Patrycjo, to drugie zdjęcie jest boskie

I Marysia na nim taka śliczna jak z obrazka. Obrączka jakby specjalnie dla niej stworzona tak pięknie błyszczy na palcu. Chociaż ja z moją kurzą ślepotą pierścionka zaręczynowego nie widzę, ale to już szczegół

. Ważne, że ty widzisz oba atrybuty naszych zakochańców. Ja sobie myślę, że aktorzy tak prowadzą swoje postaci, żeby obie podskórnie wiedziały, że miłość między nimi nie wygasła. Wszystkie gesty Marysi o tym świadczą: ukradkowe spojrzenia, niewinne uśmiechy, słodkie słówka i to "nie" wypowiadane tylko na przekór. Inaczej Rogowski już dawno by odpuścił, ale jego postać wie, że ogień nie zgasł. Nigdy też od byłej żony nie usłyszał: "Nie kocham Cię". Stąd też niewinny flirt między nimi ciągle trwa, pomimo przeciwności w postaci kuzyna Kamila. Pamiętam, tylko nie wiem, który to odcinek, ale Maria siedzi przed szpitalem i mówi do mamy: "Myślę, że jakaś część mnie zawsze będzie kochała Artura, ale nie ma powrotu do tego co było". Maria i Artur to osoby związane z medycyną. Rogowska aż do bólu zdaje sobie sprawę, czym jest stwardnienie rozsiane. To nie rok, dwa życia w męce. To lata powolnej destrukcji i okradania z samodzielności. Z litości, nawet harcerz by nie wytrzymał przy boku tak chorej osoby. Współczucie w umieraniu zabija pomagacza szybciej niż schorzenie pacjenta. Masz rację, Grandt, scenariusz jest debilny, aż czasem kłuje w oczy. Ale Gosia Pieńkowska, która sama przeszła przez koszmar choroby, nie zrobi z tej roli kabaretu ani karykatury. Myślę, że zagra ją bardzo prawdziwie. Będzie miała okazję obrócić się w drugą stronę i zobaczyć jak to jest, kiedy jesteś wspierającym. Ja wierzę, że nagrała ten filmik z planu z Robertem nie bez powodu. Chciała nam pokazać, nam w sensie fanom, że "będzie dobrze". I miłość zwycięży. Napisałam jej pod postem komentarz, że jej dziękuję za chwile wzruszenia i będę tęsknić za nimi, a następnego dnia wstawiła ten filmik. Wierzę, że to nie przypadek. Może jestem naiwna, ale wierzę

. Już te zdjęcia, które pojawiły się gazecie świadczą o tym, że dobrze weszli w swoją rolę - oboje. Artur był ogromnie przygnębiony. Jako lekarz nie da się oszukać. Wie, co go czeka. I Maria reaguje też emocjonalnie. Bo nie kosztując jeszcze napoju przyszłości, doskonale wie, że smakuje jak piołun i nie struje tylko najsilniejszych. Tak to widzę. A uwierzcie mi, o chorobach trochę wiem.