A wiadomo coś nt. premiery nowego sezonu? Będzie standardowo na wiosnę?Pewnie tak. <usmiech>
Marek pewnie w najnowszym odcinku wręczy Agacie ten medalik, który został mu po matce i wyzna jej wtedy miłość, a ona pewnie nic nie powie, tylko go pocałuje <tancze>Sądząc po słowach Agi Dygant - nie liczyłabym raczej na aż tak szybki rozwój zdarzeń :D Finałowym odcinkiem pięknie zasugerowali nam, że Marek wraca do gry i że tak naprawdę - pomimo tych wszystkich perturbacji, które miały miejsce w jego życiu osobistym - zawsze gotowy jest wspierać Agatę i być przy niej, bo jest dla niego bardzo ważna. Teraz potrzeba trochę czasu, aby znów coś ich połączyło ;) Najważniejsze jest jednak to, że informacja jest potwierdzona: w kolejnym sezonie między Agatą i Markiem w końcu poważnie zaiskrzy! Skoro nawet Aga to przyznała to pewnie będzie coś bardzo fajnego :D
Jednak pewnie po paru takich gorących scenach zrozumieją o co chodzi ;DWydaje mi się, że zrozumieją o co chodzi gdzieś na początku 5 sezonu <haha>
Coraz bardziej podoba mi się takie wywrócenie ich relacji, zmienienie kolejności niektórych zdarzeń.Mnie też się podoba. Gdyby się sobie nagle rzucili w ramiona, mogłoby to dla ich bohaterów być nienaturalne. Takie niekonwencjonalne podejście do sprawy jest bardzo w stylu "Prawa Agaty". ;)
I też mi troszkę szkoda związku Marka z Marią i z Kożuchowską mam identycznie - czasem mnie irytuje, czasem mnie wkurza, a czasem ją lubię, bądź jest mi obojętna.Wczoraj oglądałam taki odcinek (a w sumie 2 takie), w którym Marek spotkał się z Marią. Oczywiście chodziło o sprawę Agaty, co mu Maria dosadnie wypomniała :D Ale ja nie o tym. Chciałam napisać, że w ich relacji, w ich spotkaniach, nawet w wymianie spojrzeń na korytarzu jest coś takiego... że naprawdę szkoda ich związku. Najgorsze jest to, że obojętnie, czy jest z Marią, czy z Agatą, to czuć takie słodkie wibracje, widać chemię... Ech, mam wrażenie, że można przy Lichocie zacytować coś, co padło kiedyś pod adresem jednej aktorki, że on jest w stanie 'wytworzyć chemię nawet z krzesełkiem' :P Na dodatek ta niby gorsza (bo niby negatywna) Marysia, jest uczciwa, lojalna i gra bardzo fair w stosunku do rywalki. Widać, że ją ta sytuacja gryzie (przypuszczam, że z jej strony zaangażowanie w związek było większe, niż Marek przypuszczał, a na pewno większe niż jego :P), ale jest pogodzona z sytuacją. Widzi, że tamten woli Agatę i się usunęła. Taka prawdziwa kobieta z klasą. Znaczy no.. może się okazać, że za 2 odcinki wywinie im jakiś numer, albo zacznie się mścić, bo w sumie to ja wciąż z tyłu, ale na ten czas (4.04) widzę ją właśnie tak. Chociaż mi szkoda ich związku, to chyba coraz bardziej chciałabym, żeby z Agatą ruszyło. Na szczęście spoilery nigdy nie były mi obce i nigdy nie były przeze mnie omijane, więc wiem, że w końcu ruszy :D A póki co mam na tapecie Tośkę, Majewskiego i całkiem przyzwoicie zapowiadający się 4 sezon. (On naprawdę był przyzwoity, czy zrobiłam się nieobiektywna i biorę, co mi dają i się tym zachwycam? :P)
Mamy powrót Huberta i Czerskiej, oboje mają namieszać nieźle między Agatą i Markiem, ale Czerska oczywiście bardziej. W końcu Hubert u Agaty jest raczej przekreślony (i nie ma co się dziwić), a Czerska? Wiele jeszcze może zrobić, szczególnie gdy między kochankami dojdzie do jakichś spięć - pewnie z chęcią przygarnie Mareczka pod swoje skrzydła :PPowrót Huberta mnie mocno irytuje. Mogliby z tym definitywnie skończyć, a nie tak wywlekają co jakiś czas... Naprawdę nie mam nic przeciwko wątkom, które są bardziej rozległe niż jeden odcinek, ale.. mamy piąty sezon, a tu dalej brną, udziwniają, nawiązują... ech.
