Zdaje się, że wychodzę na najdłuższy jęzor forum, ale co tam, i tak się wypowiem

.
Mi ta słodkość, o której pisałaś, Cukierku, bardzo się podobała. Gosia, jak słusznie zauważyła Meg, jest w dobrej formie aktorskiej. Fajnie było oglądać sceny, pierwsze od kilku lat, kiedy była taka urocza, szczęśliwa, uśmiechnięta i zakochana jak nastolatka. No, i słynny buziak w policzek musiał być, kiedy prosiła o kawkę (chociaż tu w sumie to nie jestem pewna w co on dostał tego buziaka, poprawcie mnie, jeśli się mylę

).
Ale ich w sumie kłótnia też była fajna. Zagubienie Maryś - nawet urocze. Wiedziała, że nie ma argumentów, żeby się bronić. Fajne było to, jak za nim wybiegła, żeby porozmawiać - starająca się Rogowska jest jak 4-listna koniczyna w Emce, dlatego doceniam gest scenarzystów.
Na koniec podobało mi się to, że mimo, iż się troszkę poprztykali, to w Marii jest taka pewność, że zawsze będzie obok niej - przynajmniej tak ja odebrałam przekaz, nie wiem czy słusznie

, bo w tym serialu to kij wie czasem, co scenarzysta chciał osiągnąć. Bo bywa, że jakaś scena ma swój początek, a potem nagle zakończenia brak - jak w przypadku tej kolii, którą zamówił Artur Marysi przez allegro. Przyszła mu w odcinku, w którym ona całowała się ze Starskim, ale co się z nią stało? Tylko scenarzysta raczy wiedzieć.
Co było jeszcze kochane i urocze? I szeptane na uszko fantazje

w malinach

, reżyser miał fajne poczucie humoru. Wyszło spoko, no, może poza faktem, że oni w tych eleganckich ciuszkach poszli w krzaki, jaka szkoda, że ta błękitna kienia się tam nie podarła

, no, ale to moje subiektywne odczucie. Jeśli Gosi się podoba, to niechaj w tym chodzi i cały rok, nic mi do tego

.
A jak tam Wasze wrażenia?
ps. Dla moich Czytelniczek: opowiadania wstawiam zawsze koło północy, bo tylko późnym wieczorem mam czas na pisarskie przyjemności, a tak to proza życia
Buziaki.
