Adam również zaczyna mnie irytować. Ale do Agatki trochę mu jeszcze brakuje. Patrzeć już na nią nie mogę. Komu jeszcze związek rozwali?
No to ja też mam pytanie: a już komuś rozwaliła?
Na pewno nie rozwali Latoszkom. Oni bardzo dobrze radzą sobie w tym sami.
No przecież... Bo kiedy pojawia się szansa na 'podreperowanie' ich małżeństwa... Pojawia się Agatka, biedna i załamana... Którą trzeba pocieszyć.
Ja nie mówię, że Witek jest bez winy. Jasne - nie musiał się zatrzymywać, nie musiał, nic nie musiał.
Każdy ma prawo do swojego poglądu na całą sytuację - niemniej jednak uważam, że Agata jest i będzie powodem problemów w ich związku.
Po prostu mam wrażenie, że ciągnie ją do facetów... Którzy mają inne zobowiązania.
A w którym momencie miała pretensje?
Marek nic jej nie obiecywał. Jednak flirtował z nią i to w sposób jednoznaczny, w każdym razie taki, który dawał nadzieję na coś (co zresztą zauważyły osoby z ich otoczenia) Tym bardziej, że Agata nie wiedziała, że Marek ma żonę. Wcale się nie dziwię, że była zawiedziona, gdy facet postanowił wrócić do żony. Ze stali nie jest, ma uczucia.
I nie ładuje się na trzeciego. Wprost przeciwnie, wycofała się.
A to, w jaki sposób się teraz zachowuje, to nie są pretensje? Jej minki, spojrzenia... kierowane do Marka. No ja to tak odbieram.
Jakby się obraziła na cały świat...
Okej, przez chwilę miała prawo czuć się załamana, nie wiedziała, że ma żonę, zanosiło się na flirt... Ale bez przesady.
Na prawdę mnie już drażni.
Lenki też mi szkoda, strasznie! Sceny ze zniecierpliwionym Witkiem były wczoraj świetne! Do czasu... Wpakowania się Agatki.
Dobrze, że Lena się prawdy dowiedziała. Minus dla Witka, bo skłamał... Ech... Kłoooooooooopoty ;/
Agata "wydała" Witka bez żadnych podtekstów. Tak jak Tobie jest żal Lenki, tak i Agacie. Zauważyła, że między Latoszkami zgrzyta, że "przez nią" zmarnowali dwie sytuacje, które mogłyby podreperować ich związek, więc przeprosiła. Skąd mogła wiedzieć, co tam Witek naopowiadał żonie i dlaczego miałaby ciągnąć jego kłamstwa.? Miała czyste sumienie. Gdyby skłamała, a to się wydało, to dopiero byłoby podejrzane.
Przecież zaznaczyłam, że dobrze, że się dowiedziała, czyż nie? Jasne, że dobrze, że Agatka kłamstwa nie ciągnęła, że prawdę jej powiedziała. Nie kwestionuję tego w żaden sposób. I powtórzę się - minus dla Witka, za to, że to nie on zdobył się na wyznanie prawdy.
Ale, żeby teraz nie mieć wyrzutów sumienie, mogła po prostu kazać Witkowi jechać do żony...
Może i ja jestem uprzedzona do Agatki, może i jej nie lubię. No ale tak odbieram jej zachowanie... I tyle.
A kiedyś ją lubiłam, na prawdę.