Nie powinno mnie tu być, ale jak widzę "mój" temat, to nie sposób przemilczeć...

Uwielbiam "Jeżycjadę". Do tego stopnia, że jak ostatnio byłam w Poznaniu, to koniecznie chciałam zwiedzić Jeżyce i trafić na ul. Roosvelta... Niestety z powodów zdrowotnych i czasowych nie do końca się udało, ale kiedyś zwiedzę dokładnie. To główny powód dla którego muszę wrócić do Poznania.
W przygody rodzinki Borejków i jej przyjaciół wciągnęła mnie wiele, wiele, wiele lat temu kuzynka i tak już potem poszło.

Zaczęło się od "Opium w rosole" i do dziś darzę tę część największą sympatią.
Potem zaczęłam od początku czytać, niestety mam zaległości... Ostatnia przeczytana to Kalamburka. Muszę koniecznie nadrobić dalsze części.
Lubię wszystkich bohaterów... jakoś nie da się ich nie lubić. Barwnie opisane postaci, niesamowite przygody a przy tym takie ludzkie, dobre dialogi...
Do dziś śmieję się, gdy przypomnę sobie zamieszanie z ESD (Eksperymentalny Sygnał Dobra) i podsłuchującą sąsiadkę, która twierdziła, że młodzież bierze LSD

Nie mam jednego ulubionego bohatera, bo każdej książce ktoś zachwyca na nowo.
Na pewno bardzo lubię seniora rodu- Ignacego Borejko, jego miłość do łaciny i takie odstawanie od świata. Poza tym dzięki jego podejściu do książek, sama załapałam jeszcze większego bakcyla na czytanie.
Ponadto rudowłosa Ida miała w sobie to coś

Zawsze cięty języczek i głowa dziwacznych pomysłów

Gabrysię też lubiłam. Zawsze była dla mnie przeciwieństwem Idy. No i życie jej dopiekło...
Szósta klepka i Cesia... też świetna osóbka... Oczywiście Kreska z Opium w Rosole no i podobała mi się też Aurelia z "Dziecko piątku"
Jeśli chodzi o młodsze pokolenie, no to Tygrys i Róża rządzą.

Ignacy junior także
Muszę wrócić do Jeżycjady, bo powiem szczerze zatęskniłam
