Dobrze, dziewczyny, że wspomniałyście o tuszach do rzęs. Mój ukochany, czyli
Rimmel, Volume Flash X10 się już kończy, nic dziwnego zresztą- mam go bardzo długo, naprawdę, a nadal działa, nie kruszy się, nie wysycha w opakowaniu. Dlatego czas najwyższy rozejrzeć się za czymś nowym...
I właśnie, miałam kupić ten sam, ale pomyślałam sobie: czemu ja zawsze tak inwestuję w tusze, a te tańsze moich koleżanek sprawdzają się równie dobrze albo lepiej? Ostatnio malowałam się u koleżanki jej tuszem firmy Bell, który zakupiła za niecałe 10 zł i był rewelacyjny. Dlatego teraz skuszę się może na to, co poleciła Caliente lub to co wypatrzyłam na wizażu:
firmy Eveline. W którejś drogerii widziałam za 12 zł ten produkt, a skoro ma takie dobre opinie i spełnia moje wymagania (pogrubianie rzęs) to jestem na TAK
Ja za to od jakiegoś czasu zaczęłam się bawić eyelinerem

Myślałam, że nigdy tego nie ogarnę! Ale odkryłam super liner w pisaku, którym bardzo szybko nauczyłam się robić tzw. "kreski". Bardzo polecam:
klik, jego zaletą są też dwie końcówki: jedna do grubszych, druga do cieńszych kresek. Super sprawa jak ktoś lubi.
PS Aaaa, i oficjalne chciałam podziękować Skorpionicy za wsparcie w sprawie przygotowań do założenia aparatu ortodontycznego. Od środy bowiem jestę aparatkę, w dodatku szczęśliwą, bo nie jest tak źle jak myślałam, a i wyglądam nie najgorzej

Także dzięki! I przepraszam, że tak marudziłam, bo prawda jest taka, że warto to wszystko przetrwać.