No nieźle popłynęły scenarzystki, doktorek za zdradę "świętej" Maryśki dożywotnio został ukarany.

Hm..pewnie celowo wyszło to, jak co najmniej jakaś kara boska za ten jego skok w bok i "przestroga" dla widzów.
Ze streszczeń następnych odcinków wynika, że Arti będzie próbował ze sobą skończyć. No i ta niby jego "rodzina" łącznie z eksmałżonką odwrócą się od niego. No cóż, widocznie na wdzięczność z ich strony to Arturek nie ma co liczyć..
Tak szczerze mówiąc, to za bardzo nie wierzę, żeby w serialu jeszcze cokolwiek miało ich "połączyć" na nowo. Raczej obstawiam i podtrzymuję opcję, że Maryśce znajdą jeszcze kogoś innego, niż ten "podejrzany" Bilski, ale chyba jeszcze nie w tym sezonie. Nie zdziwi mnie też, jak blond Żyrafa zajmie się opieką nad sparaliżowanym Artim, widocznie dla niej zawsze, co chłop w domu, to chłop, nawet na wózku inwalidzkim.

W porównaniu z Radoszem, to blond wamp jest jednak skuteczniejsza w działaniu, tylko nie bardzo jej tym razem wyszło...

Ciekawe, czy jeszcze będzie próbowała dokończyć dzieła, tzn czy jeszcze spróbuje Maryśce coś zrobić?
Luckowa nakłaniająca Maryśkę do powrotu do Artura, to doprawdy szokujące..

A tak przy okazji, ten "rodzinny" tabun w szpitalu na czele z Bachą M., to bardziej przejął się Marychą niż ciężko rannym doktorkiem..

Faktycznie nieźle te sceny nakręcili, no i w miarę dobrze oboje zagrali, co w przypadku P.Moskwy jest nawet trochę zadziwiające. Tym bardziej, że aktorstwo nie jest jego główną obecnie profesją..
P.M.Pieńkowska jest tak sztuczna w tych niby miłosnych scenach, że ta jej "gra" robi się wtedy wręcz śmieszna. Fakt, nigdy nie była w tym przekonywująca, a i takich scen było niewiele, ale w końcu to zawodowa, dyplomowana aktorka i powinna umieć je zagrać, a o wiele lepiej od niej wypadają w takich scenach nawet amatorzy, których w eMce jest na pęczki ..

Ostatnia scena w odc 1155 ciekawie zrealizowana, no i dobrze zagrana przez P.Roberta, dość realistyczna i bardzo przygnębiająca.