Dyskutujesz.pl
Film, teatr, muzyka, książki... => Muzyka => Wątek zaczęty przez: Amaranth w Październik 21, 2012, 17:18:35
-
..czyli wykonawcy czy pojedyncze utwory, które darzymy sentymentem. :) Nie koniecznie muszą być to stare hity, ale również muzyka, która towarzyszy nam od kilku lat.
Ja do takich zespołów zaliczę Koniec Świata. Zespół, którego nie da się zaszufladkować w jednym gatunku muzycznym. Gitarowe brzmienia, punky reggae wpadające czasem w ska. Tego trzeba po prostu posłuchać! :D
Moja przygoda z tym zespołem zaczęła się na początku 2009 roku, już nie pamiętam jak się na nich natknęłam, ale zakochałam się od razu! Pierwsza płyta, druga, trzecia aż do ostatnio wydanej mnie zachwycają. Najfajniejsze jest to, że na ich ostatnie płycie czuć identyczny klimat jak na płycie pierwszej. Nie zawiodłam się na nich. Wciąż ich muzyka poprawia mi humor.
Nowa płyta mnie oczywiście pochłania, ale starsze piosenki również są nieznudzone, a wręcz przeciwnie! :)
Najbardziej kojarzonym ich kawałkiem jest Oranżada (http://www.youtube.com/watch?v=6Qq9xM8RCSw), gdzie gościnnie śpiewa Tomek Kłaptocz, były wokal Akurat.
Z własnej woli, W gardle od Amoll, Black Russian, Jeszcze wyżej - wszystkie te piosenki bardzo często goszczą w moich głośnikach czy słuchawkach. <muza>
Kolejnym takim zespołem jest Power of Trinity. Kapela bardziej znana od Końca Świata.
Chodź ze mną (http://www.youtube.com/watch?v=0do4WCk8Ye8) pojawiało się w mediach takich jak Rebel.tv czy Radiowa Trójka, Eska Rock
Wspomniane Chodź ze mną kocham miłością ogromną, niesamowitą i bezgraniczną tak jak i inne piosenki. Wszystkie utwory są genialne, choć ich płyty różnią się od siebie. Pierwsza płyta wpada w reggae, na drugiej jest więcej gitar, ale obie są świetne i warte posłuchania. Ich piosenek mogę słuchać i słuchać, to jest coś niesamowitego słuchać tego samego non stop i mieć ochotę na więcej i więcej.
Jeżeli chodzi o piosenkę, która jest dla mnie nieśmiertelna to na pewno mogę wymienić Autobiografię Perfectu i Kocham Cię jak Irlandię Kobranocki. Dwa starsze utwory, które za każdym odsłuchaniem podobają mi się bardziej.
Tyle na wstępie.
Teraz Wy, podzielcie się ciekawymi kapelami, muzykami, czy piosenkami, które się nie nudzą. <soczek>
-
Aż strach pomyśleć ile mam takich zespołów. W większości są to jednak takie zespoły, które kiedyś lubiłam, a teraz słucham ich już tylko czasem, gdy sobie przypomnę o dawnych dziejach :D Bowiem mnie, jak chyba każdemu, gusta się z biegiem czasu zmieniają.
Nigdy nie nudzi mi się oczywiście Hey, lecz to banał. Od paru lat jest to niezmiennie mój ulubiony zespół, choć słuchałam ich już wiele lat temu, gdy byłam mała, a brat jeździł na Woodstock i po prostu "w domu się tego słuchało". Pomimo tego, że kocham nową stylistykę, bawienie się dźwiękami, to z sentymentem chętnie wracam do tych pierwszych płyt. To jest jednak ten przypadek, gdy zespół dojrzewa ze mną...albo ja z nim ;) Słuchałam kiedyś i nadal słucham.
Może też np. happysad? Słuchałam ich mniej więcej w piątej i szóstej klasie podstawówki, kiedy to nie byli jeszcze aż tak popularni wśród młodzieży. Później wraz z falą popularności moja wielka miłość minęła, lecz nadal cieszy mnie dźwięk głosu Kuby w głośnikach.
Bardzo zakochana byłam i jestem w Republice, do której również chętnie wracam, lecz to jest dla mnie zawsze taka sentymentalna podróż. Nie słucham już tak często jak kiedyś, bo na Republikę muszę mieć nastrój. Nastrój na wzruszenia najczęściej, bo dla mnie twórczość Republiki równa się bardzo silnym emocjom.
Maanam! O tak, Maanam tworzył muzykę, która zdecydowanie mi się nie znudzi. Jest nieprzemijająca, niezmienna. To już zamknięty rozdział i może dlatego mniej Maanamu u mnie, niż tych wszystkich nowości, ale to dobrze. To są ciepłe powroty. Choć zawsze kiedy słucham Maanamu lub oglądam te wszystkie niesamowite nagrania z koncertów to jest mi bardzo smutno, że nie urodziłam się wcześniej, aby lata świetności tego zespołu mnie dosięgnęły.
A też jak sobie pomyślę o muzyce, której słuchało się u mnie w domu to przychodzi mi na myśl Boney M :D Teraz to wstyd lubić ten zespół, zwłaszcza w moim środowisku, ale mamy w domu taką jedną płytę, składankę jakąś chyba, która ma już tyle lat, a ja odkąd pamiętam śpiewam wraz z rodzicami wszystkie piosenki z niej. Ostatnio wpakowaliśmy ją do samochodu, aby umilała nam podróże <tancze> A parę lat temu miałam nawet okazję być na ich koncercie, w miejscowości gdzie teraz chodzę do szkoły. Szał ciał normalnie, takie małe miasteczko, a taki koncert- dla mnie to było spełnienie dziecinnych marzeń :D
-
Nie bardzo wiem jak się w tym temacie odnaleźć, bo dla mnie jest on połączeniem dwóch wątków: "Ulubieni wokaliści,ulubione zespoły" oraz "Piosenka, która..". No ale spróbuję - widocznie coś w tym jest, jest różnica i tak ma być.
Przede wszystkim nigdy nie znudzi mi się muzyka, którą tworzy Sade, wraz z cała tą aurą...no nie wiem tajemniczości, totalnego spokoju (El, jeśli tu wpadniesz kiedyś, dodaj proszę coś do tego zestawu <rumieniec> ). Utworów jest mnóstwo, codziennie muszę posłuchać choćby jednego. Zakochałam się będąc na studiach, na początek w "Love is stronger than pride".
Dalej - nie znudzi mi się to, co wyprawia z gitara Eric Clapton. Śmieszna sprawa, bardziej lubię te utwory mało znane, dziś już nie pamiętane - jak choćby "She's waiting" ..."Laylą" czy "tears in heaven" (chociaż ta druga piosenka przypomina o tragicznej śmierci synka Claptona i wszyscy się tym przejmują, wpadając w stan melancholii) już wymiotuję chwilami. no, można powiedzieć, że się nudziły...ale tylko dwa kawałki i może nie znudziły, ale przejadły na chwilę (to chyba różnica? <mysli>).
W związku z Claptonem przechodzimy do Collinsa plus Genesis i samego Collinsa solo lub też Collinsa z Claptonem. Każde to połączenie jest dla mnie niepowtarzalne i genialne. Genesis nie uznawałam i nie uznaję bez Collinsa (po prostu nie lubię), połączenie genialnego gitarzysty z genialnym perkusistą - cudo.
Dalej - Joe Cocker i Rod Stewart. Razem dlatego, że przez dłuższy czas ich myliłam, przede wszystkim głosy. Pierwszego kocham najbardziej za piosenkę z czołówki "Cudownych lat", drugiego za "Sailing".