Ostatnio Agnieszka wygadała się gdzieś w telewizji, że Dorota ma mieć romans. Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ciekawe z kim i po co :P Jakoś lubiłam to jej względnie uporządkowane życie osobiste. Karolak rzeczywiście w tej roli nie jest jakiś super, w ogóle postać Wojtka nie porywa, ale dla mnie tak jak jest - jest dobrze.A to chyba taki standard, że w tych poukładanych trzeba namieszać. No nie obeszłoby się bez. :P Ale fakt, Wojtek jaki jest, taki jest, ale są fajnym małżeństwem, dużo pokonali, raczej się dogadują... no bez sensu, jak wpakują Dorotę w romans.. :(
A swoją drogą... brakuje mi tu trochę babskich rozmów damsko-męskich :) Agata z Dorotą są fantastycznymi przyjaciółkami, ale... no nie wiem. Brakuje mi takiego... otwierania oczu. :P Nie mówię, że Dorota miała wpychać Agatę w ramiona Dębskiego, czy zniechęcać do jakiegokolwiek innego mężczyzny, ale mogłaby spytać, co tam pannie Przybyszównie w duszy gra, czy w sercu gra :P Jakoś tak.. bardziej tę przyjaźń pokazują pod kątem wspierania Doroty... Agata jest wspierana w inny sposób, a ja wolałabym, żeby też trochę pogadała o tym, co ją boli, co ją gniecie, etc. :) (I to nie tylko sercowo... ale tak generalnie :D)Jakoś nie pamiętam, aby Agata się komuś chętnie zwierzała. Niestety od początku bohaterka ta nie była zbyt wylewna, a o swoich uczuciach do Dębskiego to w ogóle milczy jak zaklęta. Dlatego na jakieś wyznania w stronę Doroty i babskie pogaduszki raczej nie ma co liczyć póki co, ale jestem ciekawa czy pokażą rozmowę Agaty z Dorotą, gdy sprawa się sypnie, tzn. gdy romans Przybysz i Dębskiego ujrzy światło dzienne (bo w nieskończoność chyba nie dadzą rady tego ukrywać?). Wtedy jest szansa na jakąś rozmowę :)
A wrażenie to pewnie bierze się stąd, że znowu tworzy to barierę między Agatą i Markiem, bo Przybysz zacznie ukrywać niektóre sprawy przed Dębskim (chociażby sam fakt spotkania z Hubertem) - coś takiego nie ma szans skończyć się dobrze.Otóż to, zwłaszcza, że ona pewnie ukryje z innych pobudek, on to odbierze, jako policzek, bo raz, że mu nie powiedziała, bo z pewnością mu nie ufa, a dwa, że mu nie powiedziała, bo pewnie do tamtego jeszcze coś czuje. A przecież Agata mu nie powie, bo ona ma poczucie, że to jej sprawa, jej osobista porażka z przeszłości i coś, z czym sama chce się uporać. Ma świadomość, że on ją od tego odciągnie, ewentualnie się wpakuje w sam środek i namiesza. A ona chce to skończyć i tyle. A na dodatek dali jej do myślenia tym, że gdyby Hubert nie zniknął, to mogłaby już nie żyć, że to pośrednio było dla niej, chociaż skończyło się, jak się skończyło... Nie ma już uczucia, zresztą z tego, co pamiętam, to ona w ogóle do ślubu nie była przekonana, w ogóle nie przejawiała euforii...
