Rysiek- do niego to słów nie mam. Całe życie w Wadlewie, bez żadnej odwagi pójścia w świat, ah co za kołek.....
Lubi swoją pracę, lubi swoją wieś, jest mu dobrze... Poza tym, czy żona przed ślubem wspominała, że będzie chciała rewolucjonizować mu życie? Nie... On po prostu jest z tych, co nie lubią i nie chcą zmian.... Poza tym - tu ma pewną pracę, a we Wrocławiu? Nigdy nic nie wiadomo. Też jestem za tym, żeby wszystko stawiać na jedną kartę, ale tylko wtedy, kiedy się tego naprawdę chce, bo co - ona zacznie 'żyć', pracować, istnieć, a jak on się nie odnajdzie? I będzie miał do niej żal do końca życia?

Wiesz, każdy kij ma dwa końce

A kobieta sobie zawsze poradzi - czy żyjąc tak, jak chce, czy żyjąc tak, jak musi. Faceci są pod tym względem beznadziejni. Jedna porażka... i depresja, marudzenie, wyżywanie się...

Ten odcinek też był tragiczny. Hehehe, naprawdę nie rozumiem, czemu ja oglądam ten serial

I to z własnej, nieprzymuszonej woli

Mirka jest beznadziejna. W ogóle nie ogarniam, o co jej chodzi. Patrycja... jeszcze chwilę temu myślałam, że ona po prostu ma średnią rolę, ale nie, po prostu aktorka nie daje rady udźwignąć roli. To jej przewracanie oczami i robienie min.... zero naturalności. + Fabian jest irytujący.
Wątek Aneta - Hubcio - Marysia - pozostali, to dla mnie totalna abstrakcja. Gdzieś tam przewijają mi się imiona Rajmund, Kuba, ale przez to moje oglądanie nie nadążam, musiałabym poznać tę historię od początku (a pewnie początek jest długo przed prawie-śmiercią Hubcia), a jakoś ni mnie parzy, ni mnie ziębi

Powiedzmy, że przyjmę wszystko takim, jakie jest, bez wnikania w szczegóły

Ojej, za to w Wadlewie ile się dzieje, hahaha

Nie no... Malwina jest super. Jedyna z tej wioski, którą naprawdę lubię

Chociaż... Wojtek też jest zabawny.
Zapowiedź jutrzejszego była śmieszna. Zwłaszcza ta Aneta na klęczkach

Zobaczymy, co się wydarzy. Aaaaa i nie znoszę Sandry. W ogóle tej aktorki.. brrrrr. Jedyne, co lubię w jej wykonaniu, to piosenkę "Futbol, futbol" w "Szansie na sukces"
