Przepraszam, że się tak wyrywam przed szereg i odpowiadam w wątku, który teoretycznie jest jeszcze zamknięty, ale niestety dziś dowiedziałam się, że nie będę mogła w tym maratonie wziąć udziału... Tak to jest, jak się w domu o wszystkim dowiaduje ostatnim. Pozwoliłam sobie zatem obejrzeć te odcinki już teraz i wypowiedzieć się na ich temat, a Waszą dyskusję przeczytam późnym wieczorem lub jutro.
ODCINEK 1433Zdecydowanie zbyt długo nie oglądałam tego odcinka! Zapomniałam już jaki Tomuś potrafi być zabawny! Podsłuchująca spółdzielnia gumowe ucho i dziadek-pingwin.

Marek był tak przestraszony, że się spóźni, że nawet biedaczek słownictwa nie kontrolował. Za to Anetka pięknie wyglądała - czerwona sukienka, czarne szpilki, gustowny płaszczyk - zestaw idealny. Szkoda, że nie udało im się pójść na ten bal, ale... Może to i lepiej? Gdyby tam dotarli, być może Aneta nie przyszła by do niego do domu, nie doświadczylibyśmy widoku ich jako pary - nawet jeśli był to mały falstart, nawet jeżeli musieliśmy dalej czekać, było warto, bo wiedzieliśmy już doskonale za czym tęsknimy. Sceny w salonie były takie urocze... Uśmiechy, podchody, zawahania, wyznania, pocałunek. To jeden z moich ulubionych odcinków, jeżeli chodzi o tę parę.
ODCINEK 1434Kocham go jeszcze bardziej niż poprzedni! Tak jak już mówiłam wiele razy, kocham ten flirt, mimowolne przytulenie, uśmiechy (szczególnie, podobnie jak Justek,
ten). Tomek oczywiście nieświadomie wszystko zepsuł, ale ten moment, kiedy Marek wrócił do domu i zastał w nim Anetę, był niemalże tak samo uroczy jak wcześniejszy wieczór. Było widać, że jest szczęśliwy. Szkoda, że na tak krótko. Serce się krajało, gdy się na nią patrzyło... Dopiero co doświadczyła tak olbrzymiej czułości, radości, a tu nagle wszystkie złudzenia prysły (albowiem prysły zmysły... przepraszam, nie mogłam się powstrzymać od tego skojarzenia

). Nie bez udziału Majki.
ODCINEK 1453Pamiętacie jak czekaliśmy na ten odcinek, myśląc, że pochodzi z niego
to zdjęcie? I te spekulacje jak to będzie... To były czasy! Może i się wtedy troszkę rozczarowałam, ale wiedziałam już, że mam na co czekać. Z perspektywy czasu bardzo lubię ten odcinek i znam go niemalże na pamięć (oglądałam chyba z milion razy, a do tego robiłam screeny). Uwielbiam w nim szczególnie sposób gdy pani Marysi. Uśmiech przez łzy. Marek udowodnił tutaj, że potrafi być dla Anety wparciem wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba.
ODCINEK 1460Widok Anety z małą Danusią - uwielbiam! Tym razem to Aneta udowodniła, że potrafi był dla Marka pomocą, oparciem... Przyjaciółką po prostu. I... przecież sama go prowokowała, a później, przyparta do muru, powiedziała, że chce, by wszystko zostało tak jak jest. Nijak się do tego miał pocałunek na odchodne, więc już wiadome było, że to tylko kwestia [krótkiego] czasu, aż będziemy ich mogli oglądać jako parę. Iskry leciały, że hej... I moja ukochana błękitna koszula!
ODCINEK 1467TURCZYK NA PREZYDENTA! - mówiłam już?

Nie dość, że ugotuje, dzieckiem się zajmie, to jeszcze zorganizował dla Anety i Marka randkę z atrakcjami. Tyle zabawnych tekstów nie ma chyba w żadnym innym odcinku.
M: Nie, podoba mi się to. Nie podoba.
A: Co, boisz się zostać ze mną sam?Moją ulubienicą jest jednak wróżka Hermenegilda-Kaśka, która wróżyła, że:
czeka was wielka miłość... o, i tu się coś zmazało...Ten poryw namiętności troszkę im nie wyszedł, jednak uwielbiam zachowanie Anety, kiedy przychodzi do Marka. Widać, że było to spontaniczne, bez przemyślenia i kalkulacji. Po prostu zrobiła to, co podyktowało jej serce. I na szczęście nie spełniły się nasze przepowiednie jakoby "rano" nie miało zostać pokazane. Zostało - i to w jakim stylu!
ODCINEK 1468Mój ukochany! Przede wszystkim ze względu na Anetę i Marka, ale też Olę i Roberta. Wracając jednak do naszej pary - był to odcinek, na który czekałam chyba najbardziej. I w ogóle nie zostałam rozczarowana! Nie potrafię powiedzieć, który moment lub gest, uśmiech lubię najbardziej - całość jest dla mnie wyjątkowa... I ulubiona.

Uwielbiam zarówno reakcję Anety na słowa Marysi, że oboje zasługują na szczęście,
Dzień dobry, Aneto, to ja, Marek (jakby nie wiedziała, że to on), jak i
A mnie było po prostu... no po prostu dobrze, bezpiecznie... Czułam się tak, jak kobieta się powinna czuć przy mężczyźnie. I... No i chciałam Ci podziękować, bo po prostu czuję się szczęśliwa! oraz Anetkowe buziaki!
Miłego oglądania, Robaczki!