Pink Floyd - w sumie zaczęło się od "High hopes", ale te wszystkie kawałki nie znudziły mi się do dzisiaj, przypominają mi o tym, że kiedyś też byłam trochę bardziej mroczna <hahaha>
Uwielbiam i nigdy mi się nie znudzi polska piosenka od lat 50-tych do 90-tych ubiegłego wieku. Nazwiskami można sypać w nieskończoność, ale przede wszystkim uwielbiam Sipińską (na którą tak nadawała Kolińska w bloku przy Alternatywy 4 :D), Majewską, Wodeckiego, Meca...i wszystkie zespoły rockowe z lat 80-tych, zwłaszcza Perfect. Dwie pierwsze płyty mogę słuchać bez przerwy, nie znudziły mi się od lat ;)
Lubię wszystko, co powstało kiedy byłam dzieckiem, ale nie można też powiedzieć, że słucham teraz tego non stop. Ot, kiedy najdzie mnie ochota. Trudno wymieniać nazwiskami, nazwami , bo zeszłoby do stycznia :P
Jaki to wstyd lubić Boney M? Lata 70-te to piękne lata w muzyce, wydaje mi się, że dużo lepsze niż teraz. No ale wszystko się zmienia, niestety. Kiedyś to były gwiazdy, na koncerty pewnie się było trudno dostać a dzisiaj...w ten sam sposób byłam na koncercie Bad Boys Blue, nie sądziłam, że czegoś takiego dożyję a jednak ;)
-
Genesis nie uznawałam i nie uznaję bez Collinsa (po prostu nie lubię),
No, Genesis z Gabrielem to specyficzna muza. Sam się do niej dłuuugo przekonywałem. Ale do dziś twierdzę, że sporo muzyki z okresu "gabrielowskiego" jest jak dla mnie mocno niestrawna, mocno udziwniona. Teoretycznie szczytowe osiągnięcie Genesis - dwupłyta "The Lamb lies down on Broadway" mnie zwyczajnie nudzi.
Ale takie kawałki jak Firth of Fifth (z przepiękną solówką Steva Hacketta), Time Table, I Know What I Like - dają się słuchać.
Swoistym "pomostem" między Genesis "gabrielowym" a "collinsowskim" jest płyta "A Trick Of The Tail" - pierwsza po odejściu Petera Gabriela i pierwsza z Collinsem na wokalu - krótsze, przystępniejsze utwory, ale wciąż te wieloznaczne, niemal baśniowe teksty i świetna muzyka. Aczkolwiek trzeba sobie zdać sprawę, że jesli chodzi o muzykę - to Genesis "gabrielowskie" i "collinsowskie" to w zasadzie dwa różne zespoły.
Mam mnóstwo piosenek, nazywam je "ponadczasowe", które nie znudzą się nigdy. Tak na wyrywki wymienię kilka.
- "Być wszędzie gdzie nas nie ma" Zbigniewa Gniewaszewskiego - piękna piosenka którą znam w zasadzie odkąd pamiętam, kojarzy mi się z dzieciństwem.
- "Wymyśliłem Ciebie" / "Wieczór nad rzeką zdarzeń" Andrzeja Zauchy. Ciężko mi coś wybrać z twórczości geniusza, bo wszystkie jego piosenki są super. Ale tych chyba słucham najczęściej. Skłaniam się jeszcze ku "C'est la vie" :)
- "Bezpowrotnie" Kasi Kowalskiej. Piękna, naprawdę piękna piosenka o odejściu bliskiej osoby i tęsknocie. Została umieszczona na składance wydanej w hołdzie pamięci Ayrtona Senny - najlepszego kierowcy Formuły 1 wszechczasów.
- "Pieśń pożegnań" Mietek Folk - jedna z najpiękniejszych szant jakie znam.
- "Dream Brother" Jeffa Buckleya - choć to akurat losowo rzucony tytuł, jak dla mnie cała twórczość Buckleya jest genialna.
c.d.n.
-
Przede wszystkim nigdy nie znudzi mi się muzyka, którą tworzy Sade, wraz z cała tą aurą...no nie wiem tajemniczości, totalnego spokoju (El, jeśli tu wpadniesz kiedyś, dodaj proszę coś do tego zestawu <rumieniec> ). Utworów jest mnóstwo, codziennie muszę posłuchać choćby jednego. Zakochałam się będąc na studiach, na początek w "Love is stronger than pride".
Tak, tak, tak. Po stokroć tak! Sade nigdy mi się nie znudzi. Każdy utwór, każda płyta, każdy koncert tej wokalistki to magia. Każde wizualne wydanie Sade to magia. Raz zmysłowa, raz majestatyczna, innym zaś radosna, rozluźniona. Nie pamiętam, aby któraś z jej piosenek nie przypadła mi do gustu. Kobieta o nieziemskiej barwie głosu. Na YT są amatorsko nagrane fragmenty jej zeszłorocznego koncertu w Atlas Arenie w Łodzi. Słaba jakość dźwięku, obraz nie zawsze dobry a mimo to potrafią wcisnąć w fotel, wynieść poza ziemską orbitę. A jakie emocje może wywołać uczestniczenie w takim koncercie na żywo?
Tak dla udowodnienia dwa oblicza Sade, oba równie doskonałe. Spokój (http://www.youtube.com/watch?v=dHPm9_ZlpcE&feature=relmfu) i Luz (http://www.youtube.com/watch?v=bctX43ilMew&feature=relmfu)
O innej muzyce, która nigdy mi się nie znudzi następnym razem <szczerzy_sie>
-
"Być wszędzie gdzie nas nie ma" Zbigniewa Gniewaszewskiego - piękna piosenka którą znam w zasadzie odkąd pamiętam, kojarzy mi się z dzieciństwem.
Pamiętam doskonale, bo przez jakiś czas była na liście przebojów radiowej jedynki. Jeszcze do niedawna nie do znalezienia w sieci a teraz proszę. Też ją lubię, też mi się kojarzy...najbardziej ze żniwami ;D
Jeśli chodzi o Zauchę to zdecydowanie "C'est la vie" jest tą jedną jedyną i naj piosenką.
Bardzo ciepło mi się wspomina "Julo czyli męski blues" - to również przez tę jedynkową listę przebojów.
To był genialny artysta. Chyba łatwiej powiedzieć na czym On nie umiał grać...
Jestem niezmiernie ciekawa dalszego ciągu tej Twojej listy, bo jest po prostu bardzo różnorodna, zwłaszcza, że chodzi o konkretne utwory.
Ty El też mogłabyś już rzucić coś na sklep :-)
-
"Być wszędzie gdzie nas nie ma" Zbigniewa Gniewaszewskiego - piękna piosenka którą znam w zasadzie odkąd pamiętam, kojarzy mi się z dzieciństwem.
Pamiętam doskonale, bo przez jakiś czas była na liście przebojów radiowej jedynki. Jeszcze do niedawna nie do znalezienia w sieci a teraz proszę. Też ją lubię, też mi się kojarzy...najbardziej ze żniwami ;D
Też wychowałaś się na wsi? Moje najbliższe skojarzenie to - słoneczna niedziela, obiad u babci na wsi i "Koncert życzeń" w TV...
Jeśli chodzi o Zauchę to zdecydowanie "C'est la vie" jest tą jedną jedyną i naj piosenką.
Bardzo ciepło mi się wspomina "Julo czyli męski blues" - to również przez tę jedynkową listę przebojów.
To był genialny artysta. Chyba łatwiej powiedzieć na czym On nie umiał grać...
Ostatnio łazi mi po głowie taki kawałek "Rozmowa z Jędrkiem" - zaśpiewany w duecie z Sikorowskim z "Pod Budy" :) No genialne - tekst, melodia, wykonanie.... Czemu dziś nie ma takich piosenek?
A Andrzeja wciąż żal.....
Nie "łykam" wszystkich jego piosenek, część mi się nie podoba - ale mam do niego olbrzymi szacunek. Za to jakim był człowiekiem, jak bardzo był utalentowany i jak otwarty i serdeczny. Nie tak jak te dzisiejsze "gwiazdeczki" - że coś tam wystęka, z kimś się prześpi i nadyma się jak balon.
