Hmm...to ciekawe, co piszesz, Meg, że Ostałowska ma wpływ na pisaną przez siebie rolę. Czyli zrobili z niej chimeryczkę i zrzędę na własne życzenie?

Taka alternatywa dla, hm..."kochliwości"? Dosyć słabo, bo widzowie byli nią zmęczeni, a na koniec jej rola wygaszona. Teraz wróci...i będzie wspierana przez Magdę i Andrzeja. Jak dla mnie kolejna próba pokazania jak to "rodzina paczworkowa" jest fajna i jak to słodko się w niej żyje.
Jesteś bardzo krytyczna: wobec aktorów, wobec naszej pary. Ciekawi nie, zatem, co Cię jeszcze, mimo wszystko, przy nich trzyma?
Tak masz rację, kasa jest ważna - więc gdzie się podział jej instynkt samo zachowaczy? Przecież ona grała niewiele wtedy. I nie mów, że nie, ale duża w tym, co oglamy, jest zasługa scenarzystów. Żeby coś zagrać, najpierw trzeba coś napisać. A przecież Gośka sama sobie roli od A do Z nie pisze, nawet, jeśli, załóżmy, że ma wpływ na to, jak budowana jest jej bohaterka. To przecież nie Gośka była z Bilskim, tylko Maria. Nie Gośka się nagle odkochała, tylko Maria. Nie Gośka wskoczyła Bilskiemu do łóżka, tylko Maria.
Zgodzę się z Tobą: luki scenariuszowe są ogromne, konsekwencje w postępowaniu - żadne. Jednak, moim zdaniem, niesprawiedliwe jest to, żeby winić za to przede wszystkim aktorkę.
Nie wiem, czy śledzisz tam inne wątki. Jeśli nie, to powiem Ci, że są pisane w podobnym stylu: czyli na kolanie i na odwal się.
Kiedyś oglądałam wątek Agnieszki i Tomka oraz Helenki. Barbara, gdy się dowiedziała, że on ma córeczkę, to go ochrzaniła, że zranił Joannę. No, błagam Cię, tak postępuje Barbara Mostowiak? Ona by raczej stanęła w obronie małego dziecka, które w całym zamieszaniu nie jest niczemu winne. Doradziłaby mu większe zaangażowanie w bycie ojcem, a nie dbanie o własne ego i własną huć z tą pustą blondyną.
Podobnie jak scena rozmowy dwóch wdów, gdzie babcia Basia zrównuje się poziomem bólu z nią i opowiada jak świetnie się rozumieją. Serio? Małżeństwo z 50-letnim stażem i ledwie zaczęty związek na siłę, pod wpływem syna. I babcia Basia: ta mądra, stateczna, myśląca o innych osoba tak by się przed smarkulą otworzyła?
Jak dla mnie Gośka nie ma tam dobrej pozycji. Już nie ma. Może i miała. A jak sama napisałaś, byłaś na planie parę lat temu. Wiele się zmieniło przez te parę lat. Może się mylę, ale tak to odbieram.
Być może nadal masz jakieś informacje z planu, które mają potwierdzenie w poglądzie, który przedstawiasz, a są to informacje nieoficjalne, ale to już wiesz tylko ty, i o to cię nie pytam.
Moja koleżanka miała okazję współpracować z Młynarczykiem: jest butny, arogancki i wydawało mu się, że jest zajebistym aktorem, bo mu wątek rozpisali, kiedy do serialu zatrudnili pannę Play. Jak bardzo się przeliczył, pokazuje rzeczywistość. Został teraz z niczym. Prawda natomiast jest taka, że to aktor jednej miny...i to dość marnej.
Piszesz, że znów kogoś tam skrzywdziła, bo odbiła jakiejś tam lasce faceta. Nie wiem jak ty, ale ja znam tylko wersję z gazet. Jak to jest między ludźmi prywatnie, tego nikt nie wie, poza nimi.
Alina Puchała chyba do najłatwiejszych we współpracy nie należy.
Co do Kingi Baranowskiej..."pani pokrzywdzona", która zawsze z wielką łaską odpisuje prasie. Wybacz, ale jej sposób wypowiedzi świadczy o tym, że robi wszystkim łaskę, że tak jest.
Nie wiem, ile Gosia ma menagerek. Nie śledzę tego.
Odnosząc się do Twojego porównania do hospicjum: źle mnie zrozumiałaś (albo ja Ciebie), ale chodziło mi o to, że ogólnie w życiu prywatnym postrzegają mnie ludzie, jak mnie poznają, jako zimną, wyniosłą i pewną siebie. A ja po prostu jestem nieśmiała, więc czasem to może być interpretowane jako przejaw arogancji. Pozory mogą mylić..., ale skoro masz aż tak konkretny pogląd na temat Gosi, to chyba jednak spędziłaś z nią więcej niż jeden wieczór. A przynajmniej tak to odczytuje z Twoich postów. Być może to też jest mylne moje wyobrażenie?