Heh, ja od grudnia wydałam na stomatologa i ortodontę około 8 tys. zł do 10, już nie liczyłam, bo pewnie bym się przewróciła

I to jeszcze nie koniec.
Zaczęło się od aparatu wewnętrznego, ponieważ górną szczękę miałam węższą niż dolną, więc jego zadaniem było ją rozszerzyć - 800 zł - nosiłam około 2 miesięcy, miałam utrudnienia w mówieniu (sepleniłam przez jakiś czas) i w jedzeniu. A po jego zdjęciu zęby i szczękę miałam tak wrażliwą, że dłuższy okres czasu byłam na zupkach, serkach i kisielkach, wiec zjechałam 10 kg, ale na to akurat nie narzekam

Potem zdecydowałam się na aparat estetyczny - 1 łuk - 2,500 zł. Górę założyłam na początku lutego. Nie miałam dwójki jednej, więc z 3 robią mi 2, zobaczymy co z tego wyniknie

Ale już się bardzo ładnie prostują

Dół - kolejne 2,500 - założyłam w połowie kwietnia. Tutaj miałam niestety stłoczone zęby, więc, żeby się pomieściły, wyrwano mi zdrową 4, z czym wiązało się zapalenie dziąsła - masakra:/ jechałam na tabletkach przeciwbólowych, aż mi to porządnie wyczyścili, za co też musiałam zapłacić:/
I teraz tak sobie chodzę z aparatem, zęby się prostują, raz w miesiącu odwiedzam gabinet i zostawiam 150 zł :|
A co jeszcze, mam problem z linią pionową(?), nie pamiętam jak to się zwie, w każdym razie złączenie jedynek nie jest w prostej linii z nosem

Jest minimalnie przesunięte, ale żeby to naprostować musiałabym wyrwać kolejne dwie 4. Ortodontka poleciła, że to wcale tak źle nie wygląda, a ja naprawdę nie chcę tracić kolejnych zębów :/
No, to by było na tyle. Więc nie bać się dziewoje, tylko szorować do ortodontki

Ja nie żałuję, choć jak pomyślę, ile pieniędzy mnie to kosztuje, to mnie głowa boli.