Oglądałem niedawno w nocy dokument, gdzie wypowiadali się koledzy Andrzeja Zauchy, ale także m.in. Jego córka Agnieszka. Pokazane tam też było całe mnóstwo zdjęć z prywatnych archiwów.
Moja "lista" musiałaby mieć z 1000 pozycji, bo kawałków, które nigdy mi się nie nudzą mam całe mnóstwo.
-
Nie tylko, że się wychowałam, nadal mieszkam :)
Ten dokument o Zausze ja też oglądałam i nawet oboje rozmawialiśmy na ten temat na ifilmie jeszcze ;)
I nawet jeśli Twoja lista miałaby mieć nawet 1000 pozycji to to ja bym poznała chociaż część. W końcu chyba chodzi w tym wątku o to, by mieć takie listy i je prezentować ;)
-
Nikt nie chce podać swoich ponadczasowych (według niego) piosenek, które nigdy nie nie mogą znudzić - to zrobię to ja, przynajmniej cześć postaram się wymienić. Wbrew pozorom moja lista też jest dosyć długa.
Dust in the wind (http://www.youtube.com/watch?v=tH2w6Oxx0kQ) Lubię ją, choć zawsze przypomina mi o przemijaniu i o wszystkich, którzy odeszli. Z drugiej strony...może czasem dobrze jest pamiętać, że jest się tylko pyłem na wietrze.
My way (http://www.youtube.com/watch?v=6E2hYDIFDIU) właściwie to argumentacja może być taka jak powyżej - to znaczy kawałek dobry do podsumowań wszelkich. czasami grają to na pogrzebach, ale tym się nie sugeruję ;)
Let it be (http://www.youtube.com/watch?v=kEogJacjLTE) to są trzymam na momenty, kiedy mi ręce opadają i kiedy sobie mówię: niech się dzieje co chce
Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć (http://www.youtube.com/watch?v=kukXGeWNq6E) Najlepszy kawałek napisany i śpiewany przez Kaśkę
Przed śniadaniem (http://www.youtube.com/watch?v=W_59KkrE4Ps) wszyscy tak lubią współczesnego Szcześniaka, a ja lubię starocie a ten szczególnie. Przypomina mi ostatnie sensowne opolskie festiwale.
C'est la vie - Paryż z pocztówki (http://www.youtube.com/watch?v=dpPNbb4okN0) Utwór o powrocie na stare śmieci, o tęsknocie i o tym co w życiu najważniejsze
Graj, nie żałuj strun (http://www.youtube.com/watch?v=MY3iPLZ0XMA) Gaygi. Szczęściem boskim niedawno odnalazłam
"Jedyne co masz to tę swoją gitarę i struny stare co je kiedyś dostałeś" <serduszko> Moje buntownicze dorastanie :)
Cichosza (http://www.youtube.com/watch?v=E5iWIKCc_S8) Geniusz, od tego kawałka kocham G. Turnaua
Listen To Your Heart (http://www.youtube.com/watch?v=yCC_b5WHLX0) Roxette też kiedyś kochałam i mogę ciągle do tej pory słuchać zwłaszcza tego utworu
Nic nie może wiecznie trwać (http://www.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k) Przy tym mam dreszcze...(ponadczasowa wokalistka)
Requiem dla samej siebie (http://www.youtube.com/watch?v=1C3hHZvkPdc)...a przy tym jeszcze większe !
With A Little Help From My Friends (http://www.youtube.com/watch?v=_wG6Cgmgn5U) Klękajcie narody, to były cudowne lata
Ain't No Sunshine (http://www.youtube.com/watch?v=ZN5RDJFwI3I) Uwielbiam w każdym możliwym wykonaniu
Love Is Stronger Than Pride (http://www.youtube.com/watch?v=RaTcYa2-Q10) bo to prawda (od tego się zaczęła moja przygoda z Sade...słucham i już czuję totalny spokój)
Layla (http://www.youtube.com/watch?v=fX5USg8_1gA)..bo kiedyś byłam ładna <smiech> Najlepszy gitarzysta
Hotel California (http://www.youtube.com/watch?v=kYf4kqnAWos) i najlepsza solówka gitarowa wszech czasów...mogę godzinami
High hopes (http://www.youtube.com/watch?v=ZareCmy5BWQ) z płyty "Division bell" <serduszko> A wszystko prze te dzwony na początku
Peace of my heart (http://www.youtube.com/watch?v=-7JVxE2SYxo) hit nad hity. Szkoda, że wokalistka rozstała się z tym światem w tak głupi sposób.
Minus 10 w Rio (http://www.youtube.com/watch?v=9N0hvq2ilxE) "Kryzysowa ..." swoją drogą, ale to mnie wprowadza w jakiś metafizyczny nastrój <tak>
I...nie wymieniłam nawet połowy swoich ponadczasowych kawałków, które mi się nigdy nie znudzą. Mam kolejne w myślach, ważne - ale już palce bolą. Myślę jednak, że najważniejsze wymieniłam :)
-
Napisałam kiedyś w tym temacie piękny, długi post, po czym nie skopiowałam sobie jego zawartości przed wciśnięciem podglądu. Oczywiście w międzyczasie mnie wylogowało... i wszystko przepadło. A tak starannie dobierałam piosenki...
Wbrew pozorom moja lista też jest dosyć długa.
To tak, jak moja. Myślę, że... mogłabym tak wymieniać, wymieniać i wymieniać... spróbuję chociaż kilka. Z Twojej listy pokrywają mi się:
C'est la vie - Paryż z pocztówki (http://www.youtube.com/watch?v=dpPNbb4okN0) Utwór o powrocie na stare śmieci, o tęsknocie i o tym co w życiu najważniejsze
Piękna. Cudowna. Najlepsza. Wracam do niej bardzo często i za każdym razem mam takie same drgania żołądka, kiedy mogę posłuchać.
Cichosza (http://www.youtube.com/watch?v=E5iWIKCc_S8) Geniusz, od tego kawałka kocham G. Turnaua
Nie wiem, gdzie zaczęła się moja miłość do Turnaua, ale kawałek jest mistrzowski.
Peace of my heart (http://www.youtube.com/watch?v=-7JVxE2SYxo) hit nad hity. Szkoda, że wokalistka rozstała się z tym światem w tak głupi sposób.
Co lepsze, przy tym kawałku akceptuję też covery. Zwyczajnie jeden z lepszych kawałków, które powstały (moim skromnym zdaniem).
A teraz kilka moich (ciężko mi będzie odtworzyć moją listę, ale spróbuję chociaż kilka):
Czesław Niemen - Obok nas (http://www.youtube.com/watch?v=Qx0CEfE2S4o) Moim zdaniem najpiękniejsza (albo jedna z najpiękniejszych) piosenka o miłości. Proste słowa, piękna melodia, jasny przekaz. I motylki w brzuchu przy każdym słuchaniu. Pozostawiam ją na wyjątkowe okazje i wtedy delektuję się nią tak, jak należy.
Eric Clapton - Wonderful tonight (http://www.youtube.com/watch?v=vUSzL2leaFM) Wywołuje takie same motylki, jak ta powyższa. Został mi sentyment z licealnych lat... przepiękna.
Nightwish - Stargazers (http://www.youtube.com/watch?v=MCVehuXlJxk) Kiedy okazuje się, że nie mam energii... wtedy dostarcza mi jej aż w nadmiarze. Świetny zespół i świetna piosenka.
Magda Umer - Jeszcze w zielone gramy (http://www.youtube.com/watch?v=NeWYgFQYAF0) Nagminnie ćwiczę śpiewanie tego utworu, kiedyś się odważę publicznie... w sensie komuś na prezent. Mam kilka pomysłów, kto mógłby dostać takowy prezent ode mnie.. zobaczymy, jak to wyjdzie. Piosenka należy do ścisłej czołówki moich ulubionych (a jest ich z 50 :P).
