Hm..Maryś jak to już drzewiej w emce bywało, chciałabym ale...może jeszcze nie teraz.

No cóż, Bilski nie zna na tyle dobrze Maryśki i nie wie, że te niby zachęcające z jej strony gesty nie oznaczają przyzwolenia na szybkie lądowanie i numerki z nią w pościeli

Artuś coś się na tym "rodzinnym" obiadku zbytnio nie posilił, a nasłuchał się tyle prawd, że jeszcze bardziej się zdołował. Wzrokiem to prawie wszyscy go wręcz zabijali, "kochany" pasierb gdyby mógł, to by mu z chęcia pewnie jeszcze przywalił..

Maryśka tak bardzo chce i dąży do tego rozwodu, bo jej się wydaje, że raz na zawsze pozbędzie się Artiego ze swojego życia, tylko tyle, że zapomina jej się o istnieniu ukochanej córeczki tatusia, a widać, że ojciec i córka mają ze sobą bardzo dobre relacje, pomimo tej całej rozwodowej szopki. Gumką myszką nie da się wytrzeć Artiego z życia Maryśki, on zawsze będzie ojcem Basi.
No i na koniec ta wieczorna wizyta kompletnie pijanego mężusia.

Widać, że pomimo wszystko Maryś kocha jeszcze te zalane w trupa mężowskie zwłoki

Chyba była jeszcze zadowolona, że to z jej powodu Artuś tak się uchlał..

A ten uśmiech na koniec, po przykryciu kołderką..Hm..może to jej zaimponowało, że doktorek taki jest troskliwy i w dalszym ciągu zrobi wszystko, żeby ją odzyskać.
