Zazdrość Marysi jest urocza

, bo jej postać myślała, że Artur nie może spojrzeć na inną kobietę - a ona sobie może z nim tak pogrywać bez końca.
Jednak pojawienie się Doroty dało jej jasny sygnał, że nie jest jedyną gwiazdeczką na niebie, po którą Rogowski mógłby sięgnąć.
Oglądam odcinki, w których Artur został fałszywie pomówiony o pobicie Radosza. One są również fajne, pokazane jest tam, jak bardzo Marysia kocha go i jak ważne dla niej jest jego bezpieczeństwo.
Jej płacz jest dla mnie niesamowicie wiarygodny, ja również bym tak zareagowała, gdyby moja ukochana osoba miała przeze mnie kłopoty.
Jedyne co mnie razi w tych odcinkach to to, jak oni ubierają Marysię - jak starą ciotkę, a przecież to piękna kobieta! Artur również nosił się jak podstarzały wujcio z prowincji, a nie szanowany lekarz.