jego słowa o rodzinie wywarły na niej takie wrażenie.
I też, jak już pisałam, straciłam nadzieję na ich ponowne zejście. Niby nie wyobrażam ich sobie osobno, szczególnie Anety, ale po tych słowach...nie wiem co musiałoby się wydarzyć, aby do siebie wrócili. Na miejscu Marka nie dałabym się łatwo przeprosić, zwłaszcza że wyznał jej jak dużo go kosztowało, że przyszedł ją prosić o to, aby dali sobie drugą szansę. Było mi go szalenie szkoda, jego smutny wzrok, pełen nadziei. Potem niemalże płaszczył się przed nią jak oferował, że da jej tyle czasu ile potrzebuje.
A ta jeszcze prawnika wysłała...phi. Niech się jeszcze na Księżyc wyprowadzi, żeby go przypadkiem nie spotkać