Rozumiem, że Agata to nie jest typowa babeczka, która rzuca się w ramiona ukochanego i naprawdę to doceniam w tej postaci, ale czyż nie piękne są takie sceny jak w ostatnim odcinku? Jak Marek przyszedł i przytulił taki mały kłębek nieszczęścia?
Ta para sama w sobie jest taka energiczna i gorąca, że nie rozumiem po co to komplikują, moim zdaniem na seksie, całusach, śniadankach i powolnym dochodzeniu do wniosku, że A&M nie potrafią bez siebie żyć mogliby pojechać cały sezon. Mnie by to nie znudziłoNo pewnie. Mnie też by to nie znudziło :D zwłaszcza, że ok, seks był, buziaki są, stawiają te pierwsze kroki w związku, mierzą się z pierwszymi problemami, ale tak naprawdę taki proces docierania się może trwać i trwać, może obfitować w liczne rozterki, sytuacje trudne i zabawne... Oj no... sezon ma tylko 13 odcinków! Na pewno nie trzeba dokładać 'do trójkąta', żeby było ciekawie i z sensem :)
Jakoś nie pamiętam, aby Agata się komuś chętnie zwierzała. Niestety od początku bohaterka ta nie była zbyt wylewna, a o swoich uczuciach do Dębskiego to w ogóle milczy jak zaklęta. Dlatego na jakieś wyznania w stronę Doroty i babskie pogaduszki raczej nie ma co liczyć póki co, ale jestem ciekawa czy pokażą rozmowę Agaty z Dorotą, gdy sprawa się sypnie, tzn. gdy romans Przybysz i Dębskiego ujrzy światło dzienne (bo w nieskończoność chyba nie dadzą rady tego ukrywać?). Wtedy jest szansa na jakąś rozmowę :)No wiem, że ona się w ogóle nie zwierza, że trzyma wszystko w sobie, a jedynie zdradza to, co w niej siedzi spojrzeniami, czasem zachowaniem... Ale no nie pogniewałabym się za jakąkolwiek rozmowę. Na taką po tym, jak się sytuacja sypnie bardzo liczę... W ogóle myślałam, że może w tym barze jej się coś wymsknie, ale nie. Instynkt samozachowawczy włączyła, "tak powiedział?", uśmiech... i tyle. :D Ciężki z niej przypadek. Znaczy ja ją w sumie rozumiem, bo ja działałam zawsze tak samo. Porozmawiać ok, pośmiać się, powygłupiać, ale pod warunkiem, że się nie wgłębia w uczucia :) Co nie zmienia faktu, że babskiej rozmowy mi brakuje. I liczę, że cokolwiek będzie w końcu. :) Swoją drogą... ciekawe, kiedy się wysypią :P
Otóż to, zwłaszcza, że ona pewnie ukryje z innych pobudek, on to odbierze, jako policzek, bo raz, że mu nie powiedziała, bo z pewnością mu nie ufa, a dwa, że mu nie powiedziała, bo pewnie do tamtego jeszcze coś czuje. A przecież Agata mu nie powie, bo ona ma poczucie, że to jej sprawa, jej osobista porażka z przeszłości i coś, z czym sama chce się uporać. Ma świadomość, że on ją od tego odciągnie, ewentualnie się wpakuje w sam środek i namiesza.Zdolności przewidywania masz widzę opanowane do perfekcji :D Też tak sądzę. Pewnie dlatego Marek - urażony faktem kontaktów Agaty z Sułeckim - nie będzie jakoś szczególnie opierał się urokowi Czerskiej. Co prawda nie wydaje mi się, aby teraz znowu mieli się z Agatą rozejść, poobrażać i rzucić po raz kolejny w nowe związki z kimś innym, bo jednak pewną granicę już przekroczyli, ale ich relacja to pewnie będzie takie "przeciąganie liny". Przynajmniej dopóki któreś z nich nie postawi sprawy jasno, nie powie: "Kocham Cię, chcę z Tobą być, więc nie rób scen i zgódź się" - mogłaby to być Agata dla odmiany :D
To chyba była ich najlepsza scena...Była! Dotychczasowe pocałunki z poprzednich odcinków były fajne (szczególnie ten drugi), ale kończyły się słabo, więc nie można ich oceniać jako dobrych scen dla ich relacji. Scena łóżkowa była krótka i chociaż Marek fajnie się uśmiechał, Agata nie uciekła z tego łóżka z krzykiem - to jednak zakończyła się dość chłodno. Miłym zaskoczeniem było jak Agata przyjechała do Marka. Scena z łapaniem za udo w kancelarii i "masz zamiar pracować?" też miłe i pełne hot spojrzeń Marka :D Ale tamta scena jest najlepsza, bo w końcu widać relację dwójki. Nie miłość Marka, nie pożądanie, a troskę i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje jej Dębski...Agata cudnie się temu poddała, skuliła się w sobie i taką Przybysz w tej relacji lubię :) Nie mam nic przeciwko temu, aby czasem wychodziła z roli ostrej babki - i w ramionach Marka zapominała o tym, że musi być twarda.
