Właśnie Moskwa tak się jara tymi scenami a wyszedł w nich jak Pinokio - zakłamany i drewniany. Już się nie dziwię, że Pieńkowska ma obrzydzenie do niego. Nie ma tam ani krzty romantyzmu, a młodziutka aktorka pasuje do niego jak siodło na byka. Obleśny wujcio z techniką całowania jakby szorował klozet, a nie rozbudzał namiętność. Wszystkie jego braki warsztatowe widać w tej scenie. Ale còż...on może mieć inną opinię, z którą niewielu się zgadza.