http://mjakmilosc.vod.tvp.pl/40373142/zwiastun-1409Ta kiecka, wykadrowana z boku wygląda jeszcze gorzej

, kto wpadła na to, żeby ją tak ubrać, we wcześniejszych odcinkach to nie wyglądało aż tak źle

.
No cóż, znając Emkę, i ich złośliwość, przedpremierowych odcinków nie wypuszczą. Szkoda...poczeka się....
Niebieskooka, ja tylko jedną scenę lubię z czasów, kiedy kręcił się jeszcze Biski, odcinek 1256 lub 8/musisz zobaczyć dokładnie, ale na pewno te rejony. Rogowska mu wtedy prawie uległa w ogrodzie... i tak fajnie się do niego przytulała...no, i scena jak Artur i Lucek grają w szachy: on jeden wiedział, że szczęście jego najstarszego dziecka może być tylko u boku Artura.
Druga scenka: zabij mnie, numeru odcinka nie kojarzę, ale to ostatnia scena, którą dziadek Lucek zagrał z Marysią. Ona płacze w kuchni i mówi mu, że wolała swoje stare życie, bo w tym obecnym nie wie, jak dalej ma funkcjonować - rozumieli się bez słów. Ta scena była piękna, nienachalna, bez patosu, ani trochę sztuczna - po prostu dwoje dobrych aktorów.
Pozostałe sceny jakoś mi nie przypadły do gustu: obejrzałam raz, i na tym się skończyło. A już najbardziej niestrawna i do tego idiotyczna jest scena, jest jak oni się niby całują...przy czym pokazana jest tylko Basia, jak ich podgląda...i oni od pasa w dół - widać tylko jak Rogowski przesuwa swoją dłoń po jej dłoniach.

Tej sceny to Gośka powinna się wstydzić: lepiej jakby jej w ogóle nie było, normalnie groteska. To już lepsza była scena w lesie, kiedy Artur dawała jej buziaka, ale w co

, trudno określić, na pewno były to okolice ust, ale na pewno nie same usta, a Operator stał od nich chyba ze 100 metrów. Dobrze, że to już przeszłość

ps. Zasiadam do opowiadań, chociaż padam na twarz. Ale obiecałam to piszę. Mam nadzieję, że wam się nie znudziło.
Wczoraj, muszę przyznać, zaczęłam wam je kopiować...i zasnęłam w połowie swojej listy, budząc się niecałą godzinę później, więc część z Was dostałała po północy

, wybaczcie.
Pozdr.