A jak już jestem przy Magdzie Umer:
Magda Umer - Luna srebrnooka (http://www.youtube.com/watch?v=5F1tok1oF_w) Bo niektóre piosenki potrafią mnie zaczarować tekstem...
Bardzo proszę zgasić księżyc, wyciąć majeranek,
bo to drażni takich ludzi, którym smutno jest.
Bardzo proszę zgasić księżyc, piszą niekochane,
albo zrobić coś dla ludzi, którym smutno jest.
Magda Umer - Ach panie, panowie (http://www.youtube.com/watch?v=WnNEo9eS_f8) Kocham to wykonanie... i ten tekst. Mistrzowskie zestawienie Osieckiej i Umer.
A jak już jesteśmy przy Osieckiej:
Krystyna Sienkiewicz - Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi (http://www.youtube.com/watch?v=iaVjpsqj3T8) Zawsze wydawało mi się, że ta piosenka jest o mnie :) Poza tym urzeka fragment o jedzeniu robaków...
Urszula Sipińska - Weselne dzieci (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=JfqRdxw4abU) I to z tych samych powodów, co wyżej. Zawsze wydawało mi się, że ta piosenka jest o mnie. Bardzo często brałam ją sobie mocno do serca.
Krystyna Janda - Na zakręcie (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Pl48SJXcWtc)
A ja jestem proszę pana na zakręcie
Moje prawo to jest pańskie lewo
Pan widzi krzesło ławkę stół
A ja rozdarte drzewo
Bo ja jestem proszę pana na zakręcie
Ode mnie widać niebo przekrzywione
Pan dzieli każdą zimę każdy świt na pół
Pan kocha swoja żonę
Chwilami mam wrażenie, że moje bycie na zakręcie to już tak na zawsze, że tego zakrętu nigdy nie pokonam... Patrzę wstecz i zawsze same wątpliwość, niemoc... nie wiadomo, co dalej... Piosenka aż za bardzo moja.
Koniec gnębienia Osieckiej, bo mogłabym tak... w nieskończoność?
Robert Gawliński - O sobie samym (http://www.youtube.com/watch?v=hpzsf1l2FzM) Moja słabość do Roberta się kłania. Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że mam słabość do niego, jako do niego. Kręcił mnie zawsze, na koncercie piszczałam... (wieku temu :P) Podobną skłonność (słabość w zasadzie) mam do Maleńczuka. Tu dochodzi pościelowy głos i w ogóle... ach i och.
Maleńczuk&Waglewski (http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=patL2Z2USvw) Maleńczuk w duecie. Lubię go w duecie. Lubię go solo. Lubię z zespołem... no po prostu lubię i tyle.
Maleńczuk - Tango libido (http://www.youtube.com/watch?v=plNeZY5H8aU) Wracam.. ale ja to wracam do wszystkich płyt, to po prostu jedna z przykładowych piosenek....
Tak samo jak wracam do innego zespołu:
Lady Pank - Mała wojna (http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=K5gEmKN6CMQ) Na tę piosenkę byłam podrywana i to podrywanie strasznie miło wspominam. Stąd i powroty częste i na długo.
Lady Pank - Sztuka latania (http://www.youtube.com/watch?v=6Vvj_JQoMgA) Świetna piosenka. Klimatyczna... i przenosi mnie w fajne czasy mojej młodości.
Dżem - Whisky (http://www.youtube.com/watch?v=wEDbdBtb6Lo) Dzięki tej piosence przetrwałam kilka sesji. Idealna do nauki :D I w ogóle uwielbiam...
Perfect - Niepokonani (http://www.youtube.com/watch?v=pBG4RsGtguM) Lubiłam od zawsze. Potem ktoś skojarzył z pewnym wydarzeniem, które wywróciło moje życie do góry nogami. I tak już pozostało w moim życiu. Na zawsze.
Tori Amos - Winter (http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=KWmETxWM0h0) Tu pokonuje mnie tekst. Rozczula, rozkłada, rozbija... uwielbiam.
Celine Dion - It's All Comming Back To Me Now (http://www.youtube.com/watch?v=pDxoj-tDDIU) Skoro już przy zagranicznych i przy takich, co rozsypują na kawałki. Świetny utwór.
Elton John - Candle In The Wind (http://www.youtube.com/watch?v=V0PKcKbjlKg) I ten. Też potrafi namieszać w moim nastroju i rozstroić emocje.
A skoro już Elton John:
Elton John - Imagine (http://www.youtube.com/watch?v=ssBNmHObev0) Ach... <3
I jeszcze piosenka, która przybiła do mnie wraz z jednym filmem... i tak strasznie, strasznie w nią wpadłam.
John Lennon - Love (http://www.youtube.com/watch?v=2GmVajkqLNU)
Ech... a gdzie cała reszta? Muszę wrócić do pracy... a przecież dopiero się rozkręcam. Mam zdecydowanie za dużo 'moich' piosenek...
-
Maleńczuk&Waglewski (http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=patL2Z2USvw) Maleńczuk w duecie. Lubię go w duecie. Lubię go solo. Lubię z zespołem... no po prostu lubię i tyle.
O, tak! Maleńczuk z Waglewskim nagrali świetne kawałki! ?
Na przykład Bo Bóg dokopie (http://www.youtube.com/watch?v=IB7grYuKdCk) - rewelacja! Obaj Panowie mają genialne głosy.
Świat się nam przygląda i nie życzy źle.
A jeśli jest inaczej to świat mam cały gdzieś.
Bóg nam nie daruje, Bóg dokopie nam,
gdy ktoś z nas zepsuje to, co dał nam sam.
-
Zbliża się najbardziej roztańczona noc w roku, więc może ja o muzyce tanecznej, która mi się nigdy nie znudzi. Chodzi o tango. Co prawda moje i partnera umiejętności w tej dziedzinie są minimalne (przynajmniej jakiś tam rytm zachowujemy <jezyk>), ale muzykę taką uwielbiam. A jak już grana jest z towarzyszeniem hiszpańskiej gitary, to miód na moje uszy. Przecudowne brzmienie, dźwięczne niczym uderzanie kropel szampana o szkło kieliszka, wibracje strun wyzwalające dreszcze... wrrrr <szczerzy_sie>
A jeszcze jak wykonują go tacy wirtuozi tego instrumentu jak Paco de Lucia, bądź jego uczeń Armik (http://www.youtube.com/watch?v=gKrFnLj9O4Q), to już w ogóle można być w niebie.
Najgorętsze filmowe tango to pochodzące z jednego z moich ulubionych tanecznych filmów "Wytańczyć marzenia" (http://www.youtube.com/watch?v=ce2N_LprfeI). I nie tylko na mnie zrobiło wrażenie. Nowoczesna aranżacja tanga (w czymś takim specjalizuje się Gotan Project) zachwyciła młodzież, która na co dzień raczej słucha raczej rapu, czy hip-hopu <usmiech>
A tak już poza rytmami tanecznymi...
Bardzo lubię Josha Grobana. Facet ma wyjątkowy głos, o trudnej do określania skali. Potrafi wyciągnąć dźwięki, które w skali tenoru jeszcze nie występują oraz takie, do których nie dochodzi już skala barytonu. Poza tym świetnie daje sobie radę także w popie, a nawet rocku. Tu (http://www.youtube.com/watch?v=-0tXrNZuNCU) Josh w wersji klasycznej, tu (http://www.youtube.com/watch?v=E_dTSo-9SlI) popowej <muza>
-
Odświeżę trochę wątek bo chciałbym coś od siebie dodać :)
Piosenka którą dobrze wspominam to jest utwór powstały w pierwszej edycji IDOLA ,,Może się wydawać"
Alicja Janosz i finaliści Idola - Może się wydawać (http://www.youtube.com/watch?v=mdFI9iNjflQ#ws)
Powstała ona w czasach mojego dzieciństwa kiedy wszystko wydawało się takie łatwe, kolorowe <ok> Przypomina mi o niezliczonych dobrych chwilach tamtych lat i wprowadza mnie w przyjemny nastrój. Bardzo lubię jej słuchać a sam tekst jest super. Należy do tych nutek, które wy widoczny sposób chcą nam coś przekazać.