Co prawda nie wydaje mi się, aby teraz znowu mieli się z Agatą rozejść, poobrażać i rzucić po raz kolejny w nowe związki z kimś innym, bo jednak pewną granicę już przekroczyli, ale ich relacja to pewnie będzie takie "przeciąganie liny". Przynajmniej dopóki któreś z nich nie postawi sprawy jasno, nie powie: "Kocham Cię, chcę z Tobą być, więc nie rób scen i zgódź się" - mogłaby to być Agata dla odmiany :DMogłaby to być Agata. Mogłaby to ona chociaż raz zawalczyć i powiedzieć, czego chce :D A właśnie... jak mówiła przy ognisku "Zanim się na cokolwiek zdecydujesz, to będziesz starszy niż te twoje dęby", to chodziło jej o to, żeby się tak generalnie ogarnął, czy chodziło jej o to, żeby się na nią zdecydował? :P Wiem, że to nie ten sezon, ale męczy mnie. Głównie temu, że on generalnie już kilka razy dał jej do zrozumienia, że mu zależy, że chciałby... Ona go w cudowny sposób wystawiała za drzwi... po czym wyskoczyła z takim tekstem. I jeśli to nie miało z nią nic wspólnego, to ok, ale jeśli miało, to mi się gryzie... tak jakby oczekiwała, że znowu będzie się o nią starał - chociaż to był zdecydowanie czas na jej ruch. No i w zasadzie wyczekała, bo zawalczył po raz kolejny, wylądowali w łóżku, zbliżają się do siebie.. Najwyższa pora, żeby też pokazała, że jej zależy, bo zagrożenie w postaci Czerskiej jest jak najbardziej realne. Nawet nie dlatego, że Marek coś do niej czuje, czy chciałby coś z nią, ale jak po raz kolejny już poczuje się odrzucony, to w końcu zrobi mu się wszystko jedno. A Czerska to wykorzysta na pewno. Od początku o to jej przecież chodzi :P
I ja szczególnym uczuciem obdarzyłam jeszcze scenkę, w której Marek przyszedł do sądu i siedzieli nad tymi planami z Agatą, pijąc kawę z jednego kubeczka. Zachowanie Agaty było w tej scenie takie...naturalne :) Nie speszyła się tą bliskością i ten gest wydał jej się czymś normalnym. Jednak z perspektywy widza (i prokurator Okońskiej) widać było, w tej krótkiej scenie, że relacje tej dwójki bardzo się ociepliły :DTeż zwróciłam uwagę na tę scenę. Mało tego, też uważam ją za niezwykle sympatyczną dla oka. W ogóle uważam ich za sympatycznych dla oka, ale o tym już pisałam :P Troszkę jest mi szkoda Marysi, ale mam wrażenie, że ona już dawno pogodziła się z tym, że Marek należy do Agaty. Co nie zmienia faktu, że jej na nim ciągle zależy, więc i uczucie żalu na pewno w niej rośnie. Newsy głoszą, że ją przeniosą gdzieś indziej. Może i lepiej... Wolę, żeby Maria miała przerwę w serialu niż powiększający się brzuszek u aktorki oznaczał potomka Marii i Dębskiego stworzonego w chwili zapomnienia. :P No i mam nadzieję, że Marysia wróci... Chociaż... z drugiej strony wolałaby, żeby ten serial nie miał za wiele sezonów :P W końcu 'trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść'. Z kolejnej :P strony mało który serial ma dobrą 3 serię, 4, czy 5, a tu bieżące odcinki są świetne, a i poprzedni sezon był na naprawdę wysokim poziomie... Może okazać się, że "Prawo Agaty" będzie jak wino... im starsze, tym lepsze... Wtedy szkoda byłoby kończyć :P
