Przede wszystkim wprowadzenie pisania i wygłaszania prezentacji zamiast egzaminu ustnego z języka polskiego, uważam za skrajną głupotę. Oczywiście idea była szlachetna - aby licealista potrafił pracować z tekstem, potrafił szukać i potrafił znaleźć. Aby umiał skonstruować literaturę podmiotu a zwłaszcza przedmiotu, słowem - umiał stworzyć opis bibliograficzny. No i wykazał się inwencją twórczą. I fajno. Wielu ciągle wybiera tematy bardziej ambitne, ale większość wybiera standardowo albo taniec w literaturze albo przyrodę albo coś w ten deseń nieskomplikowanego. I oczywiście gros kupuje prace w internecie (zlecenie komuś napisania od nowa w tym kontekście to już naprawdę nie jest zbrodnia

).
Nie zawsze i nie w każdym temacie da się oprzeć przede wszystkim na lekturach. Jedna dziewczyna miała np. "Świat kultury żydowskiej w literaturze". I ona, na serio, czytała Stryjkowskiego, Grynberga, Singera - każda kniga po plus minus 300 stron. Skoro taki temat jest na liście tematów to już problem komisji, co ona zna a czego nie zna.

Oczywiście, niektórzy wybierają łatwiejszy temat, bo chcą się skupić na innych przedmiotach, ale jednak prezentację piszą sami a już na pewno jej nie kupują. Chwała im za to, naprawdę. Zresztą, co osoba to inny pogląd na daną problematykę.
Moja siostrzyczka pisała na temat: "Twórczość Zbigniewa Herberta w nawiązaniu do antyku", robiła całkiem sama (akurat byłyśmy pokłócone

) na feriach zimowych a do Wielkanocy jeszcze ze trzy razy tekst zmieniała, bo po konsultacjach z polonistka ciągle coś nie grało. Tak więc, spoko wodza. Wszystko przeszło. Dzisiaj pozostało tylko zmierzyć się z SGH

Główki do góry maturzystki

Trzymam kciuki. Swoją drogą nie sądziłam, że doczekam Justka matury...że będziemy miały jeszcze jakikolwiek kontakt w wirtualnym świecie

Szok, szok:)