<usmiech>
-
"Idola" nigdy nie oglądałam, ale wokalistów kojarzę ;) i to całkiem dobrze. Co więcej piosenkę również znam, dawno jej co prawda nie słuchałam, ale swego czasu podnosiła mnie na duchu, tekst jest dobry, taki życiowy. <rumieniec> Uwieeeeelbiam ją!
-
Ja też tę piosenkę lubię (dzięki za przypomnienie). Faktycznie należy do takich, które się nie nudzą z powodu zawsze aktualnego tekstu, w dodatku nie bardzo skomplikowanego. Spośród tych finalistów (wtedy jeszcze takich młodziutkich <tak> ) najwięcej osiągnęła jednak Ania Dąbrowska, czyż nie?
Ona śpiewała takie coś, przy czym można się spokojnie wypłakać :-)
Ania - Tego chcialam (http://www.youtube.com/watch?v=2nprtClCpWY#ws)
-
To prawda. Ania jako pierwsza czy jedna z pierwszych wyleciała z 10 Idola a osiągnęła najwięcej i w sumie okazała się największym talentem. :)
Nadal też nieźle sobie radzi Flinta czy Wydra.
Ania śpiewa jeszcze najbiardziej smętną, dołującą i depresyjną piosenkę świata czyli "Charlie, Charlie" :D
W ogóle do tej pierwszej edycji Idola mam ogromny sentyment. :) Nawet Ala Janosz i jej jajecznica ujdą. :D No i oczywicie Flinta i "Żałuję" przy którym zawsze lubię powyć razem z wokalistką. Śmieszy mnie ta piosenka. :D
Ewelina Flinta - Zaluje (http://www.youtube.com/watch?v=otSGO77yLv8#)
-
Śmiejesz się...a ja kiedyś czytałam artykuł w którym była mowa o tym jak ważny jest to kawałek. Ponoć sama Flinta powiedziała, że dostawała setki listów i sygnałów od ludzi którym ta piosenka właśnie pomogła zerwać z dotychczasowym życiem - zostawić faceta, zamknąć za sobą drzwi. Byłam w szoku <slucha>
-
Ewelinę Flintę i jej "Żałuję" mimo wszystko lubię i czasami ją słucham. <haha> Do tego Flinta moim zdaniem ma bardzo ładną barwę głosu.
Jeżeli chodzi o Anię Dąbrowską to fakt, ciągle o niej słychać, przynajmniej czasami ;) Piosenki ma nowe, co prawda smutne jak cholera, więc jak dla mnie to nadają się tylko na jakieś jesienno-zimowe depresje ;)
-
Ojej serio? Ale to fajnie jeśli ta piosenka pozwoliła komuś zmienić coś w swoim życiu, zerwać z jakąś toksycznością np.. Zresztą ten tekst aż taki głupi nie jest, Mnie śmieszą głównie te wysokie dźwięki, które moim zdaniem za bardzo tam nie pasują. W porównaniu z dzisiejszymi "pomarańczami w pustej szklance", to "Żałuję" faktycznie jest majstersztykiem. :)
Też lubię głos Flinty. :)
A był jeszcze Makowiecki :D Którego lansowano na bożyszcze kobiet. :D On miał piosenkę o serialu... znaczy taką:
Życie moje-sen wariata
nie pojmuję tego świata.
Wiem, jak na imię mam.
Obejrzałem dwa seriale,
nic nie zrozumiałem
ale wiem
chcę naprawiać świat.
Ludzie mówią "Nie wychylaj się"
ludzie mówią "Chyba skończysz źle"
Wierzę w moje sny
Idę dalej i
Zapominam się
Przyjdzie taki dzień
Wszystko czego pragnę spełni się.
-
Tekst "Żałuję" jest całkiem, całkiem. Niektórzy do tej pory (po kilku latach) nadal słuchają tej piosenki, nadal do niej wracają, więc aż taka straszna nie może być. ;)
A o Makowieckim to ja nie słyszałam, najwięcej to chyba mówiło się o tej młodziutkiej Ali Janosz, która mimo tak fajnego, dziecinnego głosu kariery aż takiej nie zrobiła.
Tekst Makowieckiego imponujący, naprawdę <haha> Obejrzałem dwa seriale, nic nie zrozumiałem <haha> padłam!
-
Tekst Makowieckiego imponujący, naprawdę <haha> Obejrzałem dwa seriale, nic nie zrozumiałem <haha> padłam!
I wie jak ma na imię. To już sukces. :D
Chociaż też już wolę takie kiczowate coś co ma melodie i co jako tako kumam (piosenka jest o tym, że nie radzi sobie ze światem czyli chyba jest outsiderem i chce spełniać swoje marzenia i zaprzyjaźnić się ze światem zmieniając go, mimo że wszyscy mówią mu że to bez sensu. <smiech>) niż Sylwię Grzeszczak i jej dziwne piosnki oraz umiejętności wokalne, które polegają na sylabizowaniu. :D
Ach ten głupi sentyment do lat nastoletnich, że się nawet takiego Makowieckiego miło wspomina. <smiech>
-
BlackTiger fakt, piosenka musi mieć melodie, która wpada w ucho, ale tekst też musi mieć jakiś sensowny, a ten Makowieckiego, z całym szacunkiem, ale jest bezsensu...
A ja tam wolę Sylwię Grzeszczak i jej "Małe rzeczy" <rumieniec> przynajmniej jej piosenki mają sens, mają czasami gorszy, a czasami lepszy tekst, może i sylabizuje ale jednak mi się jej styl podoba, chociaż nie we wszystkich piosenkach. :D
-
No jest, jest. <smiech> Ale mnie śmieszy no i jednak jakieś wspomnienia są. :D
A to przepraszam jeśli uraziłam, no ale nie lubię jej piosenek. Ze współczesnych wokalistek wolę Ewę Farnę, ale generalnie ja jednak słucham ostrzejszej muzyki albo poetyckiej. :P Jednak do tych popowych kawałków mi najdalej .
-
W Sylwii Grzeszczak akurat najmniej przeszkadzają mi teksty. Ten o zakrętach nawet mi się podoba. Nawet bardzo. Ale...nie mogę znieść jak ona śpiewa. Takim piskliwym głosem...może za wysoko też <mysli> Po prostu bolą mnie uszy i szybko się męczę słuchając.
-
BlackTiger nie uraziłaś ;) ja lubię taką popową muzykę, wspomniałaś o Ewie, którą uwielbiam <haha> lubię te jej stare kawałki i z wielką przyjemnością do nich wracam.
Jean, w niektórych piosenkach Grzeszczak ma ten piskliwy głos, niektóre momenty są zaśpiewane za wysoko, ale jak śpiewa w normalnej tonacji to dobrze jej to wychodzi. ;)
-
Tekst Makowieckiego imponujący, naprawdę <haha> Obejrzałem dwa seriale, nic nie zrozumiałem <haha> padłam!
To prawda :P Makowiecki ambitną ścieżką nie poszedł - no i też daleko nie zaszedł :P
W tej edycji był jeszcze Szymon Wydra, który wybrał jeszcze gorzej...
Teraz to wiem,
komu ufać, a komu już nie,
gdy chodzi o śmiech i fałsz.
Jedną z tych dróg
kiedyś nawet przechadzał się Bóg.
Wierzyłem, że jest to znak.