A właśnie... jak mówiła przy ognisku "Zanim się na cokolwiek zdecydujesz, to będziesz starszy niż te twoje dęby", to chodziło jej o to, żeby się tak generalnie ogarnął, czy chodziło jej o to, żeby się na nią zdecydował? :PMnie się wydaje, że mimo wszystko chodziło jej ogólnie. Przez wszystkie sezony Agata miała tylko kilka przebłysków "ochoty na Marka", więc na pewno nie rzuciłaby takim tekstem. Szczególnie że ona jakoś niespecjalnie chciała, aby on robił jakikolwiek ruch po tym, gdy przyszła do jego mieszkania - i Maria ją tam spławiła. Moim zdaniem nie oczekiwała od Dębskiego większego zaangażowania, bo wiedziała, że parę razy postąpiła wobec niego nie fair. I ona jak dla mnie nigdy nie sprawiała wrażenia osoby gotowej do przyjęcia w swoim życiu zdecydowanego na bycie z nią mężczyzny.
Jutro będzie nowy odcinek? A nie dzisiaj przypadkiem? :D Mnie też nieco frustruje to oczekiwanie na kolejny odcinek, lubię oglądać hurtowo, a jeden odcinek w tygodniu nigdy nie zaspokaja mojej ciekawości. Szczególnie gdy tyle się dzieje i gdy wiem co ma się wydarzyć wkrótce.A dziś będzie? :D Super! Może sobie przed snem zatem obejrzę. Chociaż bardziej prawdopodobne, że jednak dopadnę dopiero jutro po pracy :)
Mnie się wydaje, że mimo wszystko chodziło jej ogólnie. Przez wszystkie sezony Agata miała tylko kilka przebłysków "ochoty na Marka", więc na pewno nie rzuciłaby takim tekstem."Ochota na Marka" :D Nie mogę się już doczekać, aż się przyzna do tej 'ochoty na Marka'. :P A swoją drogą, za każdym razem, jak on się do niej zbliża (np. przy tym biurku, co ją miział po nodze), ona się na niego patrzy takim nieprzeniknionym wzrokiem. Ani nie ucieka speszona od tego, co się dzieje, ani nie widać takiego klasycznego zadowolenia z rozwoju sytuacji, ani nie widać strachu, ani nie widać przyzwolenia... Po prostu się patrzy tymi swoimi wielkimi, pięknymi oczami. Dobrze, że Marek wie, czego chce i pod wpływem tego spojrzenia nie głupieje :D
Ta para jest dla mnie definitywnie przekreślona i mam nadzieję, że dla scenarzystów też.Ta para jest przede wszystkim definitywnie przekreślona dla nich samych. On podjął decyzję i wybrał inną, a ona ma w sobie za dużo klasy, żeby się poniżać i żebrać o jego uczucia. To nie jest typ Czerskiej, której wszystko jedno. Poza tym mają swoją historię, zakończoną w zasadzie w całkiem pozytywny sposób. Nie ma wrogości, nie ma unikania się... potrafią normalnie rozmawiać. Tylko no szkoda Marysi, bo jednak widać, że ją to gryzie. Lepiej dla niej, jak wyjedzie i rozpocznie nowe życie.
