Zgadzam się! Szkoda tylko, że Ci sąsiedzi zareagowali tak późno... No i nikt nie rozpoznał dziecka w tv?
Właśnie?!
Przecież sprawa była wystarczająco rozgłaśniana w miediach i nikt z rodziny nie poznał Szymona?!
Rozumiem, gdyby nie mieli bliskiej rodziny, ale tam było tyyyle dzieci w tym większości dorosłe, rozumne!
Ileż można wierzyć, iż chłopiec jest "u babci", "w hospicjum", "jest chory" etc. Przez 2 lata przecież NIKT go nie widział. Litości!
Druga sprawa. Zamieszane w to też są inne osoby.
Chociażby najstarsza córka Beaty Ch., która "pożyczyła" Jej dziecko. I co też uwierzyła, że Szymon "jest u babci"?!
W żadne wypowiedziane słowo nie wierzę tej rodzinie.
Młodsza córka Anna D. (druga z kolei z pierwszego małżeństwa) rzekomo też nic nie wiedziała?
Łzy, żal już przerabialiśmy nie dawno przy świetnej grze Matki Madzi, która wszystkich zrobiła w balona.
Następna kwestia, to sprawdzanie mieszkań z dziećmi w podobnym wieku co "Jaś".
I tutaj znów mamy podstawionego innego chłopca - kolejna rodzina, ktora musiała być w to zamieszania i nie pisła słowem.
Kiedy policjant wszedł do będzińskiego mieszkania rodzina ukazła śpiące dziecko i wszystko wyszło jak należy. Brak słów.
Rodzina, sąsiedzi, przychodnia, ośrodek MOPS'u, a nawet policja przez 2 lata wierzyła w kłamstwa tej potwornej rodziny.
SZOOOOK!
Tutaj za dużo rzeczy śmierdzi.