Do nieba nie chodzę,
bo jest mi nie po drodze,
teraz jestem tu.
Co ma być to będzie,
niebo znajde wszędzie
gdy zabraknie tchu.
Totalna beznadzieja.
Flintę lubię. Trochę szkoda, że nie poszła swoją ścieżką, ale w zasadzie nie wyszła na tym, co robiła aż tak źle. Nie interesowałam się dawno jej losami, więc nie wiem, czy dalej coś robi, czy już nie :)
Natomiast zgodzę się, co do tego, że największą karierę zrobiła Ania. Oglądałam "Idola", wściekła byłam, że odpadła jako druga, ale... na dobre jej to wyszło. W zasadzie każda płyta, którą wypuściła jest naprawdę dobra :) Włącznie z zeszłoroczną, o której nawet gdzieś tu pisałam. Ania jest dojrzałą wokalistką. Pisze, komponuje, śpiewa świetnie - z sercem, z duszą... Ogólnie bardzo, bardzo na plus.
Natomiast zupełnie nie byłam przekonana do Ali. Nie lubiłam jej, irytował mnie jej głos, jej energia, wszystko mnie irytowało... Jej wygraną byłam rozczarowana i w zasadzie taki niesmak mi do dzisiaj pozostał, chociaż to już tyle lat minęło. ;)
Ania Dąbrowska - Nie mogę Cię zapomnieć (http://www.youtube.com/watch?v=CiaQj55SeeY#)
A to jest jedna z moich ulubieńszych piosenek Ani. Tekstowo przynajmniej. Przypomina mi o kilku ważnych osobach, które zniknęły z mojego życia i jakoś nie wracają.
W Sylwii Grzeszczak akurat najmniej przeszkadzają mi teksty. Ten o zakrętach nawet mi się podoba. Nawet bardzo. Ale...nie mogę znieść jak ona śpiewa. Takim piskliwym głosem...może za wysoko też <mysli> Po prostu bolą mnie uszy i szybko się męczę słuchając.
A tu się zgodzę. Teksty u tej pani aż tak nie leżą. Zdarzają się przyzwoite, ale... wolę czytać. Słuchać nie potrafię.
Do Ewy Farny też się nie potrafię przekonać. Ech. W sumie ciężko mnie do siebie przekonać dzisiejszą muzyką. Nie mam problemu z akceptacją nowości płytowych tych, których lubię - nie mogę się doczekać nowej płyty Bajora, czy czekałam na nową Umer, ale chwytanie czegoś całkiem nowego, lub czegoś nowego kogoś, kto już od dawna tworzy... ciężkoooo. Chociaż Marii Peszek się udało - kiedyś słuchałam tylko okazyjnie, a nowa płyta mnie tak zachwyciła, że do teraz pozostałam pod jej urokiem... <3
-
A może znacie jeden z moim zdaniem lepszych utworów Lady Pank Mała Wojna?
Mała wojna (http://www.youtube.com/watch?v=K5gEmKN6CMQ#)
Tekst jest prosty i łatwy do zrozumienia. Nie wiem czy został nakręcony do tego jakiś teledysk. Na YT jest wersja jak widać ze scenami z filmu 9 Kompania. Jak dla mnie wpasowują się one idealnie w klimat utworu.
Strasznie lubię go słuchać. Zmusza mnie do refleksji na bezsensem wojen i losem żołnierzy biorących w nich udział. :(
-
To prawda :P Makowiecki ambitną ścieżką nie poszedł - no i też daleko nie zaszedł :P
W tej edycji był jeszcze Szymon Wydra, który wybrał jeszcze gorzej...
Do nieba nie chodzę,
bo jest mi nie po drodze,
teraz jestem tu.
Co ma być to będzie,
niebo znajde wszędzie
gdy zabraknie tchu.
Totalna beznadzieja.
A no beznadzieja, ba! nigdy się w tekst nie wsłuchiwałam, ani nie dochodziłam o czym on jest, jedynie co ma fajnego ta piosenka to melodia, szkoda tylko, że do takiej ciekawej melodii dobrany został taki tekst, który położył to wszystko.
Ania jest dojrzałą wokalistką. Pisze, komponuje, śpiewa świetnie - z sercem, z duszą... Ogólnie bardzo, bardzo na plus.
Zdecydowanie tak! Śpiewa całą sobą, co więcej, ma coś do przekazania słuchaczom. Jej teksty są naprawdę dobre, melodia też całkiem spoko, tylko tak jak pisałam wcześniej jej utwory są strasznie przygnębiające, przynajmniej dla mnie. <wstydnis>
Natomiast zupełnie nie byłam przekonana do Ali. Nie lubiłam jej, irytował mnie jej głos, jej energia, wszystko mnie irytowało...
O widzisz, a mi jej głos się podobał <haha> taki delikatny, dziecinny. Ma dosłownie kilka kawałków, których czasem lubię sobie posłuchać, tekstu nie mają jakiegoś bardzo ambitnego, ale w ucho wpadają, przynajmniej w moje. <haha>
W sumie ciężko mnie do siebie przekonać dzisiejszą muzyką.
Ja to w ogóle uważam, że ta dzisiejsza muzyka nie ma co się równać z tą sprzed kilkunastu lat. Piosenki Jantar, Kombi, Kozidrak, Perfect czy tych innych starszych wokalistów niosły coś ze sobą, miały porządny tekst, porządną muzykę, a te teraźniejsze kawałki nadają się dosłownie na jeden sezon, bo po jakimś czasie już nikt ich nie słucha, ba! nawet nikt ich już nie pamięta.
-
Jeżeli chodzi o Anię Dąbrowską to fakt, ciągle o niej słychać, przynajmniej czasami ;) Piosenki ma nowe, co prawda smutne jak cholera, więc jak dla mnie to nadają się tylko na jakieś jesienno-zimowe depresje ;)
Ania zawsze jest słyszalna, tylko nie tam gdzie tłum. Ona nie ma parcia na szkło i nie produkuje hitów zważając na ilość a na jakość. Każda jej płyta to bardzo dobry, świetnie dopracowany krążek. I wcale nie są to utwory depresyjne (ja bym na przykład szybciej na Edytę Bartosiewicz w tym zakresie wskazała). Smutne, nostalgiczne - nie znaczy dołujące. Mam trzy płyty Dąbrowskiej i ani jedna nie wprawiła mnie w przygnębienie. A jeśli śpiewa o zranionej duszy, to musi być smutna. A o zawiedzionych uczuciach, to śpiewa większość wokalistów i raczej nie na wesoło. Poza tym jeśli słucha się Ani w miarę systematycznie, to się zna jej piosenki także w nucie optymistycznej. Poniżej utwór z filmu o takim samym tytule. Nie wiem jaki był film, bo go nie oglądałam, ale piosenka jest dobra.
Ania Dabrowska - Nigdy nie mow nigdy (oficjalny teledysk) (http://www.youtube.com/watch?v=zBZCKBChMbw#ws)
A tak w ogóle, to ja przygnębiających piosenek raczej nie słuchałabym w okresie jesienno-zimowych depresji <szczerzy_sie>
A o Makowieckim to ja nie słyszałam, najwięcej to chyba mówiło się o tej młodziutkiej Ali Janosz, która mimo tak fajnego, dziecinnego głosu kariery aż takiej nie zrobiła.
Kariery nie zrobiła, bo "zapętliła się" w wymogi wytwórni - śpiewała tak jak jej kazano (idealne taki biznes odzwierciedlono w Barwach Szczęścia w postaci Huberta vel Anioła i jego perypetiach z wytwórnią płytową). A dziewczyna potencjał miała i ma nadal o czym świadczą jej najnowsze projekty (wcześniej, a po wspomnianych perypetiach, bardzo dobrze radziła sobie w grupie HooDoo Band, która poruszała się w muzyce z gatunku Funku, soulu i rythm and bluesa) Mam jej świetną płytę "Vintage" z utworami w języku polskim i angielskim. Bardzo udana.