I jeszcze odnośnie Czerskiej - przypomniałam sobie, że ostatnio oglądałam Dereszowską i Lichotę na planie serialu, gdzie Czerska oprowadzała Marka po swojej kancelarii i ja to zrozumiałam tak, że będą razem w niej pracowali. Obym się jednak myliła.Mój wrodzony optymizm nie pozwala mi dopuścić takiego scenariusza. Wiem, że w związku Agaty i Dębskiego nie będzie całkiem różowo, ale nie sądzę, że wszystko potoczy się aż tak źle. Jakby on zmienił kancelarię, to nie byłby to tylko koniec tej relacji, ale chyba w ogóle koniec świata :P
No właśnie... Aniela! Rety, czemu Bartek póki co nie zwraca na nią uwagi. Oczywiście, że Aniela jest fajniejsza :D (I ma super mamę :P) Justyna... wiedziałam, że moje złe wspomnienia z "Wszystko przed nami" będą mi rzutować. Nie znoszę tej aktorki, jest tak anemiczna i ślamazarna... Wątek z ciążą też średni. Szkoda, że Bartek nie powiedział w końcu Agacie w czym rzecz. Tej rozmowy się też nie mogę doczekać. W ogóle lubię ich relację. I to, jak pozostali szanują, że Bartek należy de facto do Agaty :DTeż lubię Anielę. Ma dziewczyna charakterek, a Justyna przy niej jest taka...nijaka. Między nią a Bartkiem wcale nie ma chemii, a pomiędzy bohaterami w serialach musi coś iskrzyć, aby był to porządny i godny uwagi duet. Poza tym te ich rozmowy, nawet to jak odrzuciła jego wsparcie - jakoś mnie w tym odrzuciło to, że była taka bezpłciowa. Niby dumna, ale nawet ta jej duma nie została pokazana jako jej atut, wręcz przeciwnie, podkreśliła tylko jej anemiczną naturę.
Oczywiście spięcie też już musiało być. Markowi się zazdrość załączyła, Huberta wypomniał, Agata spojrzała na niego tymi cudnymi oczami... potem im ktoś przeszkodził i generalnie sytuację mamy lekko napiętą. Zobaczymy, co będzie dalej.Ale zauważyłaś jaki postęp w ich relacjach jest? Niegdyś Agata nie zrobiłaby nic, Marek szukałby zapomnienia w pracy i w relacjach z innymi ludźmi, byłby drażliwy i niechętnie zawiązywałby z Agatą jakiś kontakt. A tymczasem co mamy? Gdyby nie wejście tamtego gościa do gabinetu...moim zdaniem mogłoby dojść do pogodzenia :) Obydwoje ewidentnie nie mieli ochoty się spinać, ja w spojrzeniu Przybysz dostrzegłam - może to nadinterpretacja - ale trochę wyrzutów sumienia, jakby tym spojrzeniem chciała powiedzieć: "przepraszam, Marku, nie gniewaj się, to nie jest tak jak myślisz" <serduszko> Oczywiście nadal pozostaje sobą, musi z ciekawości odwiedzić Huberta, ale widać, że robi to tylko dla dobra sprawy. Jej serce bije dla kogoś zupełnie innego i to w końcu widać, nawet nie musi mówić, że go kocha (bo to zupełnie nie ten etap), ale nawet to jak krótko ucięła w hotelu: że nie przyjechała tam dla Huberta. I koniec. Nie musiała mówić więcej.
Aj, Agata zalotnie pomiziała Marka po nodze. :o No proszę, proszę... :DŻeby tylko po nodze, jak dla mnie to była wewnętrzna strona ud :D Nie poznaję Agaty w takich scenach, ale bardzo mnie one cieszą, bo powtórzę się, ale w końcu widać zaangażowanie z obu stron. Ze strony Dębskiego większe, ale to było do przewidzenia, bo on w Agacie zakochany niemalże bez przerwy od kilku sezonów, a ona jednak była zwykle oschła i niezdecydowana. Takie "zrównanie sił" bardzo mnie satysfakcjonuje :)
Ale zauważyłaś jaki postęp w ich relacjach jest? Niegdyś Agata nie zrobiłaby nic, Marek szukałby zapomnienia w pracy i w relacjach z innymi ludźmi, byłby drażliwy i niechętnie zawiązywałby z Agatą jakiś kontakt. A tymczasem co mamy? Gdyby nie wejście tamtego gościa do gabinetu...moim zdaniem mogłoby dojść do pogodzenia :)Zauważyłam. I uważam, że to bardzo dobry znak :) Nie wiem, czy od razu doszłoby do pogodzenia, ale nie zawzięli się, nie zrobili po kroku w tył. Tak - było spięcie, ale tak - chcieli o tym porozmawiać, a nie zostawiać takie rozgrzebane. Może zamiast pogodzenia byłaby mega kłótnia (czasem lepiej wyrzucić z siebie niż dusić w sobie), a dopiero potem pogodzenie... w każdym razie chęć rozwiązania tej sytuacji jest jak najbardziej na plus. Tylko nie byłoby serialu, jakby nieodpowiednie osoby nie właziły w paradę w najmniej odpowiednim momencie. Tu też nie jest lepiej...
