Autor Wątek: Małgorzata Pieńkowska/Robert Moskwa (M&Ar Forever)  (Przeczytany 527187 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Sylwia_Kasia_Jot

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 642
  • Płeć: Kobieta
  • Broni Ci ktoś walczyć o marzenia?
    • https://www.facebook.com/Bardzo-lubię-pisać-szukam-Czytelników-1280838065307799/?eid=ARAyXA_cBKooQ7s8JaJGA--ZBEwwE0Wcs6spINFY-tJlSTTk9SKGlNIdnDLJlf5G-fzUNGu4_WRYGwdM
Odp: Małgorzata Pieńkowska/Robert Moskwa (M&Ar Forever)
« Odpowiedź #2445 dnia: Wczoraj o 20:58:29 »
Masz 100 % racji. Ja teraz jak patrzę na Artura i tą jego kochanicę to na wymioty mi się zbiera. Oby dziad dostał za swoje 😠

Też mam na niego odruch wymiotny. Podobała mi się postać Artura: ciepły, wytrwały, walczący o kobietę, którą kocha. Wtedy facet zyskuje, nawet jeśli jest brzydki, a nie da się ukryć: Pan Robert nie jest przystojny czy obiektywnie atrakcyjny. Dlatego tak dobrze się patrzyło na ekran, gdy grał swoje kwestie i jakoś tak z ciepłem wewnętrznym cieplała jego uroda.

Obecnie widzę więcej "Roberta" w Arturze niż samej postaci. Takie przynajmniej sprawia wrażenie na Instagramie: butny, arogancki, zadufany w sobie i bezczelny (czego przykładem jest hejtowanie na swoim profilu jakiejś knajpy nad morzem serwującej gofry, że za długi czekał na posiłek i był on za drogi - sposób narracji jakby spadł z naprawdę mocnego drzewa). A że widzę więcej Roberta w Arturze niż napisanej postaci źle mi się to ogląda. Nie przekonuje mnie ta niby tak wzruszająco zagrana scena. Nie ma w niej delikatności ani czułości, chemii też nie ma. Trudno zresztą od 30-latki domagać się, żeby zapłała namiętnością do seniora, no, bez jaj.