Hm..., ta "intymna" sytuacja kompletnie mnie nie poruszyła. Brakuje w niej logiki. A główni bohaterowie tej scenki wyglądają dla mnie jak babcia z wnukiem.
Ja mam przyjaciół w wieku 70 lat, więc sam Sylwester międzypokoleniowy mnie nie dziwi, Meg. Wszystko zależy od środowiska, w którym się funkcjonuje.
Co to "gry" Pieńkowskiej - z mamą wypada równie sztucznie jak z całą resztą, według mnie, Lipowska poruszyła mnie płaczem za córką, a u Gośki widziałam tylko zadrutowaną szczękę, a nie emocje związane z chorobą siostry - nie było w jej wypowiedzi nawet cienia sympatii. Ostatnimi scenami pokazuje, że ona jest lepsza i "gra" tam z łaski. Ma minę obrażonej diwy, a tak naprawdę kompromituje się i odsłania braki warsztatowe. Tak bardzo ją lubiłam, ale obecnie ta sympatia jest na wyczerpaniu.
Cóż ona może wiedzieć o prawdziwym życiu oraz emocjach? Z taką wypłatą jaką ona ma, to jej tylko manny z nieba brakuje, nawet jeśli na planie spędza tylko kilka dni.
Mnie nie jest w stanie zamydlić oczu - ja wiem, co to jest cierpienie i emocje: widzę je na co dzień w hospicjum. Aż boję się ten sceny z porwaniem Basi, bo wiem, kto to zepsuje - Robert na pewno wypadnie świetnie.
Może ją źle oceniam, ale wydaje mi się, że ona nie umie grać dla kogoś, dla sceny, tylko ma mylne przeświadczenie o własnej wyjątkowości. Widać to w scenie, kiedy policjant przyprowadza Basię do domu - te jej wydęte usta i zimny ton do dziecka, co to miało być? Ona naprawdę myśli, że gra dla nieprzeciętnego idioty. Dziwnym jednak trafem nikt inny jej nie zatrudnia, mimo że przecież jest "drugą" Maryl Streep, według swojej opinii. Jak to możliwe, skoro jest tak "wybitna"?
Emka najdalej za dwa lata zejdzie z ekranów. Starsi widzowie, mówiąc brutalnie, umierają, a młodzi tego wszystkiego nie są w stanie na dłuższą metę przełykać.
Niestety, zauważyłam, że na ekranie otrzymuję wizję świata Gosi, nie postać Marysi. Ta ostatnia jest ciepła, empatyczna i rodzinna. Aktorkę co raz bardziej odbieram jako zadufaną w sobie i zimną oraz nie umiejącą z godnością podejść do swojego wieku. Znam wiele pięknych kobiet i starszych od niej, które są piękne nie tylko ze względu na buzię, ale i z uwagi na zachowanie - są uważne, eteryczne, zajmują się wnukami, mają swoje pasje. Potrafią tańczyć do białego rana, chodzić po górach, śmiać się w głos, a z drugiej strony - stają przy łóżku chorego, pracują przy nim, pomagają umrzeć. Wiedzą, kiedy jest czas na śmiech i kiedy jest czas na łzy. Nie widać po nich wieku, wręcz przeciwnie - czuć w ich zachowaniu spokój, klasę oraz rześkość.
No nic, nie będę nikogo z Was zanudzała swoją opinią, czekam aż moje śpiochy wstaną i zasiadam do śniadania Wielkanocnego.
Wam wszystkim życzę, aby te święta były - zdrowe, spokojne oraz pełne duchowych przeżyć. Niech Zmartwychwstały Chrystus stanie się dla Was źródłem wiary, że wszystkich, których pożegnaliście, spotkacie już wkrótce w innym, lepszym świecie.
Buziaki dla wszystkich

.