Jej serce bije dla kogoś zupełnie innego i to w końcu widać, nawet nie musi mówić, że go kocha (bo to zupełnie nie ten etap), ale nawet to jak krótko ucięła w hotelu: że nie przyjechała tam dla Huberta. I koniec. Nie musiała mówić więcej.Oczywiście, że jej serce bije dla kogoś zupełnie innego. Powiedziałabym, że już od dawna, chociaż po jej zachowaniu można sądzić, że to spora nadinterpretacja. Ja jednak uczucie jako takie widzę już jakiś czas. Tylko teraz tak... my to widzimy, czas, żeby przyznała się do tego sama zainteresowana - najpierw przed sobą, potem przed światem (Dorota? Ojciec?).
Ze strony Dębskiego większe, ale to było do przewidzenia, bo on w Agacie zakochany niemalże bez przerwy od kilku sezonów, a ona jednak była zwykle oschła i niezdecydowana. Takie "zrównanie sił" bardzo mnie satysfakcjonuje :)Oby tego nie popsuli, oby tego nie popsuli. Niech to nie będzie jedyny sygnał, jaki wysłała Agata na przestrzeni 5 odcinków. Tak, niech mu nieśmiało pokazuje, jak jej zależy. Zresztą... dla mnie takie drobiazgi, pozornie o niewielkim znaczeniu (picie z jednego kubeczka, spojrzenia, mizianie nóżką, buziak na dzień dobry, przytulasek w progu, etc.) mają dużo większe znaczenie niż seks z pierwszego odcinka, czy te wszystkie inne duże rzeczy, które gdzieś tam się dzieją.
Muszę jednak przyznać, że mnie ten odcinek trochę rozczarował, ponieważ mało było Marka i Agaty razem.Nie no, daj spokój, przecież nie mogą przez cały czas wisieć na sobie :) To jednak nie jest serial "Agata i Marek" tylko "Prawo Agaty", więc jakieś sprawy muszą się toczyć, coś innego musi się dziać.
Agata na przykład dla mnie jest takim TYPEm kobiety, która sama pierwsza ręki nie wyciągnie na zgodę i będzie czekać na gest ze strony Marka. Jak widać teraz najbardziej Dorota chce tą całą sytuację ratować. Agata powiedziała wprost: "Siłą go tutaj nie zaciągnę", a wystarczyłoby myślę jedno albo dwa słowa i on by wrócił, ale to nie w stylu Agaty i jakoże uwielbiam takie charaktery to stoję po stronie Agaty ;p
a wystarczyłoby myślę jedno albo dwa słowa i on by wrócił, ale to nie w stylu Agaty
A propo kancelari, czy ja dobrze zrozumiałam, Maria będzie pracować z Agatą, Dorotą i resztą? czy po tych maturach już mi mózg siadł ;DTak ;) w VI sezonie chyba już będziemy mogli ją zobaczyć na miejscu Dębskiego :D jeżeli już o tym mowa to bardzo się cieszę. Początkowo jej postać strasznie mnie irytowała, potem podobała i znów irytowała, ale myślę, że przez tą sprawę z Hubertem i poprzez późniejsze wspólne pracowanie może nawiązać się jakaś fajna relacja między Marią i Agatą, między paniami już nie będzie Dębskiego, więc nie będą musiały walczyć o faceta. <haha>