Cokolwiek by to nie było cieszę się, że będzie się coś u nich działo. Bo to oznacza dla nas sceny z nimi, a nie nimi jako tło do pozostałych wątków.

Niemniej myślę, podobnie jak i Wy, że pani Puchała ma zaniki pamięci.

A na myśli mam kilka spraw:
1. Wątek szkolnej miłości, choć tu jasno dają do zrozumienia, że to z czasów podstawówki a nie szkoły średniej- trąca odgrzewanym kotletem. Tyle, że teraz powierniczką Marysi będzie Agata a nie, jak dawniej Kasia, która namówiła ją na zwierzenia, które zresztą spisała.
2. Czy tylko ja mam wrażenie, że Baśkę kreują na starszą od Lenki? A przecież to Lenka jest ta starsza, i to o jakiś rok. Niby t nie dużo, ale jak się patrzy na obie dziewczynki - różnice widać gołym okiem. I to nie tylko w sposobie ubierania dziewczyn, ale i w zachowaniu.
3. Dlaczego do jasnej cholery Misiek mówi do Artura "WUJEK"?

Kogoś tu już totalnie zaćmiło... Przecież nawet Lenka nazywa go dziadkiem, co jest oczywiście naturalne i da się wyłapać w jednym z odcinków jeszcze sporo przed drugim ślubem M&Ar.
https://rapidu.net/9583410560/Odc-1541.avi
Fascynująca scena kiedy wchodzą do kuchni Marysia i Basia i z rozmowy wynika że bliżniaczki same sobie mąkę i dżem wzieły do zabawy.
Normalnie padłam, ledwo chodzą a tu ściągneły dżem i w dodatku otworzyły żeby bawić się i jeść. W dodatku takie kumate że wiedziały o tym że łyżeczki są potrzebne do jedzenia
No cudo po prostu.

Jeszcze trochę by tak w ciszy posiedziały i ciasto by upiekły.
