Meg, Dzięki!

No cóż, Mańka w roli kochającej mateczki jedynej córuś znowu wypadła blado w przeciwieństwie do Artiego. Maryś zachowuje się jak żandarm.
Ok, mała co i rusz pokazuje rodzicielom pazurki, fakt, że niekiedy przegina. Ale to w miarę naturalna reakcja na wszelkie zakazy, akcja zawsze powoduje reakcję.

Skoro dziewczyna ma wakacje, to dziwne, żeby miała murem siedzieć w domu z babką i dość zaawansowanymi wiekowo rodzicielami.

Wg mnie, jakoś ta podmianka 12-latki przez 15-latkę, na razie wyszła im tak sobie.

Wygląda na to, że Jack na długo zakotwiczy w Grabinie, Lipnicy i w ogóle w eMce. Ciekawe, jak długo doktorek zdzierży te coraz częstsze kontakty Maryś z tym gostkiem.

Nie wykluczone, że Arti zainteresuje się znowu jakąś facetką lub sam wpadnie w oko innej. Chociaż jedno i drugie wydaje się mało prawdopodobne.
Ten strój wędkarski dokorka był śmieszny w porównaniu do profesjonalnego sprzętu.

Pewnie wędki były po nieżyjącym teściu..
Nawiasem mówiąc, czy kiedykolwiek w eMce była mowa o tym, że Arti jest miłośnikiem wędkarstwa..Widocznie z wiekiem mu to przyszło...

Ciekawe, czy doktorek kartę wędkarską posiada, bo inaczej na tych rybach to oboje kłusowali.

Myślę, że fajnie zgasił małżonkę tym "nie", jak zdziwona zapytała, że "nawet nie pytasz jak było?". Fakt, pewnie powinien dodatkowo dołować się szczegółami z jej randki..

Ona doskonale zdaje sobie sprawę, że Arti od zawsze był o nią zazdrosny, a każdy pojawiący się znikąd jej były absztyfikant, działa na niego jak płachta na byka.
Ta scena szpitalu z zabraniem przez Mańkę ręki z czułych dłoni Jacka, to być może przemknęło jej coś przez głowę, że nie po tam oboje się zjawili.
Dziwne, że po telefonie z wiadomością o śmierci jego matki, nie zerwała się i nie pociekła do tego szpitala, żeby faceta pocieszać..

Bardzo możliwe, że scenobajarki o tym nie pomyślały..
Cukiereczku...Jak to nie było żadnych czułości nad rzeką..

Przecież przesunęła się do męża, tak na oko z 5 cm bliżej z rozkładanym krzesełkiem..

O całusach to w tym sezonie raczej można zapomnieć, wcześniej w kuchni było za to smyranko po czuprynie doktorka i coś co miało przypominać cmoknięcie w jego głowę.
Na marginesie, coś mocno przytyło się podczas tej pandemii panu Robertowi, nie tylko Pieńkowskiej.
