Sylwia jak widziałam graną scenę powtarzaną przez 5h a w serialu max 30sek-to za żadne pieniądze świata nie chciałabym być aktorką.Fakt Pieńkowska ostatnie kilka sezonów zlała kompletnie. To bardzo widać jak się porówna grę z początku,środka i teraz.
Jej troszkę odwaliła sodóweczka, myślała że jak z emki odejdzie to będą ją rozchwytywać a tu zonk tak samo jak z Koroniewską w d..e się przewróciło i gwiazdorzyć zaczeła a jest jak jest.
Moskwa to samo ale on jakoś lepiej gra od Pieńkowskiej i tego strasznego olewania u niego za bardzo nie widać.
CD wspomnień.
https://fileshark.pl/pobierz/51523940/89379/odc-851-881-avi
Będąc aktorką, wie się, że będziesz powtarzać 200 razy jedną scenę - uczą Cię tego już na studiach. Twoja decyzja jest świadomym wyborem. To, z całym szacunkiem, nie dziewica, która nie wie z czym to się je.
Aktorzy są bardzo dobrze wynagradzani, dla takich pieniędzy warto się postarać. Ja przez 3 miesiące nie zarobię tyle, ile ona przez dwa dni zdjęciowe. A wykształcenie mam, i to w trzech zawodach. Mnie jednak woda sodowa do głowy nie uderzyła, i chyba raczej nie uderzy.
Kiedyś Grandt1 mi napisała, że aktorzy to inna liga, klasa społeczna. Ja osobiście uważam, że gwiazdki z Emki to po prostu osoby wykonujące zawód aktora, do elity im daleko. Łepkowska otworzyła im drogę do pieniędzy, ale zatrzasnęła do rozumu.
Ostatnio czytałam wywiad z Martą Jankowską, gra córkę Ziębów w "Na Wspólnej". Zupełnie inny poziom od Pieñkowskiej (są w podobnym wieku, Marta skończyła 50 lat w tym roku). Oba otwarcie mówi, że w serialu jest dla pieniędzy, i gra w serialu nie jest trudna. Nie wymaga od aktora takiej plastyczności jak na deskach teatru. Marta się nie wywyższa, czuć tę klasę, której brak takich jak: Cichopek, Mroczki, Pieńkowska czy Koroniewska. A przecież pani Jankowska także gra w popularnej operze mydlanej.
Pieńkowska wróciła z podkulonym ogonem do Emki, ale wniosków nie wyciągnęła. Od ślubu jej sceny z Robertem są o niebo lepsze (mam na myśli sceny bliskości), za to sceny z małą Majką (jej serialową córką) to totalną porażką. Czasem jest tak oschła dla tego dziecka, że to aż w oczy razi. A to taka słodka, miła, i bardzo ułożona osóbka.
Facet jej przeszkadza, bo za brzydki, dziecko, bo jest dzieckiem, to z kim ona do jasnej Anielki by dobrze zagrała? Z samą sobą? Tylko serial to nie monodram. Jak decydujesz się na aktorstwo to wiesz, że będziesz się całować z obcymi.
Przy obsłudze pacjenta też jest bliskość, intymność - pielęgniarka wie, że będzie dotykać chorych (nie zawsze czystych i schludnych), i co, też ma jak Gośka strzelać focha?
Serio, poprzewracane mają w głowach te aktoreczki.
Robert Moskwa gra dobrze. I mówię to obiektywnie, bo prywatnie go przestałam lubić. Słuchałam jego warsztatów dotycząctch odszkodowań. Jego rozmowa na Infolinii z Doradcą pokazał mi że jest chamem, z którego butów słoma wyłazi. Zero kultury i agresja, a w głowie 100 kilo zbędnego testosteronu. Ale to tylko moja opinia. Zraził mnie tym do siebie. Do jego aktorstwa nie mogé się przyczepić.
Co do Pieńkowskiej, odbiera mi przyjemność oglądania wątku M&A. Powinna w końcu nabrać pokory. Bo umiejętności posiada. Kilka jej scen bardzo mi się wryło w pamięć, szczególnie tych po śmierci Krzysztofa.