Alicja Janosz - I woke up so happy [TELEDYSK] (http://www.youtube.com/watch?v=-eX9gJnSYEQ#ws)
Alicja Janosz - Zawsze za mało (Album 'Vintage') (http://www.youtube.com/watch?v=go84Lk4T_FQ#)
-
A może znacie jeden z moim zdaniem lepszych utworów Lady Pank Mała Wojna?
Nie wiem, czy jest ktoś, kto nie zna. :D Kiedyś jeden chłopiec próbował mi uczucia przy tej piosence wyznawać, ale przeczuwając, co nastąpi postanowiłam się wymigać i udawałam, że zasnęłam :P (Wycieczka szkolna to była, w autokarze siedzieliśmy... głupiutka byłam za młodu, nie ma co :D).
Lubię Lady Pank. To jeden z tych zespołów, do których mi się miło wraca, jeden z tych, których piosenki śpiewam w większości i chociaż nowsze rzeczy nie przekonują mnie, to tych starszych jestem wielką fanką. :)
Podobnie mam z Perfect, czy z grupą Lombard. Bajm starszy bardzo lubię... A nawet i Budkę Suflera, czy Kombi. Tak jakoś mi z dzieciństwa zostało :) Teraz co prawda idę inną muzyczną drogą, ale akurat do tych zespołów zawsze chętnie powracam.
Z muzyki, która mi się nigdy nie znudzi, mam jeszcze Maleńczuka i jego "Tango libido". :D Znaczy... Maleńczuka w sumie w 90% tego, co zaśpiewał, ale do "Tanga..." mam taką okrutną słabość...
TANGO LIBIDO (http://www.youtube.com/watch?v=plNeZY5H8aU#ws)
-
I wcale nie są to utwory depresyjne (ja bym na przykład szybciej na Edytę Bartosiewicz w tym zakresie wskazała). Smutne, nostalgiczne - nie znaczy dołujące. Mam trzy płyty Dąbrowskiej i ani jedna nie wprawiła mnie w przygnębienie. A jeśli śpiewa o zranionej duszy, to musi być smutna.
W takim razie jutro zapoznam się bliżej z jej utworami. ;) Jednak póki co, to te które słuchałam były dosyć przygnębiające (dla mnie). ;)
A dziewczyna potencjał miała i ma nadal o czym świadczą jej najnowsze projekty (wcześniej, a po wspomnianych perypetiach, bardzo dobrze radziła sobie w grupie HooDoo Band, która poruszała się w muzyce z gatunku Funku, soulu i rythm and bluesa) Mam jej świetną płytę "Vintage" z utworami w języku polskim i angielskim. Bardzo udana.
A no potencjał miała, jej głos dla mnie był bardzo słodziutki i fajnie się jej słuchało. Co więcej jej kawałki były takie <mysli> żywe? radosne? mimo iż tekst nie zawsze był wesoły to jednak muzyka była bardzo fajna. <wstydnis>
A może znacie jeden z moim zdaniem lepszych utworów Lady Pank Mała Wojna?
Nie wiem, czy jest ktoś, kto nie zna. :D Kiedyś jeden chłopiec próbował mi uczucia przy tej piosence wyznawać, ale przeczuwając, co nastąpi postanowiłam się wymigać i udawałam, że zasnęłam :P (Wycieczka szkolna to była, w autokarze siedzieliśmy... głupiutka byłam za młodu, nie ma co :D).
A mogło być takie piękne wyznanie <haha> Mindreader, a K. wie o tym? :D
-
Proszę się ze mnie nie śmiać :P Akurat to było bardzo poważne uczucie, które trwało kilka lat :D Jedno z nielicznych męskich serc, które złamałam. (A 10 lat później zastanawiałam się, co byłoby, gdybym nie była taka głupia wtedy. Zwłaszcza, że wcale nie było tak, że ja tam nic nie chciałam. :D Stare czasy :P A K. hmmm wie, że był, ale nie wiem, ile wie :D)
Mnie też jeden złamał porządnie serce. Zresztą łamał, przy jednej z moich ulubionych piosenek.
Turbo - Dorosłe Dzieci (Oficjalny Videoclip) (http://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo#)
W końcu jak łamać, to przy czymś ambitnym, nie? :D I pomyśleć, że to było 13 lat temu... <olaboga>
Wrzucam tu to wspomnienie, bo ta piosenka, też mi się nigdy nie nudzi. :D
W ogóle moje wspomnieniowe utwory z moich relacji damsko-męskich mi się nie nudzą. I zauważyłam, że moje 'miłosne' piosenki nigdy tak naprawdę nie były miłosne :P Jakiś tam kolejny np. miał taką:
Ira - Ikar (http://www.youtube.com/watch?v=5wOEEx1nwbs#ws)
Wracałam kiedyś do niej, coby się pokatować. A akurat z tegoż etapu Krzysiek dostał relację porządną (ba, trochę miał swój udział), więc tej piosenki szczerze nie lubi. W przeciwieństwie do mnie. :)
-
Mind to zawsze wie jakimi piosenkami mi umilić wieczór. <serce>
Ja za to ostatnio wróciłam do Maryśki Sadowskiej. Generalnie jakoś jej kariery nie śledzę, ale ma jedną płytę za którą ją bardzo lubię i szanuję. Mianowicie "Tribute to Komeda". Piękna płyta, wspaniała muzyka, miły dla ucha głos Sadowskiej. <serce> Miło było odświeżyć sobie te piosenki.
-
Mnie pierwsze zauroczenia i szczenięce miłości będą się zawsze kojarzyły z Mirkiem Bregułą i wszystkim co on tam wtedy śpiewał. Czy "ten twój men jest taki głupi jak ty" czy "masz jeszcze czas, masz jeszcze czas...przestań marudzić głupia żabo" czy "najbardziej z wszystkich kobiet kocham noc", gdzie "w taką ciszę wszystkie gwiazdy na niebie wyliczę" <serduszko>
Universe - Głupia Żaba (czyli Zabawa w miłość) 1984 (http://www.youtube.com/watch?v=hEp3cv-3xY0#)
Co by się nie działo, do tego zawsze wrócę, bo się nie nudzi nigdy :)
-
Universe słucham wtedy, gdy chcę sobie popłakać, ale uwielbiam ich. Wielka szkoda, że losy Breguły potoczyły się jak się potoczyły... Przydałby się ktoś taki w dzisiejszej muzyce albo chociaż na koncert poszłoby się...
Mnie chyba nigdy nie znudzi się Republika wiadomo dlaczego :D I denerwuje mnie to co się ostatnio dzieje, co właściwie robi pani Potocka z osobą Grzegorza. Fakt, mam na nią alergię, ale udzielanie tak bzdurnych wywiadów czy wydanie książki o jej związku z Grzegorzem to trochę przesada. Zachowuje się tak jakby Ciechowski był jej własnością.
No ale nie o tym temat...
Wracam też często do piosenek Oddziału Zamkniętego
http://wilkugm.wrzuta.pl/audio/0iRortChRdH/ (http://wilkugm.wrzuta.pl/audio/0iRortChRdH/) , mam wielki sentyment do Azyl P i ich "Małej Maggie", bo to piosenka o mnie. <hahaha>
Azyl.P - Mała Maggie (http://www.youtube.com/watch?v=36GRE9hJNT4#)
Lubię też wracać niekiedy do Armii, Tymoteusza, IRY, ZOO (gdzie śpiewał Robert Janowski) a nawet czasem sobie puszczę zespół
Black Sabbath. <haha> W sumie to wracanie dotyczy wielu, wielu zespołów. Zwłaszcza polskich. Zwłaszcza tych dinozaurkowatych.
