Ale tak, widziałam kulisy!!! Aż trudno uwierzyć w taką odmianę Mańki, teraz to ona jest tą połówką która zabiega, stara się, jak dla mnie Artur zupełnie sobie odpuścił w sensie starania się i zabiegania, i aktualnie jest na etapie straty jakiejkolwiek nadziei na swój powrót na łono Mańki

za to ona coraz śmielej sobie poczyna, macie rację wrócił jej piękny uśmiech pogoda ducha, wsparcie. Artur tylko nie może uwierzyć, że nie jest to litość. Scena gdzie w szpitalu na odchodnym praktycznie przytula się od niego od tyłu jest piękna, mam odczucie że nie tylko się do niego przytuliła ale też złapała za rękę, byli tak blisko siebie.
Artur natomiast w tym odcinku prawie cały czas ma ochotę płakać, oczy czerwone, taki przygnębiony, zbity pies po prostu. A czemu nie powiedział Marysi że to nie SM? - może sam jeszcze nie jest tego pewien, w końcu doktorek mówił o powtórce jakichś badań, może wtedy będzie 100% pewności.
ADUSIA na to wygląda że Maryś ma chętkę na schrupanie Rogosia, ona zaciągnęła go do pustego bądź co bądź mieszkania swojego, wyznaje mu miłość, wkłada paluszki między guziki

no normalnie Maryś nie poznaję!!! chyba przy Bilskim tak znormalniała i się obudziła pod względem ten tego no

Artur w tych kulisach w jej mieszkaniu popłakał się i cały czas nie dowierza swojemu szczęściu.
Kwestia bukietu od Starskiego - stawiam na to że Maryś go nie ujrzy <jupi>Babcia w końcu wie, że Maryś kocha Artura (scena w Bistro, gdzie mówi że Artur się ucieszy jak ją zobaczy, odpowiedź Maryś jest zbędna, mówi całą sobą co do niego czuje) więc nie będzie chciała niepotrzebnie mieszać córce w głowie. Martwi mnie tylko w tej kwestii jedna rzecz: to co Starskiu powiedział w kulisach, że nie lubi porażek a jeśli takie mu się zdarzają to nie zawsze postępuje zdroworozsądkowo czy jakoś tak. No ale jakby nie było my wiemy że ślub będzie.