Dzisiaj przypadkowo trafiłam na odcinek na Polonii ale początkowo nie skojarzyłam, że to "M jak miłość" i myślałam, że M. Pieńkowska zaczęła grać w jakimś kryminalnym paradokumencie. Scena, w której Marysia zakrada się na składowisko by pobrać próbkę a potem ucieka przed psem strózujacym - to naprawdę była ta sama bohaterka? Nawet w czasach prowadzenia przetwórni jako businesswoman nie była tak zdeterminowana i waleczna.