-
Lubię też wracać niekiedy [...] ZOO (gdzie śpiewał Robert Janowski)
Kiedyś odkryłam przez przypadek (a może ten przypadek to była literka mnożona razy 3 <mysli> ). Nie znałam wcześniej a taka "Romantyczna gra" jest całkiem fajna.
To nie Janowski śpiewał razem z jakimś synem że runęły mury Jerycha? <mysli>
-
Ja za to ostatnio wróciłam do Maryśki Sadowskiej. Generalnie jakoś jej kariery nie śledzę, ale ma jedną płytę za którą ją bardzo lubię i szanuję. Mianowicie "Tribute to Komeda". Piękna płyta, wspaniała muzyka, miły dla ucha głos Sadowskiej. <serce> Miło było odświeżyć sobie te piosenki.
Ha, wiedziałam, że ktoś o Sadowskiej już pisał ;D To prawda, "Tribute to Komeda" to bardzo interesująca płyta, ale ja "Spisem treści" też nie gardzę... <rumieniec> Sama z sobą to jakiś taki mój (często - czasami) protest song :D
No i są jeszcze "Pocałunki" do tekstu Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej <buja_w_oblokach> Nie sądzę aby mi się to szybko znudziło.
Napisz coś jeszcze jeszcze o swoich odczuciach względem "Tribute to Komeda" <rumieniec> Ja tak lubię czytać....
-
Universe słucham wtedy, gdy chcę sobie popłakać, ale uwielbiam ich. Wielka szkoda, że losy Breguły potoczyły się jak się potoczyły... Przydałby się ktoś taki w dzisiejszej muzyce albo chociaż na koncert poszłoby się...
Mam dokładnie tak samo. Do płakania się nadają wyśmienicie, chociażby tu z Beatką...
Universe & Beata Kozidrak - Tyle chciałem Ci dać (http://www.youtube.com/watch?v=7g8uHOh0v0E#)
Ta piosenka, to mi jeszcze na germanistyce wpadła w repertuar i sobie tak jest. I jest. :)
Do popłakania mam jeszcze Edytę Geppert. Zacznę sobie tak...
https://www.youtube.com/watch?v=jy9sB4eI1ds (https://www.youtube.com/watch?v=jy9sB4eI1ds)
Później wrzucę to....
https://www.youtube.com/watch?v=TFzqU8h4MPI (https://www.youtube.com/watch?v=TFzqU8h4MPI)
Później przechodzę do jednej z najbardziej moich Agnieszowych...
https://www.youtube.com/watch?v=u4l8zDaL2Ks (https://www.youtube.com/watch?v=u4l8zDaL2Ks)
A na koniec piosenka z moim ukochanym tekstem Czapińskiej...
https://www.youtube.com/watch?v=CQaP2sA-Vps (https://www.youtube.com/watch?v=CQaP2sA-Vps)
I powódź gotowa. To znaczy... oczywiście jak dzień ku temu sprzyja, bo dziś mi jest jakoś za dobrze na łzy. Przynajmniej póki co. :)
Moja muzyka nie ma mi się w zwyczaju nudzić. Tak z zasady. Czasami odkładam na jakiś czas na półkę, a potem powracam na długie tygodnie.
-
;D To prawda, "Tribute to Komeda" to bardzo interesująca płyta, ale ja "Spisem treści" też nie gardzę... <rumieniec> Sama z sobą to jakiś taki mój (często - czasami) protest song :D
Hmm czyli mogę się śmiało ze "Spisem treści" zapoznawać? Bo mi tak się wydaje, że poza Komedą to Maryśka, głównie klubowo- popową twórczość uprawia, ale może faktycznie przyjrzę się piosenkom o których piszesz. :D
Napisz coś jeszcze jeszcze o swoich odczuciach względem "Tribute to Komeda" <rumieniec> Ja tak lubię czytać....
Ojejku.... Moje odczucia wobec tej płyty...
Generalnie dzięki tej płycie (a było to już 7 lat temu) dowiedziałam się wreszcie kim był ten cały Komeda. Bo tak to obijało się nazwisko o uszy, ale większej uwagi człowiek nie przykładał. I cóż okazuje się, że mamy fantastycznego polskiego kompozytora. Twórcę muzyki filmowej, która jest znana i szanowana na całym świecie. Świetnego jazzmana, prekursora tego gatunku w naszym kraju. Gościa, który ma biografię iście filmową, łącznie ze śmiercią... I co my o nim wiemy? Głównie z polskiego to to, że z Hłasko wracali w Stanach naprani z jakiejś imprezy i jeden drugiego zepchnął chcący czy niechcący ze skarpy... Mam wrażenie, że Komedę traktujemy trochę pomacoszemu a to są utwory godne uwagi.
I cieszę się, że taka Sadowska wzięła się za nie, bo może kilka osób podobnie jak ja zainteresowało się postacią Krzysztofa Komedy i pogrzebało coś niecoś w jego muzyce, jego biografii. Bo w sumie on jest kimś więcej niż tym co go Hłasko zepchnął ze skarpy.
A co do samej płyty... Jest magiczna, nostalgicza, ma kilka żywszych kawałków, ale przede wszystkim jest fantastycznie dopracowana muzycznie i wokalnie. Zespół, który grał Marysi jest fenomenalny. Stworzyli coś pięknego. :D No ale nie byłoby to tak piękne, gdyby nie było autorstwa Komedy, jednak
Zaczyna się mroczną "Kołysanką" z "Dziecka Rosemary" ... Niby zwykłe chórkowe "lalala" a bije od tego mrok i przechodzą mnie ciarki... Czuję się niepewnie słuchając tego utworu.
Potem jest "Time4love" ze wspaniałym saksofonem... <3 i gdzieś tam brzmiącym w tle głosem Sadowskiej. Za to w "Crazy girl" boskie skrzypeczki w pewnym momencie się pojawiają. :D Fajny jazzowy utwór. :D
Moją ulubioną piosenką jest "Ja nie chcę spać" ... Jest to tak przepiękny i smutny utwór, że nie sposób go uwielbiać. :D Lubię też to żywsze "Niezmiennie". Natomiast "Kiedy nie ma miłości" jest już dla mnie za bardzo oklepane. :D Zbyt często w radio słyszałam chyba. :D
Piękne jest też Sniadanie u Tiffaniego..., zarówno muzycznie jak i tekstowo. :D W końcu mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety "bo logika serca i logika ciała bardziej niż umysłu na nas działa" :D I my kobiety jesteśmy z planety na której rządzą marzenia trudne do opowiedzenia :P
Nie no właściwie każdy utwór mnie oczarowuje...
Wspaniałe słuchowisko muzyczne... i to nie tylko studyjnie. Byłam te 7 lat temu na koncercie i było równie fantastycznie. :D
W ogóle z rozmysłem jest ta płyta ułożona. Zaczyna się "Dzieckiem Rosemary" i kończy. :D Lubię jak . :D
-
Ja również dzięki tej płycie zaczęłam się dowiadywać o Komedzie. I to było, wstyd się przyznać, stosunkowo niedawno. Bardzo wstyd, bo genialny był to twórca. Ja sobie upodobałam akurat "Cherry" - tak klimatycznie to faktycznie jest jak nóż w wodzie:) Zwłaszcza początek, potem kawałek jest bardzo żywy a Sadowska przypomina bardzo, bardzo Baśkę Trzetrzelewską, którą uwielbiam! <serduszko> <serduszko> <serduszko>
Dziękuję za tego posta. Chodziło mi o to, żeby ktoś odniósł się do całości i to własnymi słowami. Nietuzinkowa to płyta, naprawdę. <lubieto>
Tymczasem chciałabym się uwolnić od tych malin, bo nie tylko koszyk roztłukę o drzewo i dopiero będzie wszystko skończone...między nami. Uwielbiam ten tekst, ale co za dużo to niezdrowo (zwłaszcza, że jeszcze armią nadrabiam :P)