A ja chciałabym dziś polecieć Wam...
Chór Aleksandrowa 
Całkiem przypadkowo, szukając czegoś w necie, natrafiłam na jedną z wykonywanych przez nich pieśni rosyjskich i przypomniałam sobie koncert w Olsztynie, na którym trzy lata temu miałam przyjemność być. Tak to była czysta przyjemność. Niesamowite przeżycie. Hala Urania wypełniona po brzegi, niezła akustyka i symbol doskonałości artystycznej - Akademicki Zespół Pieśni I Tańca Armii Rosyjskiej im. A. W. Aleksandrowa. Słuchając go z płyty, czy słuchając i oglądając w TV, w necie ciarki człowiekowi przechodzą po plecach, a co dopiero na żywo i to jeszcze po polsku. Tańcem i muzyką potrafią rozbawić publiczność tak, że aż widz mimowolnie włącza się do śpiewania, a nogi same rwą się do tańca, zaś bisom nie ma końca. I na wesoło
Hej, sokoły,
Róża czerwona,
Kalinka
I na poważnie - moment, który najbardziej utkwił mi w pamięci
Czerwone maki na Monte Casino. Chór śpiewa, publiczność wstaje, ale gdy po wysłuchaniu najpierw zapada kilkunastosekundowa cisza, a potem gromkie brawa, to normalnie łza mi się w oku zakręciła. Wyobraźcie sobie wrażenia starszych ludzi z tego momentu...
Chór Aleksandrowa koncertował także przed obliczem Jana Pawła II w Watykanie, wywołując swym występem ogromne wzruszenie u wszystkich obecnych.
Oprócz pieśni ludowych, wojennych zespół wykonuje także standardy światowej muzyki rozrywkowej.
A Chór przypomniał mi się, bowiem szukając w necie reprodukcji Kossaka związanych z Kozakami i Czerkiesami natrafiłam na jedną z nich na YT, zilustrowaną muzycznie utworem
Szerokie pola. Daje inny link, bo ten z obrazem ma słabą jakość (bardzo cicho). A pieśń niczym pędzący odział kozacki, którego stłumiony tętent koni słychać już z daleka, wraz ze zbliżaniem się go nabiera coraz większej dynamiki, aby po chwili, gdy się oddala stopniowo